PRZEDPEŁSKI Paweł


Urodzony 23 czerwca 1995 w Toruniu

Ten skromny i koleżeński chłopak należy do grona utalentowanych młodych żużlowców w kadrze "Aniołów". Jako niespełna 17-letni zawodnik zdał licencję w roku 2011 i od razu zdążył zabłysnąć kilku zawodach młodzieżowych.

Na zawody żużlowe chodził już jako małe dziecko, wspólnie z rodzicami, jednak do żużlowego parkingu trafił dzięki bratu - Łukaszowi, któremu pomagał podczas startów, jeździł z nim na każde zawody i był na każdym treningu. Swoją przygodę z motocyklami rozpoczął jednak od motocrosu. Pewnego dnia, gdy licencjonowani młodzieżowcy skończyli trening, trener z bratem oznajmili mu, aby się przebierał, bo zaraz wyjedzie na tor. Paweł został zaskoczony tym faktem, ale z pomocą brata i na jego motorze przejechał pierwsze metry po żużlowym owalu. Pierwsze okrążenie pokonał z trenerem Ząbikiem jako pasażerem, bo to właśnie trener namawiał go przez cały rok, żebym wsiadł na motor i spróbował swoich sił. Jednak zawodnik nadal nie myślał o żużlowym ściganiu. Oto jak zawodnika zachęcił do speedwaya Jan Ząbik: Pawła pamiętam, jak miał zaledwie 14 lat. Wtedy na żużlu chciał jeździć jego starszy brat Łukasz. On miał inne plany, choć już próbowaliśmy go namawiać. Widziałem, jak Paweł radzi sobie na motocrossie i na quadach. Ale nic na siłę. Jego rodzice też nie wymuszali na nim zmiany decyzji. Za to jego brat uczył się już rzemiosła żużlowego. w 2011 roku powiedziałem do Pawła: jedziemy do Elgiszewa na jezioro pojeździć na lodzie, bo wtedy była zima. Dał się namówić i po kilku minutach jazdy zupełnie zmienił nastawienie. Już nie trzeba go było namawiać, bo sam chciał iść do żużlowej szkółki. Szkoda, że nie zrobił tego wcześniej, bo u progu kariery byłby daleko z przodu, niemniej i tak wróżę mu ciekawą karierę, bowiem ma ku temu wszelkie predyspozycje. Potrafi słuchać rad i później wykorzystuje to na torze. Jest cierpliwy i do tego bardzo inteligentny. W szkole jest bardzo dobrym uczniem. Na pewno to jest talent, który nie powinien się zmarnować. Oby tylko uniknął poważnych kontuzji to na pewno daleko zajdzie. Świetnie czuje się na motocyklu i szybko potrafi dopasować się do warunków panujących na torze. Jestem przekonany, że "sodówka" do głowy mu nie uderzy. Jest rozsądny i dobrze prowadzony przez rodziców. My trenerzy też swoje chcemy dorzucimy aby był z niego nie tylko świetny żużlowiec ale też dobry człowiek.

Gdy młodszy z braci Przedpełskich w dniu 5 lipca 2011 roku, zdawał licencję podczas swojej pierwszej próby miał defekt, ale sędzia egzaminujący zawodników dał mu drugą szansę i w powtórce pomyślnie zaliczył licencyjne jazdy. Od tego czasu zaczęły się prawdziwe starty nieopierzonego juniora na dużym torze, ale trener także organizował próbne jazdy dla młodych zawodników na małym torze, niedaleko MotoAreny, bowiem krótki minitor przypominał geometrycznie angielskie tory, a na takich torach bardzo dobrze można szkolić technikę oraz sylwetkę.

U progu swojel kariery Paweł próbował naśladować swojego sportowego idola Grega Hancocka, w którym ceni to, że niezależnie od tego, jaka jest sytuacja na torze, zawsze zostawi miejsce drugiemu zawodnikowi, a przy tym to wielkiej klasy zawodnik o skromnej osobowości. Jednak w jego jeździe widać było styl Chrisa Holdera.

W sezonie 2012 Paweł skupił się głównie na zawodach młodzieżowych, ale marzył o tym aby wystartować w lidze. W uzyskaniu optymalnej formy miały pomóc zawodnikowi wspólne przygotowania z drużyną, podczas których nie brakowało biegania, treningu ogólnorozwojowego, basenu czy hokeja na lodzie. Właśnie na lodzie Paweł pokazał się szerszej publiczności w dziewiątych mistrzostwach w speedwayu na lodzie. Paweł potraktował ten start jako element przygotowujący do letniego ścigania, jednak mimo że był to jego pierwszy występ w gali lodowej pojechał całkiem dobrze.
W ligowym sezonie nie miał jednak lekko, bowiem supremacja braci Pulczyńskich była niepodważalna, dlatego Paweł szukał startów, gdzie się tylko dało i w ten sposób trafił do drugoligowego duńskiego zespołu Esbjerg, a także pokazał się w zawodach ligi czeskiej (klub z Pardubic) oraz niemieckiej (tor Guestrow - turniej par). Zadebiutował również jako gość w rozgrywkach II ligi w zespole Victorii Piła i choć jego zdobycze punktowe nie były okazałe, za każdym razem młody chłopak pokazał, że wie o co chodzi w ściganiu i pozostawiał po sobie bardzo korzystne wrażenie i starty w Pile zakończył średnia 0,667 pkt/bieg.
Reprezentował także klub z Torunia w rozgrywkach młodzieżowych, gdzie systematycznie podnosił swoje umiejętności. A ponieważ Paweł wykazywał spory talent i szybko się uczył, toruński sztab szkoleniowy w meczach play-off postanowił dać szanse młodemu jeźdźcowi i w meczu z Unią Tarnów na torze w Mościcach pojawił się po raz pierwszy w ligowym składzie. Niestety nie dane mu było wystartować choćby w jednym biegu, ale co się odwlecze to nie uciecze i młodszy z braci Przedpełskich, w rewanżu dostał szansę startu spod ligowej taśmy. Za ten "trenerski gest" startując na motocyklu kontuzjowanego Ryana Sullivana, odwdzięczył się piękną walką na dystansie i pokonując byłego IMP Janusza Kołodzieja wywalczył swój pierwszy ligowy punkt. W lidze wystartował jeszcze dwukrotnie, za każdym razem pozostawiając po sobie dobre wrażenie i nadzieję na to, że słynna toruńska kuźnia młodych talentów powróci do swej świetności.

Nadzieje nie okazały się bezpodstawne i w sezonie 2013 Paweł oprócz tego, że został okrzyknięty ligowym objawieniem sezonu pokazał, że również w innych rozgrywkach radzi sobie doskonale. Wielu kibiców wraz z końcem sezonu uważało, że zawodnik zasłużył na miano największego odkrycia ligi. Nie ma jednak wątpliwości, że eksplozji formy Pawła Przedpełskiego spodziewało się niewielu. Początkowo wydawało się, że mamy do czynienia z pojedynczymi znakomitymi występami juniora Aniołów. Sezon jednak trwał, a Przedpełski zadziwiał. W pewnym momencie stał się nawet jednym z liderów Unibaksu i z całą pewnością można powiedzieć, że bez niego torunian nie byłoby w finale najlepszej ligi świata - Myślę, że receptą jest po prostu ciężka praca. Do tego potrzebna jest także dobra atmosfera w teamie, zrozumienie z mechanikami no i odpowiedni sprzęt. Uważam zatem, że wiele czynników przekłada się na wynik - mówił z dużą skromnością o swoich tegorocznych wynikach Paweł Przedpełski. Pochwał nie szczędzili mu za to ci, na których oczach rozwijał się jego wielki talen - Ciężka praca i talent tego chłopaka dają efekty. Oby tak było dalej. Mam nadzieję, że jego kariera będzie nadal rozwijać się we właściwym kierunku, tak jak się dzieje do tej pory. Wtedy w Toruniu wszyscy będą mieć z niego dużo pociechy i powodów do zadowolenia z jego jazdy - komplementował zawodnika były zawodnik Aniołów, obecnie trener w toruńskim teamie Mirosław Kowalik.
A zadowolonych z jazdy Pawełka, w jego można powiedzieć pierwszym pełnym sezonie startów było wielu, bowiem ten młody i obiecujący zawodnik rodem z miasta Kopernika, na swoje konto zapisał medale w następujących kategoriach:
    złoto - Drużynowe Mistrzostwa Europy Juniorów (pierwszy toruński zawodnik który dostąpił tego tytułu)
    srebro - Drużynowe Mistrzostwa Świata Juniorów
    złoto - Indywidualne Mistrzostwa Ligi Juniorów (pierwsze złoto dla klubu z Torunia)
    złoto - Drużynowe Mistrzostwa Ligi Juniorów (pierwsze złoto dla klubu z Torunia)
    srebro - Młodzieżowe Indywidualne Mistrzostwa Polski
    srebro - Młodzieżowe Mistrzostwa Polski Par Klubowych
Ponad to Paweł był również finalistą: IMEJ, MDMP, a także pojawił się jako zawodnik rezerwowy w ostatnim turnieju Grand Prix, gdzie zawodnicy rywalizują o Indywidualne Mistrzostwo Świata.

Po doskonałym sezonie sukcesy zawodnika zostały docenione przez kibiców i toruńskie media. Najpierw Paweł Przedpełski wygrał kategorię "objawienie sezonu" w Plebiscycie Tygodnika Żużlowego. Na gali podczas wręczenia nagród zawodnik Unibaksu deklarował, że nie spocznie na laurach i zrobi wszystko, by kolejny rok był równie udany. Kilka dni później w toruńskim Dworze Artusa zawodnik podczas gali wręczenia nagród dziennika "Nowości" dla osób z regionu, które w ubiegłym roku odniosły największy sukces, odebrał w kategorii sport "Srebrną Karetę".

Niestety Pawła również nie ominął pech i fatalnie dla zawodnika zakończyły się ostatnie jazdy na motorze crossowym. Młodzieżowiec Unibaksu Toruń zaliczył kraksę, efektem czego była złamana ręka i miesiąc w gipsie. Na szczęście leczenie i rehabilitacja przebiegły standardowym trybem i bez powikłań i zawodnik wraz ze swoim ojcem przystąpił do kontraktowych negocjacji na sezon 2014. Negocjacje te były o tyle trudne, że młody zawodnik Unibaxu podpisał pierwszy w swojej karierze kontrakt zawodowy (trzyletni), w myśl którego miał otrzymać za podpis pod kontraktem 200 tys. złotych, a za każdy zdobyty punkt w nowym sezonie 3,5 tys. złotych. Co więcej, Unibax miał przygotować dla swojego juniora trzy nowe silniki.

Kontuzja i zmiana kontraktu nie wpłynęła zbytnio na dyspozycję zawodnika. Co prawda progres ligowych wyników Pawła w roku 2014 był zdecydowanie niższy niż przed rokiem, ale pamiętać trzeba, że wyniki ligowe uzyskane w roku 2013 były naprawdę imponujące, a sam zawodnik to jeszcze młody uczący się żużlowego rzemiosła rider. Na szczęście karierą zawodnika kierowali mądrzy mądrzy ludzie, wśród których prym wiódł Ojciec Pawła. Dzięki temu zawodnik startował w ważnych imprezach, które pozwalały mu szlifować żużlowe umiejętności, ale też zdobywać cenne trofea. Pierwszym złotym trofeum zdobytym przez zawodnika w sezonie AD 2014 była obrona DMEJ. Mimo, że Paweł nie należał do najlepszych zawodników polskiego teamu, jego nieprzeciętne umiejętności ponownie dostrzegli Szwedzi i młody torunianin podpisał w kraju trzech koron swój pierwszy ligowy kontrakt z drużyną Ikaros Smederna Eskilstuna, której w przeszłości liderował Wiesław Jaguś. Smederna pierwszej części rozgrywek Elitserien nie mogła zaliczyć do udanych. "Kowale" zajmowały bowiem szóstą pozycję z dorobkiem sześciu punktów i szukali wzmocnień. Wybór padł na Pawła, który miał nawiązać w Szwecji do sukcesów Jagusia. W szwedzkim ligowym debiucie Paweł wywalczył dla swojej nowej drużyny dziewięć oczek i choć jego zespół przegrał w Vetlandzie (51:39), był jednym z najskuteczniejszych zawodników w zespole.
Priorytetem dla zawodnika pozostawała jednak nadal liga polska i finały rozgrywek młodzieżowych. Po rewelacyjnym sezonie 2013, wielu pokładało ogromne nadzieje na pokaźne zdobycze punktowe za sprawą "Pawełka". Wiadomym, było jednak, że powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu będzie sporym sukcesem, bowiem zawodnik nie był już jeźdźcem anonimowym i menadżerowie drużyn przeciwnych wystawiali najcięższe armaty przeciwko temu ciągle uczącemu się żużlowego rzemiosła zawodnikowi. Nie przeszkodziło te jednak zawodnikowi prezentować skutecznej i pewnej postawy. Z całą pewnością był najlepszym polakiem w "Anielskiej" talii gwiazd. W całym ligowym sezonie zaliczył tylko jedną wpadkę i ze średnią biegową 1,772 wśród juniorów był trzecim najskuteczniejszym jeźdźcem po rundzie zasadniczej, ustępując pola tylko bardziej doświadczonym kolegom z młodzieżowej reprezentacji.
Sezon 2014 pokazał, że senior rodu Przedpełskich kieruje karierą i rozwojem syna z dużym rozsądkiem, a rozwój młodego jeźdźca jest przemyślany i konsekwentnie realizowany. Dlatego kibice w kolejnym sezonie liczą na Pawła nie tylko w lidze, ale również na to, że nazwisko Paweł Przedpełski zostanie zapisane na liście wszystkich ważnych młodzieżowych żużlowych turniejów indywidualnych z IMŚJ włącznie.
W roku 2014 Paweł miał okazję zadebiutować w cyklu Grand Prix, kiedy to otrzymał status zawodnika rezerwowego w ostatniej rundzie cyklu rozgrywanym na MotoArenie. Toruński junior pojawił się na torze trzy razy, ale w swoim pierwszym biegu w pięknym stylu pokonał stałych uczestników cyklu i tak po zawodach komentował swój debiut w mistrzostwach świata: Fajnie, że pojechałem w toruńskiej odsłonie Grand Prix. W debiutanckim wyścigu udało mi się wygrać i to nie z byle kim, bo z Chrisem Holderem. Z pewnością ten bieg będę pamiętał do końca życia. Zupełnie inaczej jeździ się przy wypełnionym po brzegi stadionie, a SGP to jest kompletnie inny świat. Mam nadzieję, że kiedyś wywalczę sobie stałe miejsce w cyklu i będę mógł bić się o najwyższe cele.

Sezon 2015 miał należeć do Pawła, który stanowił już nie tylko o sile KS Toruń, ale również polskiej reprezentacji. Kiedy wszytko układało się po myśli kibiców i zawodnika w pierwszym meczu ligowym zawodnik po trzech wygranych biegach w czwartym tak nieszczęśliwie upadł, że doznał wstrząśnienia mózgu i złamał kciuk. Kontuzja okazała się na szczęście niegroźna, ale u progu sezonu wyhamowała zawodnika i wyeliminowała go ze startów na dwa tygodnie. Paweł szybko jednak powrócił do ścigania i błyszczał na torze tak jak przed kontuzją. Niestety podczas meczu ligi Szwedzkiej w którym Smederna Eskilstuna podejmowała Elit Vetlandę, Paweł ponownie upadł na tor i doznał urazu. Tym razem złamany został obojczyk. O ile toruński klub nie potrzebował zawodnika w walce o ligowe punkty, bowiem w kalendarzu rozgrywek zaplanowano ligową przerwę związaną z rozgrywkami o DPŚ, o tyle dla Pawła był to spory powód do zmartwień, bowiem przepaść miały mu dwa ważne występy indywidualne - pierwsza runda IMŚJ i finał MIMP. Paweł wierzył jednak, że pojedzie w tych imprezach, ale toruńscy kibice w zaistniałych okolicznościach nie liczyli na spektakularne sukcesy swojego ulubieńca. Ostatecznie młody Anioł w przeciągu tygodnia, wykurował się na tyle, aby wziąć udział pierwszym finale Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów w Lonigo, gdzie zajął ósme miejsce, ale biorąc pod uwagę stan zdrowia zawodnika, należy to uznać za doskonały wynik. A ponieważ do końca rywalizacji o młodzieżowy championat pozostały jeszcze dwa turnieje, wychowanek KS Toruń miał ciągle realne szanse na włączenie się do walki o medale.
Niestety wysiłek związany z daleką podróżą oraz start z tylko zaleczoną złamaną kością obojczyka spowodował, że zawodnik zmuszony był zrezygnować ze startu w finale MIMP, ale na pocieszenie pozostawał mu fakt, za rok będzie mógł jeszcze raz powalczyć o tytuł najlepszego juniora w Polsce. Toruński junior nie załamywał rąk, bowiem w kolejnym roku miał jeszcze możliwość zaistnienia w młodzieżowej formacji w kraju i na świecie.
W lidze Paweł sportowo wydoroślał. Wielokrotnie brał ciężar walki o ligowe punkty na swoje barki, czego efektem była trzynasta średnia w estralidze i trzecia wśród juniorów. Niestety ostatnie spotkanie ligowe zakończyło rywalizację zawodnika..... a jakżeby inaczej .... z kontuzją. W meczu z Unią Tarnów, Przedpełski zaciekle walczył o drugą pozycję z Martinem Vaculikiem, który nie zostawił miejsca toruńskiemu juniorowi, ten z kolei nie chciał zamknąć manetki gazu i rywalizacja zakończyła się upadkiem torunianina. Choć zawodnik wstał z toru o własnych siłach i udał się do parku maszyn, to chwilę później nie czuł się już dobrze i pojechał na szczegółowe badania do szpitala, podczas których zdiagnozowano złamanie kości śródręcza. Zawodnik jednak chciał szybko dojść do pełnej sprawności, bowiem jako członek kadry narodowej juniorów miał jeszcze do odjechania finał DMŚJ rozgrywany w Midurze. Leczenie i rehabilitacja trwały cztery tygodnie i zawodnik w pełni sił pojechał do Australii by wspólnie z reprezentacyjnymi kolegami zdominować młodzież z Danii, Australii oraz Niemiec, wrócić do kraju ze złotym medalem DMŚJ i zakończyć sezon.

Sportowy kunszt toruńskiego wychowanka zaczęli doceniać też liczne rzesze fanów w całym kraju, bowiem w zimowej przerwie zawodnik został zwycięzcą wielu turniejów i plebiscytów, w których o wynikach decydowali właśnie kibice. Najważniejszym dla żużlowca plebiscytem był oczywiście ten organizowany przez Tygodnik Żużlowy, gdzie Paweł znalazł się w gronie dziesięciu najpopularniejszych jeźdźców jako jedyny jeździec z Torunia. Również lokalnie czytelnicy gazety "Nowości" wybrali go sportowcem Torunia w 2015 roku. Żużlowiec KS-u Toruń wyprzedził Bolesława Radomskiego (sport samolotowy, Aeroklub Pomorski) i Łukasza Wiśniewskiego (koszykówka, Polski Cukier).

Nic więc dziwnego, że na toruńskiego juniora uwagę zaczęli zwracać sponsorzy w tym główny darczyńca cyklu Grand Prix - firma Monster. Dla juniora KS Get Well Toruń było to duże wyróżnienie, bowiem jedynym polskim żużlowcem sponsorowanym do tej pory przez amerykański koncern był Tomasz Gollob. Szczegóły umowy owiane były tajemnicą. Wiadomo jednak było, że sponsor liczył na promocję swojej marki podczas mistrzostw świata juniorów AD 2016, bowiem młody toruńczyk był jednym z faworytów tych rozgrywek, a po wykupieniu praw do zawodów przez polską firmę One Sport, była duża szansa, że zawody będą pokazywane w telewizji. Paweł doceniał to sponsorskie zainteresowanie i jasno precyzował jakie cele postawił przed nim nowy partner sportowy: "Ten kontrakt to wielkie wyróżnienie, zwłaszcza że sponsor sam zgłosił się do mnie z pytaniem. Dołączyłem do elitarnego grona i zrobię wszystko by w kolejnym sezonie udowodnić, że to nie był przypadek. Dziękuję firmie Boll, za lata współpracy i za to, że zaufali mi gdy dopiero wchodziłem do świata profesjonalnego żużla. Teraz chce się skupić na osiągnięciach juniorskich. To mój ostatni sezon, dlatego chcę powalczyć o tytuł mistrza świata. Jeśli chodzi o Grand Prix, to chciałbym jeździć w tym cyklu. Jeżeli nie dostanę się w tym roku, to powalczę o kwalifikację w następnym. Na razie nie jest to moim priorytetem".

Po takiej deklaracji fani dwudziestolatka liczyli, że w ostatnim roku startów jako junior będzie dzielił i rządził w krajowym i światowym żużlu juniorskim, a toruńscy działacze mieli świadomość, że wokół jego osoby powinni budować skład na kolejne lata. Zatem Pawełek jak do niedawna mówili o nim kibice przeistaczał się w planach klubowych działaczy w żużlowego Pawła, który rok 2016 mógł zaliczyć do udanych. Najlepszy toruński zawodnik młodzieżowy ostatnich lat, przyzwyczaił jednak kibiców do regularnych dwucyfrowych zdobyczy punktowych i swoimi wynikami potwierdził, że w przyszłości będzie mógł być zaliczany do krajowej czołówki. Niestety w lidze zawodnik nieco obniżył loty. Wpływ na to miała zapewne silna formacja straniero, której Paweł tak jak w latach poprzednich nie zastępował w trakcie zawodów, ale był regularnym zmiennikiem dla "GinGera" i "Miedziaka". Niestety zmiany te nie były tak pewne i oczywiste jak w dwóch ostatnich sezonach, a i sprzęt Pawła był jakby wolniejszy. Oczywiście toruński wychowanek trzymał pewien poziom poniżej którego nie schodził, i zdarzały mu się przebłyski doskonałej jazdy, ale nie był już takim pewniakiem w anielskiej talii jak przez ostatnie dwa sezony. Paweł został jednak powołany do kadry narodowej juniorów i rywalizował o DMŚJ, a także uzyskał awans do IMŚJ w ramach dzikiej karty (Przedpełski nie przeszedł krajowych eliminacji) oraz drugie miejsce w MIMP, pod nieobecność największego rywala Bartosza Zmarzlika, który ścigał się o tytuł IMŚ, można uznać za małą porażkę. Po finale MIMP zawodnik był jednak zadowolony i tak komentował swój srebrny medal: "Lubię jeździć na torze w Częstochowie. Jest on naprawdę fajny, przede wszystkim można na nim powalczyć, znajduje się na nim sporo ścieżek. Wszyscy zakończyli zawody zdrowo, więc ten owal jest też bezpieczny mimo, że padała delikatna mżawka. Byłem drugi i mam powód do zadowolenia, bo wicemistrzostwo Polski zdobyłem drugi raz. Po złoty medal w kategorii juniorów już nie sięgnę, więc szkoda, ale jeszcze przede mną wiele lat jazdy i wiele sukcesów do osiągnięcia. Dziś jestem drugi, jutro mogę być pierwszy. To jest sport i trzeba jechać".
Zatem jak widać sezon 2016 sam zawodnik oceniał jednak pozytywnie, bowiem patrzył na niego nie tylko przez pryzmat wyników, ale również zdobytego doświadczenia i braku kontuzji, które nie oszczędzały go w latach poprzednich. Co ważne dla toruńskiego dwudziestojednolatka był to ostatni rok w kategorii młodzieżowej i wszyscy mieli nadzieję, że wkraczający w dorosły żużel toruński wychowanek, będzie naturalnym zmiennikiem dla Adriana Gomólskiego, który po sezonie rozstał się z Aniołami. Jednak po zakończeniu wieku juniora przez Pawła toruńscy działacze mieli duży problem, by uzupełnić formację młodzieżową o zawodnika, który tak jak Pawełek gwarantowałby solidnie zdobycze choćby w walce z rówieśnikami.

Czy toruńscy działacze znajdą godnego następcę w miejsce Pawła? Czy Paweł w gronie seniorów będzie równie skuteczny jak wśród juniorów? Z odpowiedzią na te pytania należy poczekać do końca sezonu 2017!

Poza Polską zawodnik startował w klubach:
    Holsted
    Smederna Eskilstuna

Osiągnięcia

DMP

2012/3; 2013/2; 2016/2
MDMP 2013/5; 2014/5
IMME 2015/16
MIMP 2013/2; 2014/9
MPPK 2014/2
MMPPK 2013/2; 2014/3; 2015/4
IMLJ 2013/1; 2014/2
DMLJ 2013/1; 2014/4
BK 2014/4
SK 2014/6
IMŚ GP 2013/RTnklas; 2014/RT26; 2015/DK-; 2016/R/DK17
IMŚJ 2015/4; 2016/9
DMŚJ 2013/2; 2014/1; 2015/1; 2016/1
DMEJ 2013/1; 2014/1
IMEJ U-19 2013/5

Wyniki ligowe zawodnika w barwach toruńskich
Sezon mecze biegi punkty bonusy Średnia
biegowa
Miejsce w
ligowym rankingu
2011 ns - - - - -
2012 4 3 3 1 1,333 3 nieklas
2013 21 100 149 26 1,750 30
2014 14 57 90 11 1,772 26
po rundzie zasadniczej
2015 17 80 153 11 2,050 13
2016 18 78 129 17 1,872 17

strona główna

toruńskie turnieje turnieje światowe turnieje krajowe
zawodnicy trenerzy mechanicy działacze
klub statystyki sprzęt