JONSSON Christer Per
Szwecja


Urodzony: 21.03.1966, Sztokholm, Szwecja

Jeden z najlepszych zawodników w historii sportu żużlowego. Urodził się 21.03.1966 w Sztokholmie. Sportami motorowymi interesował się od najmłodszych lat. W żużlowej karierze pomógł mu ojciec, który wraz z przyjaciółmi wybudował w okolicy stolicy Szwecji mini tor, na którym Per wraz ze swoimi kolegami uczył się żużlowego alfabetu. Na początku była to jazda na motocyklach o pojemności 50 cm sześciennych. Jest to typowe wejście do wielkiego światowego żużla dla zawodników szwedzkich. Początki sportowej kariery nie należą do łatwych. Pierwszy prawdziwy motocykl żużlowy o poj. 500 cm sześciennych - czeską Jawę - Per otrzymał od ojca, ale z chwilą rozpoczęcia startów na torach angielskich w 1984r. 18-letni wówczas Jonsson zmuszony był korzystać z pomocy finansowej swojego macierzystego klubu - Gettingarny. Na sukcesy sportowe nie trzeba było długo czekać. Wrodzony talent i systematyczna praca przy motocyklach szybko dały pierwsze sukcesy.
Już w następnym został mistrzem Europy juniorów zwyciężając w Abensbergu z kompletem punktów.

W wieku siedemnastu lat podpisał swój pierwszy kontrakt z macierzystym klubem Getingarna Sztokholm, a już rok później dostrzeżony przez angielskich działaczy zaczyna naukę speedway’a w brytyjskim klubie Reading. "Długi", jak mawiali na niego z racji wzrostu przyjaciele i kibice, dzięki startom w dwóch ligach niemal od początku swojej kariery staje się wyróżniającym się juniorem na świecie, czego potwierdzeniem jest wywalczony w 1985 roku w niemieckim Abensbergu pierwszy poważny tytuł – Indywidualne Mistrzostwo Europy Juniorów. Sukces nie może zostać niezauważony przez szwedzką federację. Już jako dziewiętnastolatek trafia do reprezentacji Szwecji, która po latach posuchy na arenie światowej ma w niedalekiej przyszłości nawiązać do jeszcze pamiętanych zwycięstw i udanych występów Andersa Michanka czy Tommy Janssona z poprzedniej dekady. W tym samym roku wystąpił również w finale DMŚ w Long Beach, w którym drużyna Trzech Koron wystąpiła po ośmioletniej przerwie.
Dwa lata później zakwalifikował się do jedynego w historii dwudniowego finału IMŚ w Amsterdamie, w którym zajął wysokie piąte miejsce zdobywając w łącznej punktacji 22 pkt. Swoje osiągnięcia powtórzył rok później na torze Ole Olsena w Vojens. Zwyciężył ponadto w trzeciej edycji Pucharu Mistrzów rozgrywanym w jugosłowiańskim Krsko. Wspólnie z kolegami z drużyny Conny Ivarsonem, Jimmy Nielsenem i Henrikem Gustafssonem zdobył brązowy medal DMŚ na kalifornijskim torze w Long Beach. Na zakończenie sezonu wygrał w Pardubicach prestiżowy turniej Zlata Prilba.
Przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku to eksplozja talentu młodego Szweda, który po porywającym wyścigu barażowym z Shawnem Moranem w 1990 roku na angielskim torze w Bradford zdobywa tytuł Indywidualnego Mistrza Świata, przełamując tym samym wieloletnią dominację Duńczyków w tych rozgrywkach. Swoją bardzo mocną pozycję w światowej hierarchii potwierdza dwa lata później, gdy we Wrocławiu tylko z powodu pierwszego kompletnie nieudanego wyścigu zostaje pierwszym wicemistrzem świata. Z czasem na ścianach jego domu wisi bardzo okazała kolekcja medali MŚ i pucharów przywiezionych z najważniejszych turniejów indywidualnych

Od początku swojej kariery Per Jonsson jeździł na Jawie. Z tą stajnią przez pewien okres swojej kariery związany był kontraktem będąc jeźdźcem fabrycznych zakładów z Divisowa. Jednak od roku 1990 zdecydował się przesiąść na konstrukcję Włocha Giusseppe Marzotto. W tym też roku w finale IMŚ w Bradford odniósł swój największy sukces - został indywidualnym mistrzem świata.
Do indywidualnych sukcesów w 1990 "Długi" Per dorzucił jeszcze tytuł mistrza ligi angielskiej, jaki wywalczył z zespołem Reading. Jako mistrz nie musiał już zaciągać kredytów. Sponsorzy sami zaczęli składać oferty. Głównym sponsorem Pera było towarzystwo samochodowe Malarvik. To ono zakupiło dla niego sprzęt najwyższej klasy, gwarantujący osiąganie światowych wyników.

Przemiany polityczne i rozkwit rozgrywek ligowych w Polsce we wczesnych latach dziewięćdziesiątych powodują, że nad Wisłę trafiają najlepsi żużlowcy na świecie. Nie mogło być inaczej z Jonssonem, który był łakomym kąskiem na transferowej giełdzie. Pomimo kuszących propozycji z różnych klubów. W tej sytuacji okres zimowy 1990/1991 okazał się wyjątkowo gorący. Wielu zawodników zmieniło swoje dotychczasowe kluby, jednak największą sensacją był fakt, iż aktualny mistrz świata podpisał kontrakt na występy w drużynie z aniołem na plastronie - Apatorem Toruń.
W pierwszym sezonie startów na polskich torach Jonsson wystąpił we wszystkich meczach ligowych drużyny toruńskiej uzyskując wysoką średnią biegową 2,467 i walnie przyczyniając się do zdobycia III miejsca. Per z miejsca stał się ulubieńcem toruńskich kibiców, którzy pokochali go już po pierwszych jego derbach, w których zdeklasował braci Gollobów i Rickardssona. Jonsson nigdy nie był naburmuszona gwiazdą, po każdym udanym wyścigu robił rundę honorową i bawił się na torze razem ze swoimi fanami. Był profesjonalistą i wzorem dla kolegów z drużyny, często pomagał im w trakcie wyścigu oraz w warsztacie. Uśmiechnięty i odróżniający się od innych zawodników przywiązaniem do klubowych barw (W Polsce jeździł tylko dla Torunia, w Anglii dla Reading, a w Szwecji z wyjątkiem jednego sezonu zawsze dla klubu ze Sztokholmu) wprowadził dużo kolorytu na polskie stadiony.
W kolejnych latach Per wspólnie z Jimmy Nilsenem i Henrikiem Gustafssonem w MŚP powtórzył wynik sprzed dwóch lat zdobywając w finale w Poznaniu tytuł I wicemistrza. Sezon 1992 był dla reprezentanta Trzech Koron równie bogaty w sukcesy jak poprzednie. Zdobył srebrne medale w IMŚ i DMŚ oraz brąz w MŚP. Po rocznej przerwie powrócił na wyspy brytyjskie. Reprezentując barwy Reading zdobył wraz z kolegami mistrzostwo ligi uzyskując najwyższą średnią meczową. W Polsce, z drużyną Apatora powtórzył sukces sprzed roku.

Rok 1994 roku miał być jego rokiem. Zaczął wybornie, w lidze polskiej rzadko tracił punkty i z wielką łatwością awansował do półfinału mistrzostw świata, który miał być rozegrany w jakże szczęśliwym dla niego Bradford. Liga również rozpoczęła się obiecująco od dobrych występów w Polsce, Szwecji i Anglii. Z łatwością zakwalifikował się do półfinału światowego IMŚ w Bradford.

26.06.1994r. na mecz derbowy do Bydgoszczy wybrał się ogromnie skoncentrowany. Po raz kolejny chciał poprowadzić "Anioły" do zwycięstwa nad odwiecznym rywalem z Bydgoszczy. W pierwszych trzech seriach nie znalazł pogromcy, odjeżdżając rywalom już na stracie. Upalna pogoda dała się we znaki żużlowcom obu ekip, którzy bez pardonu, na pograniczu faulu walczyli w każdym wyścigu. Do dwunastego wyścigu wyjechał w parze z obiecującym Krzysztofem Kuczwalskim, a za rywali miał Zdzisława Ruteckiego i Waldemara Cieślewicza. Startując z czwartego toru troszeczkę spóźnił start i wszedł równo z całą trójką zawodników na pełnym gazie w pierwszy wiraż, z którego nigdy już nie wyjechał. Nie starczyło dla niego miejsca przy bandzie, został uderzony motocyklem i wgnieciony w bandę. Cały stadion zamarł, bo Jonsson nie podnosił się z toru i nie mógł się w ogóle poruszyć. Natychmiast został przewieziony do bydgoskiej kliniki, gdzie wykonano operację połamanego kręgosłupa. Wkrótce lider Torunia został przetransportowany samolotem do Szwecji, gdzie po żmudnej rehabilitacji i kolejnej operacji zdołał usprawnić swoje ręce oraz usiadł na wózek inwalidzki. Uraz kręgosłupa spowodował, że wielokrotny mistrz i wicemistrz świata, człowiek cieszący się wielkim uznaniem, stanowiący wzór dla młodzieży, potrafiący przyciągać tłumy już nigdy nie usiądzie na żużlowym motocyklu, nigdy nie wyjedzie na żużlowy tor.

Reprezentował Kluby:
    Getingarna Sztokholm 1983-1993 (S)
        Rospingarna Hallstavick
1994 (S)
            Reading
1984-1990, 1992-1994 (GB)
                Apator Toruń
1991-1994 (PL)

Osiągnięcia:
    Indywidualne Mistrzostwa Świata: 1987 - (V), 1988 - (V), 1990 - (I), 1991 - (IX), 1992 - (II), 1993 - (IX)
        Drużynowe Mistrzostwa Świata:
1985 - (IV), 1986 - (IV), 1988 - (III), 1989 - (III), 1991 - (II), 1992 - (II), 1993 - (III)
                Mistrzostwa Świata Par: 1985 - (V), 1988 - (V), 1989 - (II), 1990 - (IV), 1991 - (II), 1992 - (III), 1993 - (I).
                    Indywidualne Mistrzostwo Europy Juniorów: 1985
                                Indywidualny Puchar Europy: 1988

Wyniki ligowe zawodnika w barwach toruńskich
Sezon mecze biegi punkty bonusy Średnia
biegowa
Miejsce w
ligowym rankingu
1991 14 75 181 4 2,467 3
1992 10 53 130 7 2,585 4
1993 7 38 94 2 2,526 5
1994 6 29 76 1 2,655 nklas

Tekst: Wiesław Banaszkiewicz. (www.speedway.torun.pl)

                       

               

               

               

       

                       

       

 

Zdjęcia zostały nabyte
na stadionowym stoisku z pamiątkami
Ostatnie zdjęcie pochodzi z portalu społecznościowego

26 czerwca 1994 runda 11 DMP
Polonia Bydgoszcz - Apator Toruń

ostatni wyścig Pera Jonssona

(...) Wróciłem do Torunia, o 10.00 rano znów byłem w Bydgoszczy. Od lekarzy dowiedziałem się, że można Pera przetransportować, ma bardzo silny organizm. Terry i Gadzinowski kontaktowali się ze Skandynawią, dużo pomógł profesor Kasprzak.

Upał panował niemożliwy. J. Gajewski parę razy wchodził na salę intensywnej opieki, rozmawiali, jak zwykle, po angielsku. Jonsson słyszał bez problemów, ale mówienie sprawiało mu dużo trudności. Szeptał. Trzeba było nachylać się do jego ust. Miał lekkie problemy z oddychaniem.

- Za dużo nie rozmawialiśmy - wzdycha J. Gajewski. - Pytał o wynik meczu, czym mnie zaskoczył. Gdy później, w Goeteborgu byłem u niego, tego pytania nie pamiętał. Prosił, aby złapać go za stopę. Nic. Choć w rękach czucie wracało.

W poniedziałek, o szesnastej odwiedzili Jonssona najbliżsi, Maria i ojciec, Christen. Przylecieli ze Sztokholmu do Warszawy, samochód do Bydgoszczy zapewnił Apator. O wypadku dowiedzieli się od Bo Wirebranda. Po wyjściu z sali płakali.

Dyrektor Apatora Ryszard Kowalski w rozmowie telefonicznej poinformował, że,, po linii wojskowej" załatwiono lądowanie samolotu na lotnisku wojskowym w Bydgoszczy. Sanitarny odrzutowiec siadał wpierw w Gdańsku, na odprawę celną. W drodze powrotnej, tak samo.

- Rano we wtorek byłem ponownie w Bydgoszczy - relacjonuje J. Gajewski. - Jonsson był przygotowywany do transportu. Po drugiej po południu został przewieziony ambulansem na lotnisko. Był przypasany do noszy, ręce leżały bezwładnie. Na lotnisku czekał m. in. wiceprezes Apatora Andrzej Gajek, grupa dziennikarzy, w tym przedstawiciele dwóch największych szwedzkich gazet, którzy odwiedzili też Pera w szpitalu. Jonsson został umieszczony w łóżku próżniowym, lekarze przekazali historię choroby.

Dwa tygodnie przebywał Jonsson w stolicy Szwecji, w szpitalu uniwersyteckim. Potem przewieziono go do Sahlgrenska Hospital w Goeteborgu. Ojciec żużlowca dostał list od motocrossowca, który w zeszłym roku odniósł podobny uraz na zawodach w Niemczech. Tenże motocyklista radził, aby rehabilitację zacząć w Sahlgrenska Hospital. Ani w Sztokholmie, ani w Goeteborgu żadnej operacji nie przeprowadzano, szwedzcy medycy widocznie uznali, że wystarczy to, co zrobiono w bydgoskiej klinice.

Przed finałem w Vojens gościła u Pera również ekipa Radia Toruń. Pojawiły się później relacje, że Szwed jest całkowicie załamany, w fatalnym stanie.

- Nie mogę się z tym zgodzić - protestował J. Gajewski. - Porównując to, co widziałem w Bydgoszczy, przed wylotem, z tym co zaobserwowałem w Goeteborgu, gdy odwiedziłem go z grupą polskich przyjaciół, zauważyłem dużą poprawę. Mówił całkiem swobodnie. Oczywiście, nie tak, jak człowiek zupełnie zdrowy, ale po takim wypadku ma przecież prawo być osłabiony. Wizyta zaplanowana na 20 minut trwała dwa razy dłużej. Mówił o wielu rzeczach, o wypadku, o polskiej lidze, interesował się wynikami Apatora, o finale w Vojens, o zbiórce pieniędzy wśród kibiców drużyny. Pytał o Derdzińskiego. Nogi dalej bez czucia, ale dopiero po 8 tygodniach po operacji schodzi obrzęk. Prawą rękę mógł podnosić, lewą, trochę słabszą, również. palce pozostawały nieruchome. Siedział podparty na łóżku, w kołnierzu przymocowanym do łóżka. Twarz bez zmian, może tylko trochę chudsza. Maria cały czas jest z nim, śpi na łóżku specjalnie wstawionym do jego sali. Per ma bardzo dużo zdjęć na ścianach, pocztówek. Dostaje dużo korespondencji z Polski. Per bardzo się z niej cieszy, ale nie zna polskiego, nie może przeczytać. Gdy pytałem go o to rzekome "załamanie", odparł że czuje się normalnie. Mówił, że ma motywację, bo chce wrócić do normalnej sprawności dla Marii i dzieci. Najchętniej cały czas by ćwiczył, a nie tylko 2-3 godziny dziennie, jak każą lekarze. Jest niecierpliwy. Czy będzie chodził? Dużo zależy do niego, od jego samozaparcia. Gundersen chodzi. "Tygodnik Żużlowy" napisał, że wystawienie go na listę Grand Prix było kurtuazją. Dwa miesiące po operacji nie można przesądzać.

- Nie szuka winnych - podkreśla J. Gajewski. - Wiele razy oglądał na wideo swój wypadek. Start był równy. Motocykl odbił się od bandy, uderzył w plecy. Zmiażdżył piąty krąg. Jonsson podkreśla złą konstrukcję band w Polsce, które nie amortyzują uderzeń. Taki wypadek w Szwecji zakończyłby się zapewne bez specjalnych urazów. Powiedział, iż mogło go to spotkać choćby w samochodzie. Miał tylko żal do sędziego Włodzimierza Kowalskiego, że po upadku Derdzińskiego nie uspokoił atmosfery w obu zespołach, w parkingu.

Gundersen, Pedersen, Jonsson, wielcy żużlowcy, indywidualni mistrzowie świata z lat 80- tych, wszyscy po ciężkich kontuzjach. Czy Pana ta lista nie przeraża? Dawni mistrzowie jak Brigss czy Mauger odeszli ze sportu zdrowi.

Żużel jest coraz szybszy - Może winne są tory? W tym roku dużo zawodników z czołówki ligi angielskiej było poważnie kontuzjowanych: Nielsen, Loram, Ermolenko, Adams, Screen. Może przyczynia się do tego bardzo duża liczba startów, 4-5 w tygodniu w kilku państwach, męczące podróże.

- Per Jonsson jako zawodnik bardzo mi się podobał - mówi Jacek Gajewski. - Jeździł widowiskowo, potrafił wygrywać po złych startach, walczył aż do mety. Spotykaliśmy się także poza Polską. Znając jego umiejętności, opanowanie motocykla, wydawało mi się, że jemu nic się nie stanie. Umiał wyważyć, czy warto ryzykować, czy jeszcze poczekać z atakiem. Gdy przed dwoma laty zabił się Grzegorz Kowszewicz można było mówić o braku umiejętności, ale Jonsson... Wtedy w Bydgoszczy wydawało mi się, że zaraz wstanie...

tekst pochodzi z Magazynu Ilustrowanego ŻUŻEL 9/1994; część 2.
Autor: Jacek Dobkowski

Po tragicznym wydarzeniu na torze bydgoskim torze. Kluby w których startował szwedzki Mistrz Świata organizowały turnieje w których zawodnicy najczęściej rezygnowali z apanaży, a działacze cały dochód przeznaczali na koszty rehabilitacji nieodżałowanego Pera Jonssona. Do tak szczytnego celu przyłączył się również Apator Toruń i 23 kwietnia 1995 roku zorganizował zawody pod nazwą Benefis Pera Jonssona. Dość nieoczekiwanie wygrał Simon Wigg startujący z licencją holenderską, jednak była to wygrana w pełni zasłużona.

Obecnie Per Jonsson wciąż musi poruszać się przy pomocy wózka inwalidzkiego. Jednak jego kondycja się poprawiła. Jest trenerem w szwedzkim klubie Rospiggarna. W wyniku rehabilitacji poprawiły się możliwości chwytne rąk. Kiedy 4 lata temu (1999) gościł w Toruniu i brał udział m.in. w spotkaniach z kibicami ledwo trzymał długopis, w czasie spotkania w 2001 roku już nie miał większych problemów ze składaniem autografów.
Kolejne spotkanie Długiego Pera miało mieć miejsce w 2004 roku podczas ostatniego meczu ligowego rozgrywanego na toruńskim torze. Niestety obowiązki zatrzymały Szweda w kraju, a do kibiców przysłał list następującej treści:
Chciałbym podziękować wam za zaproszenie, by przyjechać do Torunia. Przykro mi, ale nie jestem w stanie przybyć w tym czasie, ale będę szczęśliwy mając możliwość zjawienia się w innym terminie. Klub i kibice z Torunia byli dużą częścią mojej kariery zawodniczej. To zaszczyt dla mnie, że ciągle o mnie myślą. Mam nadzieję, że wkrótce się z wami spotkam.

Szwed nie poddał się swojej niepełnosprawności i oprócz pracy w szwedzkich klubach zajmuje się pracą z młodymi zawodnikami dopiero zaczynającymi żużlowe kariery. Pracuje również jako współkomentator telewizyjnych relacji z meczów szwedzkiej Elitserien - sporo podróżuje po swoim rodzinnym kraju. Zajmuje się również doradztwem w sprawie torów żużlowych. Zajmował się m.in. projektowaniem areny dla zawodników na stadionie olimpijskim w Sztokholmie przygotowywanym na turniej w Grand Prix. Zaangażował się również w budowę nowego obiektu w Toruniu. Ten w dużej mierze jest wspólnym dziełem Jonssona i Australijczyka Tony Briggsa bowiem obaj doradzali w sprawach geometrii stadionu budowanego przy Szosie Bydgoskiej.

W roku 2008 pojawiły się niestety niepokojące wieści o stanie zdrowia Pera. Oto bowiem w przypadku osób niepełnosprawnych skazanych na wózek inwalidzki często pojawiają się problemy ze skórą gdyż łatwo ją narazić na odleżyny. Szwed mimo wypadku i tego, że jego możliwości poruszania się są ograniczone prowadzi - w porównaniu do nich - bardzo aktywny tryb życia, ale to nie chroni go przed problemami zdrowotnymi dotykającymi niepełnosprawnych. Problemy Szweda ze skórą są na tyle poważne że niewykluczone iż potrzebny będzie zabieg polegający na jej przeszczepie. To rozwiązałoby problemy częściowo sparaliżowanego Jonssona. Miejmy jednak nadzieję, że przeszczep nie będzie konieczny, a były zawodnik w naturalny sposób zwalczy tworzące się odleżyny.

Rok 2010 to mały pozytywny szum wokół toruńskiego idola. Oto bowiem 2010-01-21 Rada Miasta Torunia stosunkiem głosów 20 ZA - 3 przeciw, przyjęła uchwałę o nazwaniu imieniem Pera Jonssona ulicy łączącej Szosę Bydgoską z Motoareną. Z wnioskiem w tej sprawie wystąpili toruńscy kibice sportu żużlowego, których reprezentowało stowarzyszenie "Krzyżacy". To właśnie kibice przeprowadzili zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem uchwały i mimo pierwotnych sprzeciwów rajców miejskich projekt został ostatecznie zaakceptowany.
Obywatelski projekt uchwały w sprawie nadania nazwy ulicy Jonssona poparło 2194 torunian, którzy podpisali się pod dokumentem złożonym w magistracie. Warto podkreślić, że w 2005 roku prezydent Michał Zaleski, na wniosek klubu Apator-Adriana, przyznał Perowi Jonssonowi Honorowy Medal Thorunium. Zatem ulica imieniem Wielkiego Szweda to już drugie uhonorowanie tego wybitnego zawodnika.

Dwa lat później ponownie było głośno w Toruniu o "Długim Perze". Oto bowiem wieloletni przyjaciel Jonssona, a toruński menadżer Jacek Gajewski dopiął swego i po kilku latach doprowadził do przetłumaczenia szwedzkiej biografii symbolu klubowego i żużlowego w mieście Kopernika. W promocję wydania włączyło się stowarzyszenie Krzyżacy i 4 października 2012 w toruńskim Central Parku odbyła się event polskiego wydania biografii Pera Jenssona, która ukazał się pod tytułem "Wspomnienia z żużlowych torów". W tej unikalnej publikacji można znaleźć m.in. tłumaczenie tekstów, które już ukazały się na temat Jonssona w Szwecji. Ze wspomnień dowiadujemy się, w jaki sposób Szwed znalazł się w polskiej lidze żużlowej i dlaczego w Apatorze Toruń. Czy było mu łatwo odnaleźć się w szarej polskiej żużlowej rzeczywistości? Jak wspomina te czasy? Niektóre wspomnienia są drastyczne i oburzające, ale przede wszystkim szczere. Tragedia Pera Jonssona z 1994 roku przedstawiona jest w dwojaki sposób: to, co pamięta sam żużlowiec i osobiste, wewnętrzne przeżycia jego i przyjaciół. Są to bardzo wzruszające wypowiedzi i odczucia najbliższych mu osób. Per Jonsson przedstawia w swej książce plany na przyszłość i ocenia obecną rzeczywistość żużlową na świecie.Największą atrakcją były jednak dotychczas niepublikowane zdjęcia byłego asa Apatora - również z czasów dzieciństwa, gdy dopiero zaczynała się jego żużlowa fascynacja. W spotkaniu promującym książkę uczestniczył sam Jonsson, który podpisywał licznie zgromadzonym fanom swoją biografię.

Podziękowania dla Wiesława Ruhnke
za udostępnienie zdjęć

strona główna

toruńskie turnieje turnieje światowe turnieje krajowe
zawodnicy trenerzy mechanicy działacze
klub statystyki sprzęt