Kontrakty 2004
Przygotowania do sezonu
Liga
Rozgrywki_pozaligowe
Wyniki
Kadra 2004  
Statystyka
Tabela sezonu 2004

fot: www.trzeszczkowski.pl

Kontrakty 2004


Przygotowania do sezonu AD 2004 zarząd Apatora/Adriany Toruń, wzorem ubiegłego roku, rozpoczął tuż po zakończeniu sezonu 2003. Na początek wyłoniono komisję do spraw kontraktów, której zadaniem było określenie kierunków działania i wariantów budowaniu składu. W skład grupy prowadzącej negocjacje z zawodnikami z zawodnikami na sezon 2004 weszli Prezes Marek Karwan, Jerzy Janczarski i Mirosław Batorski.
Koncepcja budowy zespołu wykrystalizowała się jednak dopiero po akceptacji przez GKSŻ  nowego regulaminu rozgrywek ligowych . A zmian jak co roku zapowiadało się sporo, a atmosferę dodatkowo podgrzewały zmiany personalne w GKSŻ. Oto bowiem po raz pierwszy w historii toruńskiego klubu na czele centrali  żużlowej stanął działacz wywodzący się z toruńskiego speedwaya Marek Karwan.

Powołana komisja kontraktowa po zapoznaniu się z sugestiami co do kształtu kadry zespołu, przygotowanymi przez trenera Jana Ząbika, przedstawiła trzon zespołu w oparciu o który budowa będzie ligowa drużyna na sezon 2004. Jedno z ograniczeń regulaminowych z którym musieli uporać się toruńscy działacze polegało na ograniczeniu liczby obcokrajowców startujących w meczu ligowym, dlatego zarząd musiał postawić na pięciokrotnego IMŚ Rickardssona lub aktualnego wicemistrza globu Crumpa. Wariant zakontraktowania oby obcokrajowców absolutnie nie wchodził w rachubę. Ostatecznie Szwed podjął szybką decyzję i ku zdziwieniu wielu fanów speedway przyjął ofertę beniaminka żużlowej ekstraligi Unii Tarnów.  Rickardsson startował już w barwach Unii w sezonach 1993-94. Po tegorocznym awansie tarnowskiej ekipy do ekstraligi znaleźli się sponsorzy (Rafineria Trzebinia), postanowili sfinansować występy Szweda w 2004 roku w ekipie Jaskółek. Tony do ostatniej chwili rozmawiał z Apatorem-Adriana Toruń, ale ostatecznie nie przedłużył kontraktu. Zadecydowała o tym tańsza oferta ze strony Jasona Crumpa, w ślad za którym do Torunia zawitał poważny sponsor - firma LNB (finansująca starty Australijczyka w Polsce). zarząd klubu wolał jednak Tonego Rickardssona ale różnica w kosztach była znacząca i na korzyść Crumpa i to właśnie dzięki firmie LNB. Kangur będzie jeździł w Toruniu, ale Apator zapłaci mu mniejsze pieniądze, bowiem LNB wyrówna różnicę kontraktową między żądaniami zawodnika, a możliwościami klubu.

Zaplecze seniorów stanowić mieli Piotr Protasiewicz, który tuż po zakończeniu minionego sezonu parafował kontrakt na reprezentowanie Apatora w kolejnym cyklu rozgrywek ligowych, Wiesław Jaguś i Tomasz Bajerski.  O sile juniorów, którzy zgodnie ze zmianami regulaminowymi nabrali dużego znaczenia w meczu ligowym (powrót do biegu młodzieżowego) stanowić mieli Marcin Jaguś, Karol Ząbik, Adrian Miedziński i Arkadiusz Kalwasiński Do obsadzenia pozostawało jeszcze jedno miejsce dla seniora najpoważniejszym kandydatem do wzmocnienia Apatora-Adriany miał być Rafał Okoniewski. 23-letni żużlowiec ścigający się w Zielonej Górze. Popularny "Okoń" nie mógł już tradycyjnie doczekać się zaległych pieniędzy dlatego rozpoczął rozmowy z innymi klubami. Kierunek komisji kontraktowej był jak najbardziej słuszny, bowiem Okoniewski był w zasadzie jedynym polskim zawodnikiem, którego można było pozyskać w miarę tanio (za najwyżej 50 tys. zł - za tyle rok temu przeszedł z Leszna do Zielonej Góry). Z tego też względu chętnych na jego pozyskanie nie brakowało. Najgroźniejszym konkurentem torunian wydawał się być wrocławski Atlas, ale propozycje Okoniewskiemu złożyły także kluby z Rybnika i Tarnowa. Ostatecznie zaległości ZKŻ-tu względem zawodnika zostały spłacone i żużlowiec pozostał w Zielonej Górze.
Gdy upadła koncepcja z Okoniewskim w składzie okazało się, że pojawił się kolejny problem bowiem oddaliły się stanowiska zarządu Apatora i Wiesława Jagusia oraz Tomasza Bajerskiego. Ostatecznie obaj żużlowcy trafili na listę transferową, a toruńska grupa negocjacyjna przyjęła koncepcję alternatywną, na wypadek gdyby fiaskiem zakończyły się rozmowy z "Jagodą" lub "Bajerem". Koncepcja ta polegała na podpisaniu umowy z innymi wychowankami klubu, a mianowicie Robertem Kościechą i Tomaszem Chrzanowskim. Obaj zawodnicy mimo, że w ubiegłym sezonie reprezentowali gdańskie Wybrzeże nadal pozostawali zawodnikami Apatora, ale i oni znaleźli się na liście transferowej. Ostatecznie na listę transferową trafili następujący zawodnicy (obok cena transferu):
       
Tomasz Bajerski - 250 tys. zł
                Tomasz Chrzanowski - 140 tys. zł
                       
Wiesław Jaguś - bezpłatnie
                                Robert Kościecha - 120 tys. zł
Natomiast w wymaganym terminie do 30 stycznia 2004 ważne kontrakty z klubem mieli
       
Piotr Protasiewicz
               
Arkadiusz Kalwasiński
                       
Adrian Miedziński
                               
Marcin Jaguś
                                       
Karol Ząbik

Klub parafował również umowy z innymi zawodnikami stanowiącymi kadrę zespołu w roku 2003. Jednak dla tych zawodników trener Jan Ząbik nie widział miejsca w ekstraligowym składzie Apatora, dlatego  Robert Sawina (bezpłatnie) i Mariusz Puszakowski (za 10 tys. zł.) zostali wypożyczeni do beniaminka pierwszej ligi GTŻ-u Primusa Grudziądz. Ten pierwszy na własne życzenie po nieudanych dwóch sezonach postanowił spróbować sił w niższej lidze. Oto jak motywował swoją decyzję na łamach "Nowości" "Liczę, że uda mi się odzyskać formę startując w I lidze. Chciałbym odbudować się psychicznie po wcześniejszych niepowodzeniach. Kontaktu ze światową czołówką nie stracę, bo przedłużyłem w lidze szwedzkiej kontrakt ze Smederną Eskilstuna".
Mimo podpisania umów miejsca w drużynie zabrakło też dla Marcina Głowackiego, Roberta Guta, Przemysława Kłosa i Dawida Paszko. 21-letni Kłos zdecydował się na zakończenie żużlowej kariery. Ostatecznie zawodnik podpisał kontrakt w Toruniu i został wypożyczony wraz z Sawiną i Puszakowskim do Grudziądza

Gdy okazało się, że kontrakty w Gdańsku podpisali Kościecha i Chrzanowski, a Jaguś i Bajerski rozważają oferty innych klubów (Jaguś - Wrocław, Bajerski - Tarnów) zarząd Apatora przyjął kolejny wariant, a mianowicie postanowiono rozpocząć rozmowy ze spolonizowanym Norwegiem Rune Holtą, którego wymagania finansowe były nie do spełnienia przez zarząd Włókniarza Częstochowa. Równolegle postanowiono sprawdzić jakie wymagania stawia najlepszy z polskich żużlowców ostatniej dekady Tomaszem Gollob.
Norweg ostatecznie postawił tak wygórowane warunki finansowe, że zostały one definitywnie odrzucone. Torunianie musieliby nie tylko zapłacić Holcie, ale i jego poprzedniemu klubowi z Częstochowy kwotę "odstępnego" w wysokości prawie 400 tysięcy złotych.
Z kolei Tomasz Gollob, był co prawda tańszym zawodnikiem od Holty, jednak postanowił wybrać ofertę tarnowskiej Unii, która zapewniła miejsce w składzie również dla jego starszego brata Jacka.

W pogoni za gwiazdami polskiej ligi toruńscy działacze zapomnieli o własnych żużlowcach, którzy nie podpisali kontraktów na kolejny sezon. Zapomniany czuł się Wiesław Jaguś, który w jednym z wywiadów dla Nowości podkreślał, że nie chce opuszczać Torunia i cierpliwie poczeka na konkretną ofertę oraz Tomasz Bajerski, który przebywał w międzyczasie w USA, gdzie spotkał się z miejscową żużlową Polonią. Ostatecznie tuż przed upływem okresu w którym należy podpisywać kontrakty prezes Karwan doszedł do porozumienia z wymienioną dwójką zawodników i drużyna w składzie Piotr Protasiewicz, Wiesław Jaguś, Tomasz Bajerski, Adrian Miedziński, Karol Ząbik, Marcin Jaguś i Arkadiusz Kalwasiński przystąpiła do wspólnych treningów ogólnorozwojowych, aby jak najlepiej przygotować się do nowego sezonu. Klub co prawda długo nie parafował umowy z obcokrajowcem Jasonem Crumpem, jednak jak zapewniał sponsor zawodnika firma LBN w osobie pana Szkudlarka kontrakt zostawał podpisany, gdy tylko Australijczyk pojawił się w Europie.

Uwieńczeniem kontraktów było zebranie zarządu Apatora na którym Marek Karwan podsumował sezon transferowy oraz finanse i cele klubu na kolejny sezon, a także spotkanie z Jerzym Janczarskim, na którym członek komisji kontraktowej odpowiedział na szereg pytań kibiców i zdradził szczegóły rozmów z zawodnikami

Przygotowania do sezonu


Zawodnicy tradycyjnie kondycję szlifowali na sali gimnastycznej pod czujnym okiem Ryszarda Neunerta. Na przełomie lutego i marca zaplanowano tygodniowy wyjazd w góry. W niektórych treningach  uczestniczyli również zawodnicy, którzy przed sezonem odeszli do innych klubów na zasadzie wypożyczenia lub transferu, a byli to Robert Sawina i Mariusz Puszakowski czy Robert Kościecha.
Oprócz zajęć na sali gimnastycznej (trzy razy w tygodniu) żużlowcy pracowali nad kondycją także na lodowisku (od 15 grudnia), a w każdą sobotę spotykali się najpierw na basenie, a po południu na biegach terenowych. Co kilka tygodni trenerzy prowadzili kondycyjne sprawdziany.

Indywidualnie przygotowywał się Piotr Protasiewicz, który treningi rozpoczął już w połowie listopada. - Od ośmiu lat przygotowuję się do sezonu indywidualnie. To nie wynika z mojego zamiłowania do samotności. Po prostu w tym okresie mam sporo spraw pozasportowych do załatwienia i indywidualny tryb zajęć łatwiej dopasować do moich aktualnych potrzeb. Poza tym nie ma co ukrywać: takie rozwiązanie się sprawdza i jeszcze nigdy nie miałem kłopotów z kondycją w trakcie sezonu. W miarę możliwości będę jednak starał się jak najczęściej odwiedzać kolegów z zespołu - mówił  lider Apatora/Adriany.
"Pepe" na pewno nie da się namówić na występy hokejowe, choć treningi na lodzie to od lat integralna część przygotowań "Aniołów" do sezonu. - Na łyżwach nigdy nie jeździłem i już chyba nie będę jeździł. Ale chętnie na przykład pojeździłbym motocyklem po lodzie. W tej dziedzinie to ja chyba mógłbym moich kolegów sporo nauczyć - śmieje się zawodnik, który zimą trenował na motorze na zamarzniętym jeziorze w Borównie.

We wszystkich zajęciach nie uczestniczył także Wiesław Jaguś. - Wiesiu grał w hokeja i uczestniczył w zajęciach terenowych - mówi trener Ząbik. - Na sali wykorzystuje swój indywidualny, sprawdzony w ubiegłych latach schemat. Nie zamierzam mu tego utrudniać, bo w końcu on sam wie, co dla niego jest najlepsze - dodał szkoleniowiec.

W toku przygotowań zrezygnowano ostatecznie z obozu w górach, było to o tyle dziwne, że od kilku lat zawsze w lutym torunianie jechali na tygodniowy obóz do Szczyrku, gdzie głównie zabawiali się jazdą na nartach. Taka decyzja wynika przede wszystkim z troski o zdrowie naszych zawodników - tłumaczył prezes klubu Marek Karwan. O tym, jak łatwo nabawić się kontuzji podczas zimowych treningów, przekonał się ostatnio Andreas Jonsson, który podczas jazdy na motocyklu enduro doznał urazu nadgarstka i będzie odpoczywał kilka tygodni. - Nie przekreślamy ostatecznie naszych wcześniejszych planów. Może pojedziemy jeszcze na narty, ale najwyżej na trzy lub cztery dni - dodał Ząbik.
Ważny jest także aspekt finansowy. Organizacja obozu w górach dla całej ekipy to wydatek kilku tysięcy złotych. Działacze uznali, że lepiej przeznaczyć tą kwotę na szybszy wyjazd na tor. - Pod koniec lutego zawodnicy mają wsiąść już na motocykle żużlowe - przyznał trener Aniołów.
Rezygnacja z obozu spowodowała również niewielkie korekty w sposobie przygotowania żużlowców na miejscu w Toruniu. Tradycyjne zajęcia na sali gimnastycznej, basenie i lodowisku zostały wzbogacone o nowy element - jazdę na motocyklach żużlowych po lodzie. Torunianie spotykali się na zamarzniętych stawach w Brzozowie między Chełmnem i Kosowizną. - W czasach, gdy byłem zawodnikiem, to był najlepszy sposób na zimowe przygotowania i teraz postanowiliśmy do tego wrócić - tłumaczy Ząbik. - Na sali czy basenie pracują inne partie mięśni, a dzięki stałemu kontaktowi z motocyklem zawodnicy nie tracą wyczucia - podkreśla szkoleniowiec.
Takie treningi były także doskonałym przygotowaniem do rozegranych w hali toruńskiego Tor-Toru w dniu 7 lutego I Mistrzostw Torunia w Speedway na Lodzie. Organizatorami turnieju byli
: Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji oraz KS Apator Adriana, patronem prasowym - redakcja "Nowości". Honorowy patronat nad zawodami objął prezydent Torunia Michał Zaleski, a imprezę dodatkowo wspomogły firmy: Elkard, Kopel, Oferta, Marwit, Filar, Adriana, Fiat Moto Import Frelik.

Okres zimowy to dla żużlowców nie tylko treningi i wzmacnianie kondycji, ale również uczestnictwo w swoistym public relations speedwaya. W promocji żużla wzięli udział również zawodnicy Apatora. Tomasz Bajerski otrzymał od amerykańskiej Polonii zaproszenie na sportową galę, która odbyła się w Chicago. Z Bajerem do USA udali się między innymi piłkarze i trener reprezentacji piłkarskiej Paweł Janas.

Obok spotkań zawodników z kibicami, to właśnie kibice mają możliwość wyrażania swoich sympatii poprzez głosowanie w różnego rodzaju plebiscytach. Nie inaczej było w regionie toruńskim , gdzie wybierano "Sportowca regionu toruńsko-włocławskiego 2003 roku". W plebiscycie organizowanym przez Nowości ostatecznie zwyciężył Piotr Protasiewicz . Jeszcze raz więc okazało się, że żużel jest najpopularniejszą dyscypliną sportu w regionie. Drugie miejsce, podobnie jak przed rokiem, zajął wioślarz Sławomir Kruszkowski, brązowy medalista mistrzostw świata, zdobywca Pucharu Świata i olimpijczyk na igrzyska w Atenach.
Na najniższym stopniu podium stanął zaś Jarosław Maćkiewicz, piłkarz TKP Toruń, gwiazda tego zespołu, a zarazem najskuteczniejszy zawodnik rundy jesiennej IV ligi kujawsko-pomorskiej.
Oto jak wyglądała pierwsza dziesiątka plebiscytu Nowości "Sportowiec regionu toruńsko-włocławskiego 2003 roku"

  1. Piotr Protasiewicz (żużel) 18882
  2. Sławomir Kruszkowski (wioślarstwo) 11887
  3. Jarosław Maćkiewicz (piłka nożna) 6451
  4. Jarosław Morawiecki (hokej) 4124
  5. Ewa Iwańska-Wiwatowska (judo) 2977
  6. Michał Wszelak (kick boxing) 2703
  7. Rafał Górka (kulturystyka) 2682
  8. Mariusz Puszakowski (żużel) 2520
  9. Jolanta Sowińska-Broczek (koszykówka) 2505
  10. Łukasz Pawłowski (wioślarstwo) 2244

 

 

 

 

 

Po przygotowaniach ogólnorozwojowych przyszedł czas na testmecze. Działacze Apatora zaplanowali jazdy sparingowe z rywalami z kujawsko-pomorskich klubów. I tak
    9 marca Apator/Adriana miał spotkać się GTŻ/Kunter Grudziądz
    13 marca zaplanowano sparing z BTŻ Polonia Bydgoszcz
    16 marca rewanż z GTŻ/Kunter Grudziądz
    25 marca rewanż z bydgoszczanami

Nie udało się trenować na Węgrzech, we Włoszech, ani też w Czechach, ponieważ warunki pogodowe i torowe nie odbiegają od tych na Pomorzu. - Opóźnienie w wyjeździe na tor zdaniem szkoleniowców najbardziej może odbić się na młodzieżowcach.Wiadomo, że Jaguś, Bajerski czy Protasiewicz nie potrzebują wiele. Im nie sprzyjająca aura aż tak nie przeszkadza, bo pewnych rzeczy się po prostu nie zapomina. Ale juniorzy potrzebują więcej czasu, aby się dostosować do jazdy. Na razie robimy wszystko, aby zawodnicy mogli wyjechać na tor jak najszybciej. Ale to też nie zależy od nas - powiedział kierownik Apatora Piotr Nagel.
Kierownictwo Apatora/Adriany zdecydowało i zresztą słusznie nie podjęło ryzyka organizacji treningów przy złych warunkach pogodowych. - Ja nie jestem optymistą. Widzę co się dzieje na dworze i na razie nie widzę możliwości wyjazdu na tor. A szybko i na siłę nie ma sensu tego robić. Nie o to przecież chodzi, aby ktoś jazdę zaczął od złamania obojczyka - podkreśla Nagel.

Ostatecznie torunianie wyjechali na tor 8 marca. Decyzja trenera zespołu Jana Ząbika o wyjeździe na tor była sporym zaskoczeniem nawet dla samych zawodników. Głównym powodem takiej, a nie innej decyzji trenera Ząbika było poranne słońce, jakie pojawiło się nad Toruniem. Na toruńskim torze pojawili się na pierwszych jazdach Tomasz Bajerski oraz młodzieżowcy, natomiast dzień później dołączyli do trenujących także inni zawodnicy. Zaplanowany na dzień 9 marca trening punktowany z grudziądzanami został odwołany z uwagi na zbyt małą ilość jazdy zawodników toruńskich.
Kilka dni później torunianie odbyli wspólne jazdy treningowe z ligowymi rywalami zza miedzy czyli z bydgoską Polonią. Oprócz zawodników Apatora Adriany, we wspólnych zajęciach uczestniczyli Mirosław Kowalik, Jacek Krzyżaniak, Michał Robacki z BTŻ Polonii Bydgoszcz, a także Mariusz Puszakowski i Robert Sawina z GTŻ-u Grudziądz oraz Dawid Stachyra z TŻ Sipmy Lublin.

Pierwszy mecz sparingowy torunianie odjechali w Grudziądzu. Dla obu zespołów był to pierwszy taki sprawdzian w tym sezonie. Zdecydowane zwycięstwo 52:26 odnieśli gospodarze - podopieczni trenera Andrzeja Maroszka. Zrezygnowano z biegów nominowanych, kończąc zawody po 13. wyścigach.
Gospodarze dominowali na torze, wygrali aż sześć wyścigów podwójnie. W ekipie Apatora Adriany, która sparing potraktowała treningowo, zabrakło Wiesława Jagusia. Goście drużynowo zwyciężyli tylko raz - w 10. biegu Tomasz Bajerski i Adrian Miedziński przyjechali do mety przed Robertem Kempińskim i Adamem Adamczykiem. Najładniejszą walkę kibice oglądali w 5. wyścigu, w którym Robert Sawina minimalnie wygrał z Piotrem Protasiewiczem.

GTŻ - Kunter
Grudziądz

 

Apator - Adriana
Toruń

R. Sawina - 7+2 (1, 3, 2, 1),
Ł. Pawlikowski - 6 (3, 1, -, 2),
M. Puszakowski - 9 (3, 3, -, 3),
R. Kempiński - 5+2 (2, 2, 1, -),
J. Łukaszewski - 6 (3, 0, 3, -),
G. Musiał - 5+2 (2, 2, -, d, 1),
K. Buczkowski - 8+1 (3, 3, 2),
P. Staszek - 6 (3, 3),
A. Adamczyk - 0 (u);

2004-03-23

52 : 27

T. Bajerski - 9 (2, 2, 3, 2),
A. Miedziński - 3+2 (0, 1, 2, u),
P. Protasiewicz - 9 (1, 2, 2, 3),
K. Ząbik - 0 (0, -, -, -),
R. Haupt (gościnnie) - 2 (1, 0, 1, 0),
M. Jaguś - 2 (1, d, 1, d, -),
A. Kalwasiński - 2 (0, 0, 1, 0, 1).
Po sparingu powiedzieli
Arkadiusz Kalwasiński - junior Apatora - Był to mój trzeci trening spod taśmy. Starałem się nie nabawić kontuzji. To są tylko sparingi, a najważniejsza jest liga. Prawdziwe ściganie będę starał się pokazać 6 kwietnia w Rawiczu, podczas krajowych eliminacji IMŚJ.

Mariusz Puszakowski - zawodnik GTŻ wypożyczony z Apatora - Ogólnie lipa. Nie ma co się podniecać tym sparingiem. W zeszłym roku też wygrywaliśmy wszystko, a potem jak Łódź przyjechała, to było tak jak było. A wiadomo, jeżeli chodzi o sprzęt, to trzeba go nieco podregulować jeszcze.

Pozostałe sparingi nie doszły do skutku z uwagi na niezbyt sprzyjające warunki torowe. Żużlowcy trenowali indywidualnie na toruńskim torze m.in. wspólnie z zawodnikami niemieckiego Stralsundu czy duńskiego Brovst  Doszło także do wspólnego treningu Aniołów z żużlowcami Polonii Bydgoszcz i choć zawodnicy ścigali się czwórkami spod taśmy, to tylko na dystansie dwóch okrążeń. Oprócz toruńczyków i bydgoszczan na torze pojawili się Robert Sawina i Mariusz Puszakowski z Kuntera GTŻ-u Grudziądz, oraz dwóch Niemców ze wspomnianego Stralsundu. Bydgoszczanie przyjechali niemal w najsilniejszym krajowym składzie (m. in. z Mirosławem Kowalikiem, Jackiem Krzyżaniakiem i Michałem Robackim), wśród toruńczyków zabrakło tylko Jasona Crumpa.
Podobne jazdy treningowe przeprowadzono również z ekipą grudziądzką.

Po tych jazdach testowych i wcześniejszych przygotowaniach ogólnorozwojowych przyszedł czas na prawdziwe ligowe ściganie.

Rozgrywki ligowe


Przed sezonem, kiedy w Apatorze zdecydowano się na wariant "młodzieżowy" postawiono przed zespołem jeden cel - awans do czołowej czwórki Ekstraligi. I choć wydawało się, że torunianie będą w stanie osiągnąć znacznie więcej, bo na początku sezonu okrzyknięci zostali rewelacją rozgrywek, to zadyszka, która im się przytrafiła zniwelowała nieco oczekiwania kibiców. Postawiony cel został osiągnięty, jednak jak przyznał kierownik drużyny - Piotr Nagel, apetyt rośnie w miarę jedzenia.
O sezonie można powiedzieć , że toruńscy kibice poddawani byli dziwnym emocjom. Pierwsze spotkanie wygrane z Zielonogórskim ZKŻ-tem zaledwie czterema punktami nie napawało optymizmem przed długimi rozgrywkami ligowymi. Jednak zupełnie niespodziewanie Apator wygrał w "jaskini lwa", czyli na torze wciąż aktualnego jeszcze Mistrza Polski - Włókniarza Częstochowa, oraz rozgromił odwiecznego rywala Polonię Bydgoszcz. Po porażce we Wrocławiu nikt nie robił tragedii, tym bardziej że zespół zaprezentował się z dobrej strony. Niestety przegrana na własnym torze sprowadziła zespół na właściwe tory. Torunianie już do końca rundy zasadniczej oscylowali w okolicach trzeciego lub czwartego miejsca w tabeli. Kluczem do sukcesu na miarę pierwszej czwórki okazały się mecze z leszczyńską Unią. Najpierw w Lesznie Anioły wywalczyły jeden punkt ligowy, choć trzeba przyznać, że zarówno jeden jak i drugi zespół mógł przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W rewanżu lepsi okazali się toruńczycy, ale trzeba przyznać, że dwupunktowa wygrana była opatrzona ogromną dozą szczęścia miejscowych zawodników.
Po półmetku rundy zasadniczej Apator zajmował trzecie miejsce w tabeli i tracił do lidera Unii Tarnów zaledwie trzy punkty, miał zatem realne szanse na włączenie się do walki o medale. Niestety przegrana z outsiderem ligi RKM-em Rybnik  spowodowała, że zespół walczył w każdym spotkaniu o być albo nie być w gronie zespołów walczących o medale. Szczęśliwa dwupunktowa wygrana z WTS-em na własnym torze oraz porażka u siebie z Częstochową i na wyjeździe w Zielonej górze ustawiły zespół na czwartym miejscu w tabeli i po rundzie zasadniczej z jedenastopunktową stratą do lidera (Unia Tarnów) i pięciopunktową stratą do wiceliderów (WTS Wrocław - Włókniarz Częstochowa).
Chcąc włączyć się do walki o jeden z medali należało wygrać przede wszystkim mecze u siebie, liczyć na potknięcia rywali na terenie lidera i zdobyć punkty w Częstochowie lub Wrocławiu. Niestety Anioły przegrały prawie wszystko co było do przegrania, bowiem dopiero w przedostatnim spotkaniu ligowym na własnym torze pokonali lidera i późniejszego tryumfatora ligi Unię Tarnów. Należy dodać, że tym zwycięstwem zespół przerwał złą passę sześciu porażek z rzędu.

Sezon należał mimo wszystko uznać za udany, bowiem toruńczycy uczestniczyli we wszystkich finałach mistrzostw Polski, a przy tym juniorzy zaprezentowali się nad wyraz dobrze na arenie krajowej i międzynarodowej. Adrian Miedziński miał szansę na Mistrzostwo Świata Juniorów, padł jednak ofiarą niedoskonałości regulaminowych i zajął dopiero siódme miejsce (po 20-wyścigach był liderem klasyfikacji). Ponadto "Miedziak" zdobył Srebrny i Brązowy Kask, natomiast drugi junior Karol Ząbik, który zaliczył pierwszy poważny sezon ligowy, zajął drugie miejsce w Mistrzostwach Europy Juniorów. Ta dwójka juniorów zajęła też trzecie miejsce w MMPPK. Wśród seniorów para Wiesław Jaguś - Piotr Protasiewicz okazała się najlepszą parą w Polsce.
W lidze trzon zespołu spisywał się całkiem poprawnie, ale w drużynie zabrakło czwartego punktującego zawodnika, który przy słabszej dyspozycji liderów lub juniorów nadrabiałby utracone punkty. Udany początek rozgrywek rozbudził nadzieje kibiców, ale przed sezonem chyba tylko najwięksi optymiści wierzyli w walkę o któryś z medali z najszlachetniejszego kruszcu. Było to o tyle mało realne, że zespół, którego budowa rozpoczęła się przed tegorocznymi rozgrywkami powinien być gwarantem sukcesu w najbliższych latach. Jeśli tak będzie, wszyscy o tegorocznych "niepowodzeniach" (pojęcie to z pewnością jest nieadekwatne do aktualnej sytuacji) zapomną.

W toruńskiej drużynie pojawiło się trzech nowych adeptów żużlowych: Tomasz Michnicki, Tomasz Chyżewski i Damian Stachowiak. Najbardziej doświadczony to dziewiętnastolatek Tomasz "Scooter" Chyżewski, który już kilkakrotnie stawał do egzaminu licencyjnego.

Zdaniem www.sportowefakty.pl
NAJLEPSZY mecz w wykonaniu żużlowców Apatora Adriany:

Torunianie najlepszy mecz pojechali 4 kwietnia w Częstochowie, kiedy to wygrali z ówczesnym Mistrzem Polski na jego stadionie 49:41. Bardzo dobrze pojechała trójka liderów, ważne punkty na trudnym torze dorzucili także młodzieżowcy i Bajerski i sukces stał się faktem. Torunianie nie mieli w tym spotkaniu żadnego słabego punktu w zespole i gdyby zespół ten jeździł tak cały sezon, jeden z medali z pewnością zostałby w Toruniu.
NAJGORSZY mecz w wykonaniu żużlowców Apatora Adriany:
Najsłabsze spotkanie torunianie rozegrali w pierwszej rundzie play-off, kiedy to na własnym stadionie ulegli po raz drugi w tym sezonie ekipie z Częstochowy. Porażka na własnym torze 40:50 z osłabionym brakiem Ułamka rywalem, odbierała właściwie gospodarzom szanse na medal DMP. Tym razem zawiodła cała drużyna, a żaden z jej zawodników nie był w stanie zdobyć więcej niż 10 punktów.

Rozgrywki pozaligowe


W Toruniu poza ligą kibice obejrzeć mogli turnieje z cyklu Młodzieżowych Mistrzostw Pomorza, wśród których turniej rozegrany w dniu 16 października będący finałowym rozdaniem w kategorii indywidualnej, był jednocześnie memoriałem Kazimierza Araszewicza. Niestety nie rozegrano po raz kolejny innego ważnego turnieju, a mianowicie memoriału Mariana Rose. Obok turniejów rozgrywanych z inicjatywy toruńskich działaczy, tor przy ulicy Broniewskiego był areną zmagań dla rozgrywek pod auspicjami PZM. Jedna z takich imprez uwieńczoną złotym medalem dla Aniołów, był finał MPPK, kiedy to para Jaguś - Protasiewicz nie dała szans zespołom przyjezdnym wywalczyła mistrzowską koronę w parach.

W kraju torunianie zaprezentowali się w rozgrywkach o MMPPK, gdzie para Ząbik - Miedziński stanęła na najniższym stopniu podium. Ta sama para w rozgrywkach MDMP na torze w Tarnowie okazała się niespodziewanym tryumfatorem.
W rozgrywkach indywidualnych Protasiewicz i Jaguś wystąpili w finale IMP, ale nie odegrali większej roli na częstochowskim torze. Nieco lepiej od swoich starszych kolegów wypadł Miedziński, który w MIMP zdobywając 11 pkt. w niezwykle wyrównanej stawce zajął dopiero siódme miejsce.
Z kolei "kaski" padły łupem Aniołów. Posiadaczem ZK stał się Wiesław Jaguś, a SK (jednocześnie memoriał Pawlaka i Zarzeckiego) i BK Miedziński.

Na arenie międzynarodowej z ubiegłorocznego licznego grona toruńczyków w IMŚ GP pozostała tylko Crump i Protasiewicz. Dla Crumpa były to rozgrywki prestiżowe, którym podporządkował cały sezon i jak się później okazało opłaciło się to "rudemu kangurowi"  bowiem po raz pierwszy został IMŚ.
Do kadry na DPŚ został powołany Wiesław Jaguś i Piotr Protasiewicz, jednak żaden z tej dwójki nie dostąpił zaszczytu reprezentowania barw narodowych choćby w eliminacjach.
Zabrakło Aniołów na starcie do rywalizacji o IME, pojawił się w tych rozgrywkach, co prawda wychowanek toruńskiego klubu
Jacek Krzyżaniak (piąte miejsce w finale), ale w kraju w sezonie 2004 przywdziewał plastron bydgoski. W parowej odmianie mistrzostw Europy (MEP) również nie było toruńczyków, a trzecie miejsce dla Polski wywalczył inny toruński wychowanek Robert Kościecha, który na co dzień bronił barw gdańskiego Wybrzeża.
W europejskiej rywalizacji juniorów wielki sukces odniósł Karol Ząbik który w finale IMEJ. Medal mistrzostw świata mógł zdobyć również Adrian Miedziński, który w finale IMŚJ, po serii zasadniczej był samodzielnym liderem i gdyby nie "przespany" start w półfinale mógł walczyć o medal.
Obok rywalizacji o medale toruńczycy ścigali się w turniejach towarzyskich. A najbardziej chyba znanym turniejem na świecie jest Zlata Pribla rozgrywana na torze w Pardubicach. W turnieju tym wystąpił Jason Crump i zajął piąte miejsce.

WYNIKI MECZÓW ROZEGRANYCH Z UDZIAŁEM TORUŃSKIEJ DRUŻYNY W SEZONIE 2004


     
Kolejka Data Przeciwnik Wynik
Runda Zasadnicza
I 2004-03-28 Toruń - Zielona Góra 47 : 43
II 2004-04-04 Częstochowa - Toruń 41 : 49
III 2004-04-12 Toruń - Bydgoszcz 66 : 23
IV 2004-04-18 Wrocław - Toruń 50,5 : 39,5
V 2004-04-25 Toruń - Tarnów 41 : 49
VI 2004-05-03 Leszno - Toruń 45 : 45
VII 2004-05-16 Toruń - Rybnik 70 : 20
VIII 2004-05-30 Rybnik - Toruń 47 : 43
IX 2004-06-06 Toruń - Leszno 46 : 44
X 2004-06-20 Tarnów - Toruń 54 : 36
XI 2004-06-27 Toruń - Wrocław 46 : 44
XII 2004-07-04 Bydgoszcz - Toruń 44 : 46
XIII 2004-07-11 Toruń - Częstochowa 41 : 49
XIV 2004-07-18 Zielona Góra - Toruń 46 : 44
Runda Finałowa
XV 2004-07-25 Tarnów - Toruń 49 : 41
XVI 2004-08-08 Toruń - Częstochowa 40 : 50
XVII 2004-08-22 Toruń - Wrocław 42 : 48
XVII 2004-09-05 Wrocław - Toruń 51 : 39
XIX 2004-09-19 Toruń - Tarnów 47 : 43
XX 2004-09-26 Częstochowa - Toruń 53 : 37

   
W SEZONIE 2004 TORUŃSKICH BARW BRONILI


    
Zawodnik - Działacz Liczba
meczów
Liczba biegów Punkty Bonusy Średnia
biegowa
Miejsce w
ligowym rankingu
Ocena

Jason CRUMP
Australia
19 100 216 6 2,200 9 Zwycięzca cyklu Grand Prix prezentował się z niezłej strony, jednak z pewnością stać go było na więcej. W kilku spotkaniach jego wyśmienita postawa przechylała szalę zwycięstwa na stronę Apatora, jednak bywały także mecze, które przez nienajlepszą postawę Australijczyka (oczywiście nie tylko) zespół przegrywał. Jednak nie można mieć do niego większych zastrzeżeń, bo był dość pewnym punktem zespołu. Jason miał świadomość tego, że wygra Grand Prix i podobnie jak Rickardsson za czasów jazdy w Toruniu nie wjeżdża tam, gdzie można zdobyć punkty walcząc na granicy ryzyka. Po prostu przez głupią kontuzję nie chciał stracić tego, co już praktycznie miał w latach poprzednich.

Piotr PROTASIEWICZ
senior - kapitan
20 109 214 15 2,101 12 PePe świetnie wywiązał się ze swojej roli. Wprawdzie początek sezonu miał przecięty, ale to właśnie on był liderem zespołu. Bardzo koleżeński, na ile tylko może pomaga mniej doświadczonym kolegom z zespołu. Pewny punkt zespołu i dobry duch drużyny. Można było liczyć na jego punkty, dzięki jego ambicji Apator wywiózł dwa punkty z Bydgoszczy i wygrał w rundzie finałowej z Tarnowem. Bez zarzutu wywiązał się także z funkcji kapitana drużyny.

Wiesław JAGUŚ
senior
20 104 205,5 10 2,072 14 Najrówniej jeżdżący zawodnik zespołu, a co najważniejsze wciąż utrzymujący wysoki poziom. Przytrafiła mu się tylko jedna wpadka w Tarnowie, poza tym zawsze był jednym z najskuteczniejszych zawodników w zespole. Zaliczył świetny sezon. Zmiany regulaminowe wyszły mu na dobre, bo teraz jest prowadzącym parę i pokazuje swoją klasę. Zawsze można na niego liczyć.

Adrian MIEDZIŃSKI
junior
20 100 106 23 1,290 40 Lider wśród toruńskiej młodzieży nie zdołał jeszcze ugruntować swojej postawy. Lepsze biegi przeplata z gorszymi, jednak niestety tych drugich jest coraz więcej. Adrian znacznie lepiej prezentował się na początku sezonu, jednak ciężko było od młodego jeszcze zawodnika wymagać nie wiadomo czego. Przez ten sezon miał zebrać doświadczenie i już w przyszłym roku ma być pewnym punktem zespołu. W końcówce sezonu zbyt dużo wziął na swoje barki, bo do i tak dość napiętego kalendarza doszły mu starty w Anglii.

Karol ZĄBIK
junior
20 94 95 20 1,223 42

Najmłodszy zawodnik w toruńskim zespole szczególnie na początku sezonu pokazał, że talentu mu nie brakuje. Praktycznie debiutując w rozgrywkach Ekstraligi prezentował się z bardzo dobrej strony. Zdecydowanie słabsza w wykonaniu Karola była końców rundy zasadniczej, jednak dwa ostatnie spotkania sezonu to prawdziwa eksplozja możliwości Ząbika, bowiem w pokonanym polu pozostawił Tomka Golloba, Sullivana czy IMP Grzegorza Walaska. Widać, że zrobił postępy. Od niego, podobnie jak i od Miedzińskiego niezbyt dużo nie można było wymagać. Widać u niego zaangażowanie i już niedługo tak jak jego ojciec przed laty, stanowić powinien o sile Apatora.


Tomasz BAJERSKI
senior
17 62 60 13 1,177 43

Miał być czwartym z "asów" w talii Ząbika, ale zawiódł na całej linii. Zawodnik, który jeszcze rok temu walczył jak równy z równym z żużlowcami z czołówki światowej, w tym roku jeździł delikatnie mówiąc fatalnie... Zawodnikowi może się przytrafić słabszy występ, bo na motorze siedzi przecież człowiek, a nie maszyna, ale zawodnik tej klasy nie powinien zawodzić notorycznie i nie potrafił znaleźć przyczyny słabych występów. Gdyby wywiązywał się z tego, na co liczyli kibice i działacze, to zespół na pewno byłby wyżej w tabeli.


Arkadiusz KALWASIŃSKI
junior
10 24 8 2 0,417 -

Miał uzupełniać skład na imprezy młodzieżowe, jednak na skutek pecha Marcina Jagusia znajdował miejsce w składzie ligowym, jednak zazwyczaj już po pierwszym nieudanym biegu był zastępowany przez bardziej doświadczonego Miedzińskiego lub Ząbika. W przypadku tego zawodnika z wkażdym spotkaniu byłow widać brak objeżdżenia i możliwości sprzętowych.


Marcin JAGUŚ
junior
6 7 1 1 0,286 -

Młodszy z braci Jagusiów niestety nie może zaliczyć sezonu 2004 do udanych. Zawodnik nękany kontuzjami spowodowanymi upadkami nie zawsze ze swojej winy. Od czwartej kolejki praktycznie poza składem nie tylko ligowym, ale również imprez młodzieżowych. Jeśli kolejny rok bęzie podobny do obecnego sympatyczny Marcin chyba powinien dać sobie spokój ze speedwayem i nie dlatego że brakuje mu talentu, ale dla własnego zdrowiea i bezpieczeństwa.


Jan ZĄBIK

trener

Trener z prawdziwego zdarzenia, słabszy taktyk, ale przecież to on znał dyspozycję zawodników danego dnia najlepiej więc trudno mieć mu za złe pewne decyzje w trakcie meczu. Wyśmienity fachowiec od młodzieży, tegoroczne wyniki juniorów napawają optymizmem na powrót do zespołu zbudowanego wyłącznie z własnych wychowanków.
Ząbik w trakcie sezonu stał przed sporym dylematem czy stawiać na młodzież czy może dać kolejną szansę swojemu wychowankowi  Tomkowi Bajerskiemu  za którym przemawiało doświadczenie. Ostatecznie trener mieszał mizerną rutynę Bajera z młodością juniorów. Szkoda tylko, że tak mało szansy na jazdę w lidze dostał Arek Kalwasiński.


Marek KARWAN

prezes

Prezes klubu i Przewodniczący GKSŻ. Niektórzy nie mogli pogodzić się z tym faktem. Zarzucano mu tworzenie niespójnego regulaminu pod klika zespołów w lidzei ustawianie ligi za pośrednictwem sędziów przy zielony stoliku. Karwan położył chyba kres wszelkim spekulacjom, kiedy to torunianie wygrali na własnym torze z Unią Tarnów i otworzyli w ten sposób szansę dla Wrocławia na mistrzostwo Polski.
W bieżącym roku poświęcił się GKSŻ, własnej firmie i klubowi - szkoda tylko że klub znalazł się na ostatnim miejscu. Kolejny sezon powinien być sezonem Marka Karwana, który zebrał pierwsze szlify w żużlowym parlamencie i klocki do gry w żużel powinny być już poukładane w należytym porządku.


Mirosław BATORSKI

dyrektor klubu

Gospodarz klubu, który pod nieobecność Karawna doglądał swojej zagrody, jak należy. Szkoda tylko, że inwestycje w klub poczynione w roku ubiegłym i dwa lata temu nie znalazły kontynuacji w roku 2004. Należy mieć jednak nadzieję, że trzymający wojskową dyscyplinę i porządek dyrektor zaskoczy kibiców nowinkami w roku 2005 (oświeć nas dyrektorze).


Piotr NAGEL

kierownik drużyny

Zastanawiająca jest funkcja Piotra Nagla w zespole. Ten znany toruński tenisista raczej winien być menedżerem zespołu i wykorzystać swoje szerokie kontakty nie tylko w Toruniu. Sympatyczny Piotr powinien zająć się organizacją zagranicznych wojaży dla juniorów, a także ich zawodowym przygotowaniem do światowego ścigania.


pełna statystyka sezonu 2004 (zip 342 kb)
 

   
TABELA EKSTRALIGI ŻUŻLOWEJ


  
TABELA PO RUNDZIE ZASADNICZEJ W SEZONIE 2004
M-ce Zespół Mecze Zw. Rem. Por. Pkt
duże
Pkt
małe
1 Unia Tarnów 14 12 0 2 24 +182
2 WTS Atlas Wrocław 14 10 0 4 20 +169
3 Złomrex Włókniarz Częstochowa 14 9 0 5 18 +127
4 Apator Adriana Toruń 14 7 1 6 15 +60
5 Unia Leszno 14 6 1 7 13 -9
6 BTŻ Polonia Bydgoszcz 14 5 0 9 10 -112
7 RKM Rybnik 14 3 0 11 6 -207
8 ZKŻ quick-mix Zielona Góra 14 3 0 11 6 -210

OSTATECZNA TABELA EKSTRALIGI ŻUŻLOWEJ W SEZONIE 2004
M-ce Zespół Mecze Zw. Rem. Por. Pkt
duże
Pkt
małe
1 Unia Tarnów 20 16 0 4 32 +197
2 WTS Atlas Wrocław 20 14 0 6 28 +201
3 Złomrex Włókniarz Częstochowa 20 12 0 8 24 +128
4 Apator Adriana Toruń 20 8 1 11 17 +12
5 Unia Leszno 20 8 2 10 18 +36
6 BTŻ Polonia Bydgoszcz 20 8 0 12 16 -146
7 ZKŻ quick-mix Zielona Góra 20 7 0 13 14 -178
8 RKM Rybnik 20 5 1 14 11 -250


 

     strona główna    

toruńskie turnieje turnieje światowe turnieje krajowe
zawodnicy trenerzy mechanicy działacze
klub statystyki sprzęt