ZĄBIK Jan


Jan Ząbik urodził się 1 stycznia 1946 roku w miejscowości Kiełp. Przez całą swą sportową karierę związany był z Toruniem, na torach żużlowych spędził aż 21 lat, a później zajął się szkoleniem młodzieży. Podczas kariery zawodniczej zatrudniony był w EMA-Apator Toruń, na stanowisku Kontrolera Jakości Produkcji (zawód wuczony: elektryk). Po skończeniu kariery oddał się "trenerce", prowadził zespoły z Torunia, Ostrowa, Wrocławia.

Do toruńskiej szkółki żużlowej Ząbik trafił w wieku 19 lat, tam do dyspozycji dla ponad stu kandydatów na żużlowców były zaledwie dwa motocykle! Ostatecznie z całej tej grupy, licencję zdało tylko dwóch zawodników. Jest wielu zawodników, którzy już na początku swojej kariery odnoszą błyskotliwe sukcesy, jednak Jan Ząbik do nich nie należał. Dlatego musiał on długo trenować i czasami aż do znudzenia powtarzać wszystkie elementy żużlowego rzemiosła, ale miał też wielką ambicję i niesamowity dar uczenia się. Jak sam później przyznawał – przez cała swą karierę trwała praca nad sobą i swoją techniką oraz podpatrywanie najlepszych. Dla Jana Ząbika idolem i zawodnikiem, na którym starał się wzorować, była legenda toruńskiego żużla – Marian Rose. Debiut ligowy przypadł Ząbkowi na spotkanie w Gnieźnie w 1966 roku, a los sprawił, że na torze pojawił się właśnie w parze z Rose. Na początku zadaniem młodego Ząbika było przywożenie jednego punktu w biegu, jednak z czasem, gdy jego praca zaczęła przynosić efekty, zaczął odnosić pierwsze sukcesy.

W 1968 roku zdobył on młodzieżowe wicemistrzostwo Polski i o tym młodym toruńskim żużlowcu zaczęło się robić głośno w kraju. Miało to też swoje odzwierciedlenie w składzie toruńskiej Stali – teraz to Ząbik był już prowadzącym parę i jego zadaniem było zwyciężanie, a także pomaganie słabszemu partnerowi na torze. Po wypadku Mariana Rose to m.in. na Ząbika spadła odpowiedzialność za wyniki drużyny z Torunia, która przez długie lata bezskutecznie pukała do pierwszoligowych bram. W końcu w połowie lat siedemdziesiątych, torunianie dopięli swego i po dziś dzień jeżdżą w najwyższej klasie rozgrywek. Jan Ząbik odegrał w tym sukcesie ogromną rolę, a i sam zdobywał coraz więcej trofeów – kilkukrotnie awansował się do finałów IMP, zajął trzecie miejsce w „Złotym Kasku” w 1981 roku, a także wywalczył srebrny medal MPPK wspólnie z Wojciechem Żabiałowiczem, z którym na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych tworzył niezapomniany tandem Z-Ż.
Jan Ząbik trafił również do kadry narodowej, a w roku 1980 wyjechał do Anglii, aby w tamtejszej lidze bronić barw Sheffield. Jak później mówił - była to dla niego prawdziwa szkoła żużla i mógł tylko żałować, że jego przygoda z ligą angielską trwałą tylko przez jeden sezon. Ale ten rok dał mu więcej niż całe lata startów w Polsce! Można było przecież poznać rozmaite tory, style jazdy przeciwników oraz zdobyć niezbędne doświadczenie, zwłaszcza w pracy z motocyklem.

Jan Ząbik jeszcze w czasie jazdy w toruńskim Apatorze pełnił funkcję trenera zespołu, zdobywając wraz z nim w 1986 roku upragniony złoty medal DMP. W tym też roku zakończył swoją karierę żużlową, a rok później – w czerwcu 1987 roku odbył się na torze w Toruniu jego turniej pożegnalny, który w wielkim stylu wygrał Duńczyk Hans Nielsen. Tuż po zakończeniu kariery Ząbik skupił się na szkoleniu młodzieży, to właśnie z jego inicjatywy w połowie lat osiemdziesiątych powstał minitor dla dzieci, gdzie swoje pierwsze szlify żużlowe zdobywali m.in. Piotr Baron czy Tomasz Bajerski. Kilka lat później Ząbik odszedł z Torunia, najpierw do Grudziądza, a potem także do Ostrowa i Wrocławia i wszędzie tam cieszył się uznaniem, pozostawiając po sobie zdolną młodzież. W końcu jednak wrócił do Torunia, gdzie ponownie objął funkcję trenera, doprowadzając toruński zespół do kolejnego złota DMP w 2001 roku.

Jedni w środowisku żużlowym traktują go jak ojca, inni jak nauczyciela. Jan Ząbik udowadnia bowiem, że gdy zajęcie sprawia prawdziwą radość, upływający czas nie ma żadnego znaczenia.
Gdy na początku lat 80. Jan Ząbik zaczynał pracę trenera, nikt - włącznie z nim samym - nie mógł przypuszczać, że będzie zajmować się tym także parę dekad później. Jak wspomina, wszystko zaczęło się po jego powrocie z Wysp Brytyjskich, gdzie przez jeden sezon bronił barw Sheffield. Gdy wróciłem do Polski nie zrezygnowałem do końca z jazdy na żużlu. Zainteresowałem się jednak trenerką i można powiedzieć, że od 1981 roku po dziś dzień jestem stale w tym zawodzie. Na początku byłem co prawda jeżdżącym trenerem, ale w końcu musiałem na coś się zdecydować. Uznałem, że trzeba wybrać to, co robi się najlepiej. Moje wyniki jako żużlowiec nie należały przecież do najwybitniejszych, dlatego postanowiłem poświęcić się szkoleniu.

Tym, co Ząbika od początku pracy trenerskiej interesowało najbardziej, było szkolenie młodzieży. Dlaczego odniósł w tej dziedzinie sukces? Niektórzy mówią, że miał szczęście, jednak sam zainteresowany podkreśla, że w szkoleniu młodzieży bardzo pomaga mu minitor: Nie ukrywam, że minitor jest dla mnie, jako trenera, czymś bardzo ułatwiającym zadanie. Dzięki temu, że trenujemy na takim torze, zawodnicy szybko opanowują technikę i potrafią naprawdę umiejętnie jeździć. Jeśli dany adept opanuje wymagania, jakie stawiamy mu na minitorze, to o wiele łatwiej jest mu później na normalnym obiekcie. W zasadzie to wszystkim. Na minitorze jestem w stanie zrobić to, czego tylko dusza zapragnie. Mogę zmieniać nachylenie łuków, nawierzchnię, do tego często ustawiam zawodnikom pachołki i przygotowuję dla nich różne zadania. Poza tym mając swój minitor, możemy trenować od świtu do zachodu słońca. Nikt nam w tym nie przeszkadza.

W wypowiedzi Pana Jana jest nieco kokieterii, bowiem mimo wszystko jest wspaniałym wychowawcą żużlowej młodzieży, do jego wychowanków należą m.in. Robert Sawina czy Krzysztof Kuczwalski, który w latach osiemdziesiątych zapowiadał się na świetnego zawodnika. Wielki udział miał również w kształtowaniu się takich zawodników jak Mirosław Kowalik, Jacek Krzyżaniak, Piotr Barion czy Robert Kościecha. Z czasem w drużynie prowadzonej przez Jana Ząbika pojawił się także jego syn - Karol, który w roku 2003 zadebiutował w lidze i szybko stał się najlepszym juniorem nie tylko w kraju, ale i na świecie, co potwierdził tytułem IMŚJ. Dlatego o trenerskim fachu najwięcej mogą powiedzieć Jego wychowankowie.
Robert Kościecha
- Trenera Ząbika wyróżnia na pewno to, że zawsze ma cierpliwość i czas do pracy z młodzieżą. Jak pamiętam, zawsze poświęcał się w stu procentach swojej pracy, a to później skutkowało tym, że w klubie było wielu zdolnych zawodników. Pana Jana znam w zasadzie od małego, ponieważ jeszcze mój tata jeździł z nim trochę na żużlu. Gdy miałem 9 czy 10 lat, odbyłem natomiast pod jego okiem pierwszy trening na minitorze. Tak to wszystko się zaczęło. Wytrwać w środowisku żużlowym przez kilkadziesiąt lat nie jest na pewno łatwo. Widać jednak, że ten sport jest jego największą pasją i że poświęcił mu część swojego życia. Dwa czy trzy lata po zdaniu przeze mnie licencji, pan Ząbik wrócił do klubu w roli trenera. Z naszej współpracy zawsze byłem zadowolony i nie ukrywam, że nawet teraz, mimo że nie jeżdżę już w Toruniu, jesteśmy w kontakcie. Jestem mu wdzięczny, bo w wielu rzeczach w trakcie mojej kariery mi pomógł.
Piotr Baron - pana Janka poznałem już jako dziecko, a później nasze drogi wielokrotnie się splatały. Teraz, po latach, jesteśmy w zasadzie kolegami po fachu - przyznaje Baron, który jako nastolatek podążał za Ząbikiem, w latach 90. przenosząc się wraz z nim do klubu z Grudziądza. Z mojej strony na temat pana Janka mogą pojawić się same superlatywy. Lepszego trenera w Polsce po prostu nie ma. Uważam, że dla każdego z nas, zajmującego się szkoleniem, pan Jan może być po prostu wzorem.
Z sentymentem swoich dawnych podopiecznych wspomina także sam szkoleniowiec: Bliscy byli mi tak naprawdę wszyscy, których w ciągu wielu lat wychowałem. Z uśmiechem na twarzy wspominam szczególnie tych, którzy później święcili z nami triumfy i odnosili sukcesy. Satysfakcja pojawia się wtedy, kiedy zawodnik, w którego się wierzyło i któremu poświęcało się wiele godzin, osiąga wyniki na torze. By z tego materiału, jakim jest młody żużlowiec coś zrobić, trzeba jednak poświęcić wiele energii. Bez zaangażowania samego chłopaka o wyniku też nie może być mowy. Wszystko musi być poparte naprawdę ciężką pracą.

Od roku 2007 Pan Jan z uwagi na swój nieprzeciętny dar szkolenia żużlowego narybku, został oddelegowany w klubie tylko do szkolenia młodzieży. Dało to wymierny efekt w postaci kolejnych wychowanków, jednak czy z młodego narybku wyrosną prawdziwe rekiny speedwaya czas pokaże. Warto również wspomnieć w biografii Pana Jana fakt, że w roku 2012 zawiązało się Stowarzyszenie "Stal", które zawiązało się w roku poprzednim, a jego zadaniem było szkolenie młodzieży. Młodych toruńskich adeptów prowadził nie kto inny Jan Ząbik, który organizował zajęcia na miejscowym lotnisku, gdzie toruński klub zbudował dwa minitory - większy, 265-metrowy oraz w środku mniejszy 125-metrowy. Toruński coach, praktycznie każdą wolną chwilę spędzał z młodymi żużlowcami i doglądał młodzieżowych torów, na które nawieziono granit ze starego toru i wykonano nasypy wokół obiektu. Warto też podkreślić, że współpracujący z toruńskim klubem Tony Briggs wspomógł minitor dmuchanymi bandami, aby młodzi żużlowcy czuli się bezpieczniej. Ktoś może zapytać: po co minitory, przecież żużlowcy mają do dyspozycji piękny obiekt, na którym pewnie jeździ się przyjemniej niż na umieszczonym z dala od "cywilizacji" na torze, gdzie nawet nie można się porządnie rozpędzić. Wątpliwości natychmiast rozwiewał toruński trener: "Na takich torach najlepiej można się nauczyć techniki. A poza tym ten obiekt ma inną zaletę. Na Motoarenie często coś się dzieje, a tutaj możemy bez przeszkód jeździć od rana do nocy. W procesie szkolenia zawodnika młodzi adepci powinni stopniowo przesiadać się z motocykli o mniejszej pojemności silnika na coraz większy, a co za tym idzie mocniejszy". Niestety żużel to sport dla tych, którzy się nie poddają i walczą do końca, czasami na przekór wszystkiemu, dlatego nie jest łatwo znaleźć młodych chętnych do uprawiania tej dyscypliny sportu. Trener Ząbik, nie poprzestawał jednak tylko na szkoleniu, bowiem często jeździł i szukał potencjalnych przyszłych żużlowców. Oto jak komentował swoje poszukiwania żużlowych perełek: Ostatnio często bywa tak, że na uprawianie tego sportu mogą sobie pozwolić tylko dzieci bogatych rodziców. A te nieraz nie mają talentu i zacięcia. Na minitor mogę przyjąć wszystkich. Szukam więc po wioskach i namawiam każdego, kto wydaje mi się talentem. To widać nawet choćby po tym, jak dzieciaki jeżdżą na rowerze. Dobrze, że ideę szkolenia młodzieży rozumie prezes Unibaxu Wojciech Stępniewski i również stawia na to, żebyśmy mieli jak najwięcej wychowanków. W innych klubach różnie z tym bywa.

W roku 2012 Jan Ząbik spełnił swoje marzenie i obok Motoareny, na granicy lotniska sportowego, za jego inicjatywą rozpoczęto budowę obiektu przeznaczony dla młodzieżowców, a w przyszłości, być może dla drużyny Stali Toriń, która miała być alternatywą i zapleczem dla naszpikowanego gwiazdami ekstraligowego Unibaxu. Drugoligowa Stal w założeniu miała być rdzennie miejska: jej barw bronić mieli zawodnicy "stąd", którzy nie mieli szans na starty w walczącym o zupełnie inne cele Unibaxie. Warto też podkreślić, że w budowę toruńskiego minitoru Jan Ząbik swoją charyzmą, zaangażował kibiców, którzy pomagali w weekendy i wakacje przy budowie obiektu. Finalnie obiekt wyposażony został w elektryczność, na drewnianym ogrodzeniu zamontowane zostały dmuchane bandy, a w środku dużego toru powstał mniejszy tor, niczym dawniej na obiekcie przy ulicy Broniewskiego 98. Jak mówił sam Jan Ząbik, na takim minitorze wychowywali się bracia Przedpełscy i wielu innych zawodników skorzysta z jego technicznych walorów.

Talent do szkolenia to nie jedyna zaleta Jana Ząbika. Szkoleniowiec ten na co dzień zaraża także drużynę swoim optymizmem. Dla pana Jana nie ma rzeczy niemożliwych i żaden mecz nigdy nie jest dla niego przegrany. To nie tylko osoba pogodna, ale też bardzo otwarta na ludzi. To trener lubiany zarówno przez kibiców, zawodników, jak i działaczy innych klubów. Powiedzmy sobie szczerze, jest on osobą, której nie da się nie lubić. W 2010 roku Jan Ząbik wziął udział w wyborach do Rady Miasta Torunia z ramienia KW Michała Zaleskiego "Czas Gospodarzy". Trener Unibaxu Toruń startował z okręgu nr 4: Rubinkowo, Jakubskie Przedmieście, Winnica, Bielawy, Grębocin, Nad Strugą Katarzynka, Mokre.
Szkoleniowiec toruńskich żużlowców, jako radny przede wszystkim podejmuje wszelkie działania mających na celu rozwój infrastruktury sportowej Torunia: modernizacja i budowa nowych obiektów, kolejnych Orlików oraz aren, które mają spełniać wszelkie wymogi dla imprez o charakterze europejskim.
W roku 2012 za sprawą "radnego-trenera" od września przy toruńskiej Szkole Mistrzostwa Sportowego mieszczącej się na ul. Targowej powołano pierwszą w Polsce klasę żużlową. O powstaniu żużlowej szkoły mówiło się od dawna, plany ziściły się, gdy wiadomym było, że ponsorzy pomogą dokończyć prace na toruńskim minitorze, który został wyposażony m.in. w dmuchaną bandę. Zawodnicy mieli trenować, ale również uczestniczyć w zawodach i na tę okoliczność Stowarzyszenie Miłośników Sportów Motorowych Stal Toruń zgłosiło do rozgrywek miniżużlowych pięciu zawodników. W skład pierwszej drużyny wchodzili Adrian Bułanowski, Marcin Kościelski, Adam Rembeza, Adam Wankiewicz oraz Igor Kopeć-Sobczyński.
Zupełnie nowatorski jak na polskie realia żużlowe pomysł utworzenia klasy żużlowej przy SMS-ie mieszczącym się na ul. Targowej w Toruniu, tak komentował pomysłodawca - Będzie to pierwsza tego typu klasa w Polsce. Przewodniczący GKSŻ - Piotr Szymański był w Togliatti, gdzie istnieje takie rozwiązanie i stwierdził, że jest ono bardzo udane. Coraz więcej Rosjan przedostaje się do światowej czołówki. A my mamy warunki: są minitory w Toruniu i okolicach, czyli w Bydgoszczy, Grudziądzu, Pile, Gdańsku. Jest kadra szkoleniowa, jak choćby Jacek Krzyżaniak, który ma wykształcenie pedagogiczne.

Patrząc na zaangażowanie Pana Jana jedno jest pewne cała Polska może zazdrościć Toruniowi takiego, trenera, wychowawcy, sportowca, człowieka. Bo przecież Jan Ząbik to coś więcej dla toruńskiego żużla niż tylko zawodnik, później trener. To marka jakich mało. Zmieniali się w Toruniu zawodnicy, trenerzy, zarządy, prezesi, działacze, stadiony, a Pan Janek ciągle tkwi na posterunku. Nigdy nie było słychać o jakimkolwiek skandalu z jego udziałem, nigdy nie wypowiadał się negatywnie o konkurentach, oponentach, zawsze emanuje klasą i fachowością. A o jego podejściu do kształtowania młodych żużlowych charakterów niech świadczy wypowiedziane przez Pana Jana zdanie w jednym z wywiadów: "Ja kocham młodzież, kocham dzieciaków. Dla nich zrobię wszystko. Jak się nauczą rzemiosła we wczesnym wieku, to szybko mogą zostać klasowymi żużlowcami. Obojętnie czy ktoś pochodzi z Torunia, czy przyjedzie do nas z innego kraju - każdemu pomogę i udzielę wskazówek."

Nic więc dziwnego, że zaangażowanie i zasługi na płaszczyźnie klubowej zostały dostrzeżone przez władze ogólnopolskie i gdy 28 listopada 2015 roku wybrano na kolejną kadencję nowy skład Głównej Komisji Sportu Żużlowego, poszerzono skład komisji do siedmiu osób wśród, których znalazł się Jan Ząbik, który miał zająć się koordynowaniem projektu miniżużla w skali Polski oraz prowadzić reprezentację złożoną z najmłodszych zawodników mających poniżej 16 lat i dopiero planujących starania o licencję.

O Panu Janku Ząbiku należy przytoczyć jeszcze fakt z jego życia. Ale niech o tym opowie jeden z rozdziałów książki:
(niestety w zbiorach posiadam tylko dwie kartki tego wydania i nie wiem co to za tytuł. Tekst ten mam skatalogowany w roku 1973 więc prawdopodobnie książka pochodzi z tego okresu)

JAN ZĄBIK
sport motorowy jest jak narkotyk

Ma wiele zasług jako sportowiec. Do Księgi Honorowej woj. toruńskiego wpisano go za czyn niecodzienny. Oto treść wpisu:
"Z narażeniem własnego życia, doznając ciężkich poparzeń ciała, wyniósł z płonącego budynku troje małych dzieci oraz skutecznie pokierował akcją gaszenia pożaru. Od dziesięciu lat jest kapitanem drużyny żużlowej. Jest wzorem sportowca, kolegi i nauczyciela. Cieszy się wielkim szacunkiem i uznaniem wśród kibiców i działaczy".
Jan Ząbik nie chce mówić o swoim wyczynie. Uważa, że zrobił to, co do niego należało. Był na weselu na wsi. Zapaliła się stodoła, w której spały dzieci. Płomień szybko ogarnął cały obiekt. Ludzie potracili głowy: zamiast ratować - zaczęli lamentować. Ząbik wskoczyli raz i drugi w płomienie. Wyciągnął dzieci. Objął komendę, zorganizował mimo poparzeń - akcję gaszenia. Zapobiegało to bardziej dotkliwym stratom.
Nieskładnie mu o tym mówić. Woli o sporcie żużlowym. Chyba rygory tej dyscypliny sportu, wymagającego odwagi, rozwagi i błyskawicznych decyzji, wiążą się z faktem, który opisano wyżej. Posłuchajmy więc, co mówi o swoim umiłowanym sporcie.
Moja przygoda z żużlem - mówi Jan Ząbik - zaczęła się przed czternastu łaty. Za namową kuzyna wybrałem się po raz pierwszy na mecz żużlowy na stadionie przy ul. Broniewskiego. Miałem wówczas 19 lat. Podczas jednego z biegów zawodnik gospodarzy, Józef Ptak, miał upadek. Z całym impetem wpadł na siatkę. Zrobiło to na mnie tak duże wrażenie, że zemdlałem.
Od tego czasu jednak zacząłem interesować się żużlem. Przychodziłem na stadion, zaglądałem do warsztatu. W 1965 roku zamieszkałem w Toruniu na stałe, zacząłem uczęszczać na zajęcia tzw. szkółki. Było nas prawie stu. Ćwiczyliśmy w dwóch grupach na trzech motocyklach. Długo nie udawało mi się dosiąść motoru. Kiedy przychodziła na mnie kolej, silnik najczęściej defekował. Były to stare wysłużone Fisy. Zajęcia prowadził Marian Rose.
W 1966 roku na wiosnę zdałem "egzamin" na żużlowca i zdobyłem upragnioną licencję, mogłem startować w zawodach. Pamiętam doskonale pierwszy ligowy start. Jeździliśmy z "Karpatami" w Krośnie. Był to mecz o mistrzostwo II ligi. W dwóch biegach zdobyłem wówczas 4 punkty. Jeden bieg wygrałem, raz byłem trzeci.
Toruńska Stal występowała wówczas w składzie: Rose, Kościelak, Bauta, Szuluk, Jaworski, Cheładze.
Funkcję kapitana drużyny piastuję nieprzerwanie od 1971 roku.
Z sukcesów, jakie odnosiłem na różnych torach, najbardziej cenię sobie wicemistrzostwo młodzieżowe Polski, zdobycie mistrzostwa Polski par klubowych (z Januszem Plewińskim) i indywidualne mistrzostwo federacji Stal.
W bieżącym roku otrzymałem odznakę "Zasłużony dla województwa toruńskiego". Po raz pierwszy to wyróżnienie otrzymał sportowiec. Przyjąłem je z dużym zadowoleniem i wzruszeniem. Uważam to za uhonorowanie mojej pracy i postawy na boisku i w życiu codziennym, jako sportowca i mieszkańca tego województwa.
Obecnie - startując w I lidze, kiedy trzeba więcej czasu poświęcić na zajęcia na torze i w warsztatach - z pracy jesteśmy w macierzystych zakładów urlopowani. Od dziesięciu lat jestem pracownikiem "Apatora".
Sport motorowy wciąga, jest jak narkotyk. Jednak nadejdzie czas, kiedy trzeba będzie odstawić motor, wówczas poświęcę się szkoleniu młodzieży lub zostanę działaczem sportowym. Nie chciałbym rozstawać się z żużlem.
Życie żużlowca nie jest tak atrakcyjne, jak się niektórym wydaje. Efektownie uszyty kombinezon z barwnymi wypustkami, błyszczący motor to tylko zewnętrzne atrybuty. Chcąc mieć wyniki i zadowolenie ze startów, nie wystarczy wziąć motocykl z rąk mechanika. Trzeba również samemu popracować przy silniku. Od własnej pracy i pracy całej drużyny zależą wyniki na torze.

Osiągnięcia

DMP

1986/1; 1983/3
IMP 1974/15; 1976/R; 1981/14
MPPK 1981/2
ZK 1975/nklas; 1979/9; 1981/3; 1982/5

Wyniki ligowe zawodnika w barwach toruńskich
Sezon mecze biegi punkty bonusy Średnia
biegowa
Miejsce w
ligowym rankingu
1966 ? ? ? ? 0,86 57
1967 ? ? ? ? 0,74 70
1968 ? 63 ? ? 1,73 34
1969 ? 57 ? ? 1,79 28
1970 ? 49 ? ? 1,41 45
1971 ? 53 ? ? 1,98 20
1972 ? 48 ? ? 1,77 25
1973 ? 53 ? ? 2,55 2
1974 ? 32 ? ? 2,53 3
1975 ? 55 ? ? 2,31 14
1976 16 86 141 10 1,75 25
1977 17 69 122 15 1,98 25
1978 18 84 149 10 1,73 33
1979 18 97 219 15 2,41 6
1980 2 10 23 1 2,40 9
1981 18 97 210 9 2,26 13
1982 18 97 196 6 2,08 17
1983 14 58 94 3 1,67 36
1984 8 28 41 8 1,75 nklas (2)
1985 1 3 4 1 1,67 -
1986 1 2 0 - 0,00 -

Galeria Jana Ząbika
Galeria jest chroniona prawem autorskim
i publikacja zdjęć poza tą witryną
wymaga zgody
autora fotografii, Jana Ząbika oraz autora strony
Autorem części zdjęć jest Andrzej Kamiński

















John Somerville Collection







strona główna

toruńskie turnieje turnieje światowe turnieje krajowe
zawodnicy trenerzy mechanicy działacze
klub statystyki sprzęt