KRAKOWIAK Norbert
pozyskany z Ostrowa


Urodzony 28 lipca 1999 roku.

Pisać i mówić zaczęło się o Norbercie Krakowiaku w roku 2011, kiedy to "Kurier Słupecki" organizował drugi plebiscyt na "Człowieka Sportu w 2011 roku". Redaktorzy Kuriera po konsultacjach ze środowiskiem sportowym wytypowali dwudziestu sportowców i działaczy reprezentujących najróżniejsze dyscypliny sportu, którzy walczyli o awans do finałowej dziesiątki. Z największą liczbą głosów awans uzyskał twórca największego w ostatnich latach sukcesu strzałkowskich piłkarzy Tomasz Zastawa, ale drugi wynik uzyskał młody adept żużla rodem z Witkowa - Norbert Krakowiak. I to właśnie między ta dwójką do samego końca trwała walka o wygraną. O losach wygranej zadecydowało naprawdę niewiele, bo tylko dziewięć głosów. O ile liderem półmetka był Tomasz Zastawa, o tyle zwycięzcą plebiscytu został Norbert Krakowiak, dla którego przygoda z czarnym sportem rozpoczęła się w 2008 roku, kiedy to pierwszy raz miał okazję usiąść na żużlowej maszynie. Gdy miał niespełna trzynaście lat, zanim uzyskał żużlowe papiery mówiono o nim, że jest przyszłością nie tylko gnieźnieńskiego, ale także polskiego speedwaya. I choć jego kariera mogła toczyć się w pierwszej stolicy polski zdecydował się już na początku na zmianę otoczenia i trafił do Ostrowa, gdzie w dniu 4 sierpnia 2014 roku na torze w Częstochowie nie miał żadnych problemów z pozytywnym zaliczeniem egzaminu na żużlową licencję. Jednak do dnia 28 lipca 2015 z uwagi na regulamin, mógł brać udział tylko z zawodach z udziałem zawodników młodzieżowych.
Oto jak komentował pierwszy żużlowy sprawdzian Tata zawodnika - Robert Krakowiak: "Było bardzo ciężko. Początkowo wszystko przebiegało bezproblemowo. Podczas dwóch wyjazdów treningowych pasowało nam idealnie. Byliśmy świetnie spasowani. Na wyjściu z ostatniego łuku był jednak defekt. Straciliśmy silnik, ale była powtórka i wszystko zakończyło się pozytywnie. To nas bardzo cieszy".
Potencjał zawodnika doceniali również działacze z Ostrowa: "To jest talent, jakiego w Ostrowie dawno nie było. Od najmłodszych lat ten chłopak pokazywał, że wie, o co chodzi w żużlu. On naprawdę świetnie rokuje. Od czasu Sebastiana Brucheisera i Marcina Liberskiego nie mówiliśmy w Ostrowie o chłopaku, który ma taki talent. Teraz jest inaczej. Kariera tego chłopaka może potoczyć się zupełnie inaczej i ja mam wielką nadzieję, że tak będzie. To może być jeden z lepszych młodzieżowców w Polsce".

O ile zawodnik potrafił już u progu kariery wiele na żużlowym motocyklu o tyle wiosną 2015 roku nabawił się kontuzji na jednym z treningów i wielu zastanawiało się czy pierwszy poważny uraz nie wpłynie na psychikę młodego zawodnika, ale sam zainteresowany raczej był zmartwiony imprezami które mu "uciekły” przez kontuzję niż tym, że kontuzje zatrzymają jego rozwój i tak komentował powrót na tor: "Straciłem trochę imprez na skutek kontuzji. Ominęły mnie różne eliminacje czy Młodzieżowe Indywidualne Mistrzostwa Wielkopolski. Trudno, taki jest żużel. Trzeba jechać dalej. Przed nami MDMP, które składają się z cyklu pięciu turniejów. Jazdy więc trochę będzie. Kontuzji nabawiłem się bardzo pechowo. W zasadzie to był zwykły uślizg. Noga wpadła pod silnik i została złamana. Patrząc na ten upadek z trybun, nikt by nie powiedział, że to upadek na złamanie. Skończyło się źle. Na szczęście jest już wszystko ok i chcę o tej kontuzji jak najszybciej zapomnieć".
Niektórzy w słowach zawodnika mogli doszukiwać się kokieterii, ale 2 sierpnia 2015 roku na zapleczu ekstraligi na torze w Gnieźnie, gdzie rozpoczynał swoją przygodę z czarnym sportem zawodnik zaliczył swój ligowy debiut, który był bardzo udany. W trzech startach junior biało-czerwonych wywalczył 6 punktów. Tym samy "Norbi” jak mówili o nim znajomi potwierdził, że po urazie nie ma śladu i może dalej ścigać się z pełną determinacją i zaangażowaniem. Po ligowym debiucie zawodnik wystartował jeszcze w dwóch meczach i na koniec rozgrywek pierwszej ligi osiągnął średnią biegową na poziomie 1,63.

Po sezonie klub ostrowski popadł w finansowe tarapaty i zawodnik wspólnie z rodzicami szukał stabilnego miejsca, w którym Norbert mógłby podnosić swoje żużlowe umiejętności. Chrapkę na zakontraktowanie żużlowego talentu miało wiele klubów. Na przeszkodzie stała jednak kwota kontraktowa, która zgodnie z regulaminem szkolenia młodzieży wynosiła 120.000 zł i skutecznie odstraszała kluby, które licząc każdy grosz i tak borykały się problemami finansowymi. Wówczas do gry wkroczył KS Toruń. Gdy wydawało się, że zespół z miasta Kopernika po zakontraktowaniu żużlowców z ligowego top 10 - Grega Hancocka i Martina Vaculika, nie będzie szukał wzmocnień w formacji juniorskiej, bowiem w zespole był Paweł Przedpełski, a Dawid Krzyżanowski wrócił do zdrowia po kontuzji, Jacek Gajewski otrzymał misję, żeby sfinalizować rozmowy i sprowadzić zawodnika do Torunia.
Toruński menadżer zabrał się do pracy i okazało się, że szanse na "wyciągniecie” Norberta z Ostrowa były spore i po negocjacjach cena za Krakowiaka spadła do 80 tysięcy złotych. Mimo, że toruński klub na konferencji prasowej przedstawił zawodnika, jako pełnoprawnego "Anioła” to rozmowy o kontrakcie ciągle trwały. Z władzami Ostrowskiego klubu negocjował ojciec zawodnika, który nie zgadzał się z tak wysoką kwotą za wyszkolenie, bowiem zawodnik miał podpisany kontrakt zawodowy z niewielką kwotą za podpis i "punktówką" za turnieje juniorskie i ligowe, a koszty przygotowania do zawodów spoczywały na rodzicach, którzy uważali kwotę odstępnego za wygórowaną. Przedstawiciele KS Toruń podchodził do całej sprawy ze spokojem i podkreślali, że w sezonie 2016 chcą dać szansę przede wszystkim własnym wychowankom. A kontrakt z obiecującym juniorem miał być inwestycją w przyszłość i pomocą dla utalentowanego jeźdźca. Z drugiej strony starania o Krakowiaka pokazały jak dużym problem było szkolenie w toruńskim klubie. W ostatnich 10 latach w światowym żużlu zaistniał tylko Paweł Przedpełski, a stało się to tylko dzięki jego ciężkiej pracy, talentowi i ogromnemu zaangażowaniu rodziców.
Gdy szesnastolatek podpisał kontrakt nie ukrywa radości z faktu, że w swoim debiutanckim sezonie w elicie trafia do drużyny, która posiadała w składzie gwiazdy światowego formatu i tak komentował całą sytuację: "Bardzo się cieszę, że będę mógł startować w jednej drużynie z trzykrotnym mistrzem świata Gregiem Hancockiem, a przede wszystkim z moim idolem Chrisem Holderem, któremu zawsze kibicowałem. Będę miał się od kogo uczyć. Dobrze znam się z Kacprem Gomólskim, z którym trenujemy w Gnieźnie. Jestem pewien, że stworzymy zgraną grupę".
Na szesnastolatku, podobnie jak na wielu innych zawodnikach, wrażenie robiła MotoArena, na której miał startować. Jednak jego pierwsze doświadczenia związane z toruńskim torem były nie do końca miłe, bowiem gdy przyjechał w wieku trzynastu lat na zawody i zaliczyłem pięć uślizgów w jednych zawodach i wówczas uznał że to najgorszy tor i nigdy już nie chce tutaj przyjeżdżać. Jednak z biegiem czasu zawodnik rozwinął się jeździecko i w sezonie 2015 toruński tor z najgorszego stał się jednym z najlepszych, a stało się to po zawodach Nice Cup w których zajął drugie miejsce i należał do wyróżniających się zawodników.

W trakcie sezonu okazało się, że o ile Norbert pokazał się z dobrej strony na zapleczu ekstraligi, o tyle w najwyższej lidze przewartościowano jego możliwości. Zawodnik zaliczył w sezonie więcej upadków niż ligowych meczów. Nic więc dziwnego że w połowie sezonu musiał zaleczyć niekończące się drobne urazy i siniaki w efekcie czego nieco zniechęcił się do jazdy w lewo. W końcówce sezonu powrócił na tor, a było to za sprawą psychologa, który "wyciągnął" młodego jeźdźca z psychicznego sportowego zniechęcenia. Praca ta spowodowała, że podobnie jak przed rokiem Krakowiak, w końcówce sezonu pokazał się z dobrej strony w turnieju Zaplecza Kadry Juniorów w Ostrowie, kiedy to jako rezerwowy pojawił się trzy razy na torze i wywalczył 5 pkt. i tak komentował swój powrót do ścigania po kilkutygodniowej przerwie: "Nie żałuję decyzji o przejściu do Torunia, bo trafiłem na świetny klub. Gdy miałem problemy to nikt mnie nie naciskał. Panowie Gajewski i Kościecha byli bardzo cierpliwi. Bardzo dobrze się tutaj czuję. Nie chcę już jednak wracać do tego, co było i płakać nad rozlanym mlekiem. Spoglądam w przyszłość z optymizmem, bo wiem, jakie błędy popełniłem i wyciągam z nich wnioski. W pewnym momencie bałem się jazdy i zamykałem gaz. Dużo dała mi praca z psychologiem. Poukładałem sobie wszystko, a dodatkowo jeszcze doszedłem do ładu z techniką jazdy i nauczyłem się pokory. Patrząc na ten sezon z boku, można powiedzieć, że był on dla mnie nieudany. Zawiodłem wiele osób, w tym również siebie, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Wyciągnąłem wnioski z tych wszystkich porażek i dużo się nauczyłem, więc to na pewno zaprocentuje w przyszłości. Mam ważny kontrakt w Toruniu, a umowa obowiązuje jeszcze przez dwa lata. Chciałbym dobrze rozpocząć kolejny sezon i regularnie jeździć, a przede wszystkim unikać upadków, które bardzo wybijały mnie z rytmu w tym sezonie".

Działacze z Torunia dali wiarę powyższym słowom i nie mając specjalnie wyboru na juniorskim rynku postanowili raz jeszcze zaufać Norbertowi. Get Well Toruń miał jednak w kadrze czterech młodzieżowców. Niezagrożona wydawała się pozycja pozyskanego przed sezonem 2017 Daniela Kaczmarka, ale o drugie miejsce w składzie miła toczyć się rywalizacja. Przed sezonem wydawało się, że największe szanse na logowe występy będzie miał Igor Kopeć- Sobczyński, jednak menedżer Jacek Gajewski nie przekreślał jednak Marcina Kościelskiego i Norberta Krakowiaka: "Sezon ułożył mu się tak a nie inaczej, ale to nie zabiło mojej wiary w tego chłopaka. Nadal liczę, że on może się rozwijać. W dużej mierze to był dla niego stracony rok. Jedynym zyskiem są doświadczenia, które zdobył. W tym przypadku nie wynikają one jednak z jazdy. Musiał zmierzyć się z wieloma bolesnymi wydarzeniami. Plusem jest to, że się nie poddał i chce walczyć. Jest w tym wszystkim inny duży plus. Zauważyłem, że wróciły mu chęci i motywacja. Z czasem w końcu widziałem radość z jazdy i pewność. Mam nadzieję, że jeszcze wiele przed nim. Proszę również pamiętać, że chłopak zanotował duży przeskok. Nie zamierzam ujmować klubowi z Ostrowa, ale Ekstraliga to jednak inna rzeczywistość. Norbert musiał inaczej poukładać sprawy organizacyjne, był na zupełnie innym torze i w nowym otoczeniu. Czasami nie czuł się do końca pewnie, choć ze swojej strony robiłem wszystko, żeby mu pomóc. Problemem były też jego oczekiwania. Zawiesił sobie zbyt wysoko poprzeczkę. Sam budował sobie presję i uważam, że do tej kwestii powinien podejść w przyszłości z większym spokojem".

Niestety kolejny sezon nie rozpoczął się dla młodego jeźdźca optymistycznie. Zawodnik podszedł bardzo ambitnie do sparingu z GKM-em Grudziądz. W wyścigu juniorów wyszedł ze startu na trzeciej pozycji i bardzo chciał ją poprawić. Do końca atakował Kamila Wieczorka, ale zdecydowanie przeszarżował na ostatnim łuku, pojechał za szeroko i zanotował upadek w wyniku którego złamał obojczyk i czekała go kilkutygodniowa przerwa. W sezonie 2017 Norbert Krakowiak wystąpił w zaledwie jednym meczu Get Well Toruń, którego z pewnością nie zaliczył do udanych. Młody zawodnik nie zdobył w nim ani jednego punktu. Później dobrą dyspozycję prezetowali Igor Kopeć-Sobczyński i Daniel Kaczmarek, dlatego Norbert nie dostawał już kolejnych szans od menadżera Jacka Gajewskiego i startował głównie w zawodach młodzieżowych. Nic wiec dziwnego, że już przed rozpoczęciem rozgrywek zawodnik ustalił z GTM Startem Gniezno możliwość jazdy w czerwono-czarnych barwach jako "gość". To pozwalało jednak tylko na to, by młodzieżowiec startował w meczach drużyny z Gniezna z pozycji seniorskich. Raz działacze Startu chcieli skorzystać z jego usług, ale okazało się to niemożliwe, bo żużlowiec nie był w pełni zdrów. Gdy zawodnik powrócił do pełni zdrowia działacze z pierwszej stolicy Polski wypożyczyli Norberta Krakowiaka z Get Well Toruń, młodzieżowiec mógł zatem startować z numerami 6-7 lub 14-15, a to pozwalało na nawiązanie walki z rówieśnikami.
Oto co mówił zawodnik o  startach w Toruniu po debiucie w nowym klubie: "Myślę, że warunki do rozwoju miałem w Toruniu idealne. Może faktycznie nie do końca je wykorzystałem. Trochę miałem pecha, a trochę sam zawiniłem. Dwa lata temu byłem mniej dojrzały na torze - w głowie nie było tak dobrze poukładane, jak teraz. Dużo mnie to nauczyło. Mam nadzieję, że w końcu będzie dobrze. Każdy musi przejść przez porażki i rozczarowania. Bez tego jesteśmy nikim. Jeżeli umiemy podnieść się z opresji, to później wynikają z tego korzyści. Cieszę się, że mogłem zadebiutować w Starcie Gniezno, a także z tego, iż otrzymałem z Torunia pozwolenie na wypożyczenie. Punktów może faktycznie nie było zbyt wiele, ale w sytuacji, w której teraz jestem - po tych wszystkich przygodach - myślę, że ten występ można zaliczyć na plus. Jazda była poprawna, a punkty przyjdą z czasem".

Czy przenosiny do grodu Lecha, pozwolą zawodnikowi powalczyć o coś więcej niż tylko odjechanie kolejnego sezonu? Czas pokaże!

Osiągnięcia

DMP

2016/2;
DMPJ 2017/3

Kluby w lidze polskiej
2015 2016-
-2017
2017

Wyniki ligowe zawodnika w barwach toruńskich
sezon mecze biegi punkty bonusy średnia
biegowa
miejsce w
ligowym rankingu
2016 3 8 4 2 0,750 14
2017 1 2 0 0 0,000 nklas 23

 

strona główna

toruńskie turnieje turnieje światowe turnieje krajowe
zawodnicy trenerzy mechanicy działacze
klub statystyki sprzęt