CZUGUNOW Gleb
rosja


Urodził się 17 grudnia 1999 roku.

Wychował się w Saławacie, rodzinnym mieście Emila Sajfutdinowa, gdzie dorastał wspólnie z dwa lata młodszym bratem Aleksandrem i jedenaście lat młodszą siostrą Anną.

Żużlem zainteresował się dzięki swojemu tacie, który jako jeden z głównych sponsorów miejscowego klubu żużlowego zaraził swojego potomka sportami motorowymi. A żużlowa miłość nie była taka oczywista, bo brat Gleba skierował swoje kroki w kierunku hokeja na lodzie. Młody jeździec dał się poznać z jak najlepszej strony już jako uczeń piątej klasy szkoły podstawowej, gdy wywalczył tytuł mistrza republiki Baszkirii w motocrossie, a co ciekawe w owym czasie rywalizował również na motocrossowych torach w zawodach w Chełmnie, gdzie zajął 7 miejsce.
Oprócz motocrossu, Gleb u progu wielkiego żużla z sukcesami dosiadał motocykli wyposażonych w silniki o pojemności 80 i 250 centymetrów sześciennych ścigając się na pełnowymiarowych żużlowych owalach (w roku 2014 został IM Rosji) . Zdradzał przy tym nieprzeciętny talent na miarę swojego idola Emila Sajfutdinowa. Nic, więc dziwnego, że wielu trenerów komplementowało jego umiejętności podkreślając dużą sprawność i siłę młodziutkiego Rosjanina. A sam Emil Sajfutdinow tak mówił o swoim krajanie na początku jego żużlowej przygody: "To wielki talent. Ściga się na motocyklu od dziecka. Dużo jeździł już na maszynach 125 i 250 ccm. Teraz czas na prawdziwy speedway. Życzę mu wszystkiego najlepszego".

W wieku trzynastu lat przyjechał do Europy z dorosłymi opiekunami: Wieczesławem Wiktorowiczem (sędzia żużlowy) i Maratem Ganiejewem (mechanik i pracownik w firmie ojca Gleba). To swoiste tourne miało pokazać młodemu chłopakowi świat oraz na czym polega prawdziwy żużel. Młody Baszkir miał bowiem trenować na torze w Bydgoszczy wspólnie z Emilem Sajfutdinowem, a także poznać tory w Lonigo i Krsko. Celem Czagunowa była jednak Vetlanda, gdzie liczył na dobry występ w miniżużlowych mistrzostwach świata (popularne "osiemdziesiątki”). Rok 2014 zmienia motocykl na maszynę o trzy razy wyższą pojemności i święci pierwsze poważne sukcesy w "małym żużlu”, bowiem zasłużenie zwycięża w mistrzostwach Rosji młodzików w klasie 250ccm. Kolejny rok to tryumf w finale Indywidualnych Mistrzostw Rosji do lat dziewiętnastu. Choć piętnastoletni wówczas Gleb reprezentował barwy Mega-Łada Togliatti, nie zapomniał jak się jeździ na rodzimym torze w Saławacie i nie ustępował pola znacznie bardziej doświadczonym reprezentantom Mega-Łady Togliatti oraz Turbiny Bałakowo, a trzeba wiedzieć, że młodzieżowcy tych dwóch klubów w całości zdominowali pierwszą połowę końcowej klasyfikacji. Gleb złoty medal przypieczętował wygrywając bieg dodatkowy, a wspólnie z wychowankiem Salawatu miejsca na podium zajęli Władimir Morozow i Władimir Bogma.

Początek roku 2016 to kolejny sukces szesnastoletniego już zawodnika, bowiem obok kontraktu w Mega Lada Togliatti, znajduje on uznanie w oczach działaczy najsilniejszej i najlepszej żużlowej ligi na świecie i podpisuje kontrakt w Toruniu. Był to co prawda tzw. kontrakt warszawski, ale dawał zawodnikowi nadzieję na szybki debiut w polskiej lidze. Decyzja o zakontraktowaniu zawodnika poprzedzona była wcześniejszymi treningami na toruńskiej MotoArenie i Gleb był szóstym Rosjaninem, który podpisał kontrakt w Toruniu. Przed młodym Baszkirem uczynili to: Grisza Charczenko; Wiktor Kułakow; Grigorij Łaguta; Siergiej Łogaczew; Emil Sajfutdinow. Oto jak komentował ów angaż toruński trener Robert Kościecha: "Wiem, że właściciel klubu, Przemysław Termiński chce pomagać żużlowym talentom i normalną koleją rzeczy jest to, że podpisuje się z nimi kontrakty. Czugunow chce się dalej rozwijać i dla niego podpisanie kontraktu w Polsce jest na pewno dobrym rozwiązaniem. Jest jeszcze za młody, by myśleć o składzie w Toruniu, ale podpisany teraz kontrakt warszawski daje perspektywy na przyszłe lata. Nie można wykluczyć, że za dwa-trzy lata będziemy brać go poważnie pod uwagę".
Choć młody zawodnik nie "łapał" się do ligowego składu to posiadał ważny kontrakt z Get Well Toruń i pokazywał się w różnych rozgrywkach podnosząc swoje umiejętności. Jednym z takich turniejów był finał IMEJ, gdzie siedemnastoletni Gleb pełnił rolę rezerwowego, ale zawodnik startował też we własnym kraju i osiągnął tam swój największy sukces w dotychczasowej karierze, a mianowicie na torze w Oktiabrskim wywalczył tytuł młodzieżowego mistrza Rosji. Sukcesem tym młody Rosjanin zwrócił na siebie uwagę i przed rozstrzygającymi meczami na zapleczu ekstraligi znalazł uznanie w oczach działaczy z Opola, którzy porozumieli się z działaczami z Torunia i wypożyczyli zawodnika do końca pierwszoligowych rozgrywek.
W sezonie 2017 zawodnik musiał jednak poszukać nowego pracodawcy, bowiem w Toruniu ławka rezerwowych była zbyt długa i znalezienie miejsca w składzie dla młodego Rosjanina graniczyło z cudem. Zawodnik nie musiał jednak długo czekać na propozycje, bowiem chętnym na usługi Gleba okazał się łódzki Orzeł. Kontrakt w Łodzi miał być dla właściciela klubu Witolda Skrzydlewskiego zabezpieczeniem na wypadek ewentualnych kontuzji, ale trener łodzian Janusz Ślączka dostrzegał potencjał w młodym zawodniku i tak komentował ten kontrakt "
Prezes Skrzydlewski tak naprawdę doskonale zna się na żużlu. A w wyszukiwaniu takich perełek nie ma sobie równych. Od razu się ucieszyłem, że Gleb jest z nami, bo chciałem go już mieć w Rzeszowie, kiedy byłem trenerem Stali. Wtedy się nie udało, bo podpisał kontrakt w Toruniu. Chłopak jest bardzo pracowity. Wziął udział w naszych treningach punktowanych i nie odstawał od rywali. A nie jechaliśmy ze słabymi zespołami. W większości były to ekipy ekstraligowe. Poza tym, regularnie pojawiał się na naszych treningach. Chęci mu nie brakuje. Poza tym, jest bardzo grzeczny i ułożony". Właściciel klubu liczył jednak, że zawodnik będzie czynił stałe postępy i pod skrzydłami Orła rozwinie swoje sportowe umiejętności. A oczekiwania te były bardzo realne, bowiem z "Ziemi Obiecanej" wielu zawodników wjeżdżało na światowe żużlowe salony. Niestety "Orły spisywały się znakomicie w rozgrywkach pierwszej ligi, dlatego Gleb nie dostawał swojej szansy. Do czasu, gdy .... na skutek przyłapania jego krajana Grigorija Łaguty, na stosowaniu niedozwolonych środków dopingujących wskoczył do podstawowego składu na baraż w DPŚ. Młody Rosjanin pokazał prawdziwy żużlowy show i z dorobkiem 11 pkt walnie przyczynił się do awansu zespołu Rosji do finałowej batalii o Puchar Ove Fndina. Młody Rosjanin, który dla części kibiców był do tej pory kompletnie anonimową postacią. Za jego plecami linię mety mijali między innymi: Chris Holder, Jason Doyle, Andrzej Lebiediew, Troy Batchelor czy Maksim Bogdanow. Zawodnik nie był jednak zaskoczony swoją postawą, ale zdawał sobie doskonale sprawę, że dobry występ w DPŚ jest przepustką do wielkiej kariery i tak komentował całe zamieszanie wokół jego osoby: "Gdyby Grisza mógł jechać w tych zawodach, ja nawet nie wyjechałbym na tor. Dla mnie były to może najważniejsze zawody w kontekście przyszłości mojej kariery. Przecież dopiero zaczynam prawdziwe ściganie i dobry występ w tak prestiżowych zawodów dla mnie jest czymś wyjątkowym".
Swoje możliwości zawodnik potwierdził w mistrzostwach Rosji do lat 21, gdy okazał się bezkonkurencyjny dla rywali i jako zawodnik Mega Łady Togliatti zapisał na swoim koncie komplet punktów i zyskał tytuł młodzieżowego championa swego kraju oraz w IMEJ, gdzie uplasował się tuż za podium.

Po małych sukcesach zawodnik zwrócił natychmiast uwagę na swoją osobę i w okresie transferowym zaczęły zabiegać o jego podpis pod kontraktem różne kluby w tym również Get Well Toruń. Zanim jednak ruszyła transferowa giełda, mówiło się, że Gleb Czugunow nie chce wielkiej kasy za podpis. Miało mu zależeć na wysokiej stawce za punkt i gwarancji jak największej liczby startów. Warunki te zapewnił Rosjaninowi klub z Wrocławia i było to ciekawe uzupełnienie składu drużynowego wicemistrza Polski, który tak mocno stawiał na młodych żużlowców. Nic więc dziwnego, że Czugunow idealnie wpisywał się w politykę transferową Sparty, która od kilku lat brała do siebie zawodników na dorobku. We Wrocławiu nabierali sportowej ogłady, i szlifowali swoje umiejętności po czym wypływali na szerokie wody. Czugunow, z racji wieku, mógł startować jako rezerwowy pod numerami 8 i 16, które były zarezerwowane dla zawodników do lat 23, jednak miejsce to musiał wywalczyć sobie kosztem Maxa Fricke, który był lepszym zawodnikiem i wielu zachodziło w głowę, jak Wrocław zagwarantował młodemu jeźdźcowi dużą liczbę startów.
Był to jednak problem zawodnika i jego nowego klubu, bowiem kibice mieli dowiedzieć się wszystkiego w trakcie sezonu.

Poza Polską zawodnik startował w klubach:
Rospiggarna Hallstavik,

Osiągnięcia
DPŚ 2017/3
IME - SEC 2016/RT24;
IMEJ 2016/Rns; 2017/4

Kluby w lidze polskiej
     
2016 2016 2017 2017      

Wyniki ligowe zawodnika w barwach toruńskich
sezon mecze biegi punkty bonusy średnia
biegowa
miejsce w
ligowym rankingu
2016 - - - - - -

 

strona główna

toruńskie turnieje turnieje światowe turnieje krajowe
zawodnicy trenerzy mechanicy działacze
klub statystyki sprzęt