JONSSON Andreas (AJ - fonetycznie ejdżej)
Szwecja www.ajracing.se


Urodzony 3 września 1980 roku

Przez wielu kibiców, nie tylko ze Szwecji, postrzegany był jako następca legendarnego Pera Jonssona, i to nie tylko za sprawą nazwiska. Jonsson zaistniał w światowej czołówce w roku 2000, w którym zdobył tytuł IMŚJ.
W polskiej lidze żużlowej jest podporą każdego klubu w którym startuje, a starty zaczynał w Pergo Gorzów, gdzie spędził lata 1999-2000.
W sezonie 2001 trafił do Apatora Toruń i po latach tak wspominał swój roczny pobyt w mieście Kopernika: Choć to było dawno temu, pamiętam, że byłem pod wrażeniem funkcjonowania klubu i klimatu, jaki tam panował.  Jednak po raz pierwszy zaprezentował się toruńskim kibicom w roku 1997, kiedy to kilku zawodników szwedzkich przyjechało na Pomorze w celu zdobycia doświadczenia na odmiennych iż szwedzkie torach. Jak już wspomniano po roku startów z Aniołem na plastronie i zdobyciu drużynowego mistrza Polski przenosi się do Włókniarza Częstochowa (2002-2003), z którym zdobywa drużynowe mistrzostwo Polski. W wyniku reformy rozgrywek ligowych (możliwość startu tylko jednego obcokrajowca w meczu) działacze spod Jasnej Góry postawili na bardziej doświadczonego Sullivana, a Jonsson zasilił szeregi bydgoskiej Polonii. Jak bardzo pomylili się częstochowscy działacze pokazał koniec sezonu 2004 kiedy to Jonsson okazał się najskuteczniejszym jeźdźcem Polskiej ligi, walnie przyczyniając się do utrzymania klubu znad Brdy w ekstraklasie. Działacze bydgoscy bez zastanowienia postanowili przedłużyć kontrakt ze Szwedem na kolejny sezon, czym usatysfakcjonowali swoich kibiców. "Adrenalina" jak ochrzcili go bydgoscy kibice odwdzięczył się działaczom walnie przyczyniając się do zdobycia srebrnego medalu DMP. W roku 2006 Jonsson pokazał, że jest bardzo mocno związany z bydgoskim klubem i postanowił parafować kolejny kontrakt na następne trzy sezony.
Rok 2007 to pasmo nieprzerwanych kontuzji, co skutkowało znacznym obniżeniem formy. Na pechu Jonssona, stracił również bydgoski klub, który na skutek złego zarządzania personalnego (nietrafione kontrakty) po raz pierwszy w historii spadał do niższej klasy rozgrywek. Jonsson nie odwrócił się jednak od Bydgoszczy i postanowił zostać jeszcze co najmniej rok nad Brdą i pomóc klubowi w awansie do ekstraligi. Sztuka ta udała się i zawodnik po awansie postanowił dalej zdobywać punkty dla klubu znad Brdy.
Niestety mianem ekstraligowca zawodnik z bydgoskim teamem mógł poszczycić się tylko przez dwa sezony, bowiem po zakończeniu rozgrywek AD 2010, klub z Gryfem na plastronie ponownie spadł do niższej klasy rozgrywek. Stało się wówczas oczywistym, że Andreas będzie mocno rozważał starty na ligowym zapleczu. W kolejce po zawodnika, który po przeciętnych ostatnich sezonach miał na pewno wiele do udowodnienia zgłosiło się wiele klubów z DMP Unią Leszno i Falubazem Zielona Góra na czele. Ostatecznie kreowany od wielu sezonów na następcę Tonego Rickardssona, Szwed wybrał ofertę drużyny lubuskiej z którą już w pierwszym roku wywalczył złoto DMP. W roku 2012 pozostał wierny Falubazowi z którym dzielnie walczył o medale. Rywalem w ostatecznym medalowym rozdaniu był m.in z toruński Unibax, a zwłaszcza Ryan Sullivan, z którym w ostatnim biegu sezonu rozstrzygał o tym komu przypadnie brązowy krążek. Na szczęście dla Aniołów rywalizację tę wygrał "Saletra", a zielonogórzanie musieli zadowolić się czwartym miejscem na finiszu rozgrywek. Andresa mimo kilku niezbyt udanych występów, w sezonie 2013 zyskał ponownie uznanie działaczy z Zielonej Góry, których ambicje sięgały najwyższych celów, a do tego potrzebni byli zawodnicy z najwyższej półki, do których z całą pewnością zalicza się "AJ". Owo zaufanie zawodnik spłacił z nawiązką walnie przyczyniając się do zdobycia tytułu Mistrza Polski przez klub z grodu Bachusa. Niestety w kolejnym roku szczęście opuściło zawodników z Myszką Miki na plastronie i w rundzie play-off byli cieniem zespołu sprzed roku i choć Andreas starał się jak mógł po sezonie mógł czuć sportowy niedosyt. Na domiar złego po sezonie nie wiedział jaki będzie jego żużlowy los, bowiem coraz głośniej mówiło się o problemach finansowych zespoły z Zielonej Góry. Działacze z Zielonej Góry uporali się jednak z finansami i Szwed pozostał na rok 2015, który miał być inny od poprzedniego. Zatrzymano "AJ" a także cały trzon zespołu i drużyna miała walczyć ponownie o najwyższe cele. Niestety zespół z myszką Mickey na plastronie miał w tej walce sporo pecha z powodu kontuzji i tak jak przed rokiem udało jej się awansować kosztem Unibaxu Toruń do fazy play-off, tak w roku 2015 za sprawą Aniołów z rundy finałowej Zielona Góra odpadła. Oto bowiem podczas meczu w Toruniu na zażywaniu środków dopingujących przyłapany został Aleksandr Łoktajew i punkty z dobyte przez tego zawodnika zostały zweryfikowane, a Zielonogórzanom odebrano punkt bonusowy, co dało awans właśnie żużlowcom z grodu Kopernika. Jonsson jednak przez cały sezon spisywał się przeciętnie. Średnie występy przeplatał naprawdę słabymi, a zwierzchnicy zawodnika oczekiwali od niego znacznie więcej.
Nic więc dziwnego, że "AJ" ponownie stanął przed dylematem zostać w Zielonej Górze czy zmienić otoczenie. Pozornie w podjęciu decyzji miała pomóc mu niecodzienna sytuacji. A mianowicie Zawodnik w połowie sezonu złożył swój akces do Urzędu Miasta w Bydgoszczy, w którym wyraził wolę kupienia bankrutującej Polonii Bydgoszcz. Mimo, że bydgoszczanie startowali na zapleczu ekstraligi, szwedzki zawodnik planował zasilić szeregi Gryfów i walczyć jako właściciel drużyny w rozgrywkach pierwszoligowych. Niestety opieszałość władz znad Brdy zniechęciła Jonssona do inwestycji w bydgoski klub, który został przejął najstarszy z klanu Gollobów Władysław. W tej sytuacji niegdysiejsza nadzieja szwedzkiego speedwaya przed sezonem 2016 musiała rozglądać się za nowym pracodawcą.
Chętnym na skorzystanie z usług Szweda okazał się beniaminek z Rybnika, który podpisał roczny kontrakt z zawodnikiem, który tak komentował swój wybór: "Dokonałem kilka zmian związanych ze sprzętem, a także z członkami mojego teamu, wiec mam nadzieję, że to przyniesie pozytywna zmianę i będzie to dla mnie świetny sezon. Ostatnie lata były dla mnie naprawdę trudne i właśnie dlatego dokonałem roszad w swoim teamie, a także zmieniłem klub. Mam nadzieję, że to może być dla mnie czynnik pobudzający by powrócić do formy i zrobić dobry wynik w tym roku. Myślę, że szanse na dobry wynik są spore, ale nie możemy się spodziewać za wiele. Dla ROW-u to pierwszy sezon w Ekstralidze od wielu lat i beniaminkowi zawsze jest trudniej. Nastawienie w drużynie jest pozytywne, a drużyna z pozytywnym nastawieniem naprawdę może uzyskać dobry wynik". Początek sezonu pokazał, że zawodnik trzech koron w okresie przygotowawczym poczynił właściwe inwestycje i wybrał właściwy tok przygotowań, bowiem potwierdzały to wyniki jakie zawodnik osiągał w najlepszej żużlowej lidze świata. Po pierwszych meczach Ekstraligi znajdował się on w czołówce najskuteczniejszych zawodników rozgrywek. Jednak od meczu z Get Well Toruń, który nie ułożył się po jego myśli zaczęło coś szwankować w jeździe Andreasa. Działacze ze Śląska mimo, że mieli spore oczekiwania wobec Szweda, gdyż zakładano, że będzie on obok Grigorija Łaguty liderem rybnickiego zespołu zachowywali spokój. Niestety z początkiem września pechowo zakończył się dla zawodnika mecz w Motali. Szwed w swoim czwartym starcie zanotował upadek, którego efektem była kontuzja lewego obojczyka. Po kolizji z Gregiem Hancockiem w czternastym biegu, Andreas Jonsson został na noszach przetransportowany do karetki, a następnie do szpitala, gdzie potwierdziły się wcześniejsze diagnozy o złamanym lewym obojczyku. Ucierpiały także dwa żebra, które również były połamane. Według wstępnych informacji lekarzy, zawodnika czekała nawet ośmiotygodniowa przerwa. Zawodnik jednak znacznie szybciej doszedł do pełnej sprawności i wrócił na październikową rundę Grand Prix w Toruniu. Mimo, że Szwed skończył sezon na motocyklu, na którym prezentował się całkiem przyzwoicie, działacze z Rybnika nie do końca byli zainteresowani przedłużeniem kontraktu na rok 2017.
W tej sytuacji zawodnik ponownie musiał szukać polskiego pracodawcy i rozpoczął rozmowy ze swoim byłym klubem, czyli z Włókniarzem Częstochowa, który po regulaminowej degradacji z powodu braku płynności finansowej, wykorzystał nadarzającą się okazję (odmowa startów w ekstralidze Orła Łódź) i przyjął zaproszenie od żużlowych władz do startów w ekstralidze. Lwy miały niełatwe zadanie, bowiem ich finanse nie gwarantowały walki w najlepszej żużlowej lidze świata o coś więcej niż tylko utrzymanie, ale musiały zbudować na tyle przyzwoity skład, aby powalczyć z rywalami przynajmniej na własnym torze. Zwrócili więc swoje kroki do swoich byłych zawodników, a jednocześnie jeźdźców klasowych, ale nie do końca pożądanych w dotychczasowych teamach. Jednym z takich riderów był właśnie Andreas Jonsson. Niestety dla zawodnika było to stąpanie po cienkim żużlowym lodzie, bowiem po słabym sezonie chciał się odbudować, ale gdyby częstochowianie podobnie jak przed dwoma laty "wykiwali" swoich zawodników, Szwed pozostałby bez środków na inwestycje sprzętowe, a to wiązałby się z kolejnym słabym sezonem, a co za tym idzie mógłby to być początek żużlowego końca Szwedzkiego zawodnika. Andreas w notesach częstochowskich działaczy pozostawał jednak ciągle opcją rezerwową. Jednak po tym jak fiaskiem zakończyły się rozmowy z Nicki Pedersenem, który nie specjalnie wierzył w wypłacalność klubu. Włókniarz próbował jeszcze odbić z Torunia Michaela Jepsena Jensena, ale Duńczyk wolał walczyć o skład "Aniołów". W tej sytuacji angaż otrzymał Jonsson, dla którego mariaż z Włókniarzem Częstochowa był można powiedzieć jedyną sensowną opcją. Również Lwy mogły skorzystać na powrocie Szweda pod Jasną Górę. Atutem Jonssona było bowiem to, że nie startował w cyklu Grand Prix, a w jednym z wywiadów przyznał, że jazda w cyklu wyłaniającego IMŚ wiązała się dla niego z bardzo dużą presją i choć nadal ma ambicję walki o medale to kolejne niepowodzenia wytrącały go z koncentracji. Ponadto zawodnik postanowił, że w sezonie 2017 nie będzie startował na Wyspach Brytyjskich, bowiem częstotliwość rozgrywania spotkań i meczące podróże nie sprzyjały utrzymaniu wysokiej formy przez cały sezon. Andreas postanowił skupić się na ligach w Polsce i Szwecji i dokładnie w takiej kolejności.
Niestety jego postawa pozostawiała wiele do życzenia, bo Jonsson nie dość, że nie odżył, to kilka razy pojechał po prostu fatalnie. Szwed, któryś kiedyś na torach Ekstraligi potrafił wykręcić kosmiczną wręcz średnią 2,734, w roku 2017 uzyskał ją jedynie na poziomie 1,146. Początek sezonu w jego wykonaniu był jeszcze w miarę przyzwoity. Później jednak złamał obojczyk i mimo powrotu na tor nie wrócił do dyspozycji choćby na miarę ligowego średniej klasy ridera. Jego zespół spisywał się jednak bardzo dobrze i Szwed wiedział o tym, że zawiódł, wiedział też, gdzie tkwiła przyczyna jego słabych występów. Dlatego szybko zadeklarował chęć pozostania w drużynie na sezon 2018, chcąc się zrehabilitować walcząc o skład z innymi zawodnikami. Jednak takie deklaracje można było usłyszeć od IMŚJ z 2010 roku już od kilku sezonów i ku zaskoczeniu wszystkich w ostatnim dniu transferowego szaleństwa Szwed postanowił parafować umowę na ekstraligowym zapleczu, a wybrańcem na sezon 2018 okazał się pierwszoligowy beniaminek Motor Lublin.

Pomimo tego że Jonsson, w początkowym okresie kariery startował w GP jako jeden z młodszych uczestników cyklu, to w każdych zawodach walczył jak równy z równym z asami światowych torów, nieraz wychodząc górą z tych pojedynków. Od roku 2003 bez większych problemów zapewniał sobie miejsce w cyklu GP na kolejny sezon, a w roku 2006 był o krok od wywalczenia medalu. Niestety pechowy rok 2007 spowodował, że Jonsson wypadł z cyklu GP jednak organizatorzy postanowili przyznać Szwedowi stałą dziką kartę i w roku 2008 "Adrenalina" ponownie ściga się z najlepszymi żużlowcami na świecie, by w ostatecznym rozrachunku zająć siódmą lokatę. W roku 2009 poprawił swoją światową pozycję o dwa miejsca. Wszyscy sympatycy zawodnika zadawali sobie w kolejnym sezonie powalczy o jeden z medali? Z całą pewnością Andreasa było stać na taki wyczyn, ale żużlowa rzeczywistość okazała się brutalna i Szwed zajął 9 miejsce w rywalizacji o koronę IMŚ, co spowodowało, że stracił status stałego uczestnika tych rozgrywek. Organizatorzy szybko przyznali zawodnikowi tzw. "dziką kartę", licząc na to, że w roku 2011 Jonsson będzie czołową postacią w rywalizacji o tytuł mistrza świata. Oczekiwania te potwierdziły się i Andreas odwdzięczył się wszystkim pierwszym medalem w światowym championacie co prawda był to medal srebrny, ale tryumfator cyklu Greg Hancock był poza zasięgiem wszystkich zawodników. Kolejny rok w gronie najlepszych nie był już tak spektakularny i nie udało się Szwedowi nie tylko poprawić swojej pozycji w światowym rankingu, ale co więcej wypadł poza ósemkę zawodników premiowanych awansem do startów w prestiżowym cyklu w roku 2013. Na szczęście dla Andreas z rywalizacji o światowy prymat wycofał się szósty na świecie Jason Crump i tym samym dziewiąty Jonsson stał się pełnoprawnym uczestnikiem rywalizacji o tytuł IMŚ w roku 2013. Los jednak nie sprzyjał "AJ", a i kontuzje nie omijały zawodnika, który ponownie wypadł poza ósemkę cyklu GP i znów musiał liczyć na przychylność organizatorów żużlowego championatu przed kolejnym sezonem. Ci z kolei widząc jak mało Szwedzkich jeźdźców startuje w cyklu postanowili ponownie dać mu szansę. Zawodnik odwdzięczył się doskonałą postawą i w końcowym rozrachunku zajął wysokie szóste miejsce i bez problemów utrzymał się w rywalizacji o prymat najlepszego jeźdźca na świecie na sezon 2015. Kolejny sezon w GP był jednak ponownie pasmem niepowodzeń i zawodnik zakończył rywalizację na dziesiątej pozycji i ponownie wypadł z światowej elity. Niedowidzenia indywidualnego championatu zawodnik zrekompensował sobie co prawda mistrzowskim tytułem w drużynie, ale obiektywnie należało stwierdzić, że czas walecznego przed laty Andreasa Jonssona w światowym speedwayu dobiegał końca.

Warto dodać, że zawodnik po odejściu na żużlową emeryturę Tonego Rickardssona, stał się podporą szwedzkiej reprezentacji, która trzy razy z Jonssonem w składzie zdobyła DPŚ.

Obok ligi polskiej reprezentuje lub reprezentował barwy klubów
 
    Coventry, Ipswich, Arena Essex, Belle Vue
       
Rospiggarna, Dackarna

Startował również w indywidualnych mistrzostwach Szwecji, stając się kilkukrotnym tryumfatorem tych rozgrywek.

Osiągnięcia

DMP

2000/3; 2001/1; 2003/1; 2004/3; 2005/2; 2006/3; 2011/1; 2013/1;
MPPK 2006/2
IMŚ GP 2001/24 dzika karta; 2002/14; 2003/10; 2004/7; 2005/8; 2006/4; 2007/10; 2008/7; 2009/5; 2010/9; 2011/2; 2012/9; 2013/13; 2014/6; 2015/10; 2016/14
IMŚJ 1997/7; 1998/10; 2000/1
DPŚ 2001/3; 2003/1; 2004/1; 2005/2; 2006/2; 2008/3; 2009/3; 2010/3; 2011/3; 2012/4; 2015/1; 2016/3; 2017/2
IME- SEC 2014/7; 2017/5
KPE 2010/1(Bałakowo)
WSL 2014/3(Zielona Góra)

Kluby w lidze polskiej
1999-
-2000
2001 2002-
-2003
2004-
-2010
2011-
-2015
2016 2017 2018

Wyniki ligowe zawodnika w barwach toruńskich
Sezon mecze biegi punkty bonusy Średnia
biegowa
Miejsce w
ligowym rankingu
2001 15 71 112 28 1,972 13

Zdjęcia zostały nabyte
na stadionowym stoisku z pamiątkami

strona główna

toruńskie turnieje turnieje światowe turnieje krajowe
zawodnicy trenerzy mechanicy działacze
klub statystyki sprzęt