IVERSEN Niels Kristian (puk)
dania

Urodzony 20 czerwca 1982.

Jego zasadą życiową jest maksyma - Jeśli masz w sobie na tyle determinacji, aby osiągać zakładany cel, to masz równie dużo talentu i umiejętności, aby to zrealizować.

Pseudonim PUK przylgnął do zawodnika w wieku 5 lat. W latach osiemdziesiątych duńska telewizja emitowała świąteczną bajkę dla dzieci w której pewien chłopiec miał właśnie takie imię, a mały Niels był uderzająco podobny do bajkowego bohatera i koledzy zaczęli wołać do niego Puk.
Zanim Duńczyk trafił do żużla, w szkole zapowiadał się na niezłego piłkarza. Nie było to zaskoczeniem bowiem jego ojciec w latach siedemdziesiątych zawodowo uprawiał piłkę nożną grając w najwyższej klasie rozgrywkowej w Danii. Jak twierdzi Niels nie miał tyle talentu co ojciec, ale kopanie piłki uważa za dobrą zabawę i traktuje jako element poprawiający jego sprawność ogólną.

Do ścigania na motocyklach trafił w w roku 1994 roku, kiedy to zaczął ścigać się na motocyklach o pojemności 50 ccm. W miejscowości z której się wywodzi Esbjerg znajdował się mały tor na który poprzychodził z kolegami po szkole. Początkowo korzystał z motocykli kolegów, ale z czasem rodzice widząc jego smykałkę do ścigania kupili mu używany motocykl i na dobre połknął bakcyla zwanego speedwayem. Niels jak mówi w jednym z wywiadów prawdziwy smak rywalizacji poczuł w roku 1996, gdy przesiał się na większe pojemności motocykli tj. 80 ccm. Wystartował wówczas w lidze "osiemdziesiątek" i po dwóch latach przesiał się na "dorosłą żużlówkę". W tamtym czasie wzorem do naśladowania był jego rodak Hans Nielsen.

W polskiej lidze zadebiutował w barwach WTS-u Wrocław, a było to w 2004 roku. Pomimo zdobycia medalu z epiką z dolnego śląska w kolejnym roku nie znalazł zatrudnienia w WTSie i przenosi się do niższej ligi, by zdobywać punkty dla Rybnika. Średnia 2,138 pkt. na bieg zwróciła uwagę działaczy toruńskiego Apatora, którzy na rok 2006 postanowili podpisać kontrakt z Duńczykiem, który znalazł także uznanie w oczach działaczy zarządzających miejscami w IMŚ GP, bowiem przyznano mu stały numer wśród najlepszych żużlowców globu na sezon 2006. W cyklu co prawda Iversen się nie utrzymał, jednak po rocznej absencji w roku 2008 ponownie pojawi się w gronie żużlowców walczących o medale IMŚ.
W toruńskim teamie wypadł średnio,
bowiem dopiero końcówka sezonu pokazała, że "Puk" był stałym uczestnikiem GP. Działacze z grodu Kopernika zastanawiali się czy przedłużyć kontrakt z Duńczykiem, jednak zawodnik postanowił nie czekać na decyzję torunian i podpisał kontrakt z beniaminkiem ekstraligi zielonogórskim ZKŻ-etem. W trakcie sezonu "Puk" miewał lepsze i gorsze występy, jednak znacząco przyczynił się do utrzymania ekstraligi dla Zielonej Góry. Obok niezłych startów w lidze polskiej, Puk również pokazał się z dobrej strony na arenie międzynarodowej. W eliminacjach do IMŚ GP zwyciężył w GP Chalange i stał się ponownie pełnoprawnym uczestnikiem GP. Ponadto z drużyną Danii wywalczył na torze w Lesznie tytuł wicemistrzowski. Ze swoim teamem w Anglii wywalczył wicemistrzostwo, a złoto z drużyną duńskiego Holsted. Tak udane występy skutkowały tym, że zawodnik po przeanalizowaniu propozycji startów złożonej przez zarząd klubu z Grodu Bachusa, postanowił zakładać plastron w Myszką Mickey również w latach 2008-2010, dokładając skromne cegiełki do medalowych pozycji zielonogórzan na zakończenie ligowych rozgrywek. Niestety po awansie do GP 2008, Niels nie potrafił nawiązać równorzędnej walki z rywalami i ostatecznie zajął dwunastą lokatę. Zawodnikowi nie udał się też powrót do GP 2009 poprzez eliminacje, bowiem w GP Chalange rozegranym na doskonale znanym mu torze w Zielonej Górze zajął wysokie czwarte miejsce, ale awansem premiowane były tylko trzy pierwsze miejsca. Słabe występy w GP nie przeszkodziły w powołaniu Iversena do duńskiej kadry, z którą wywalczył w 2008 roku złoto w DPŚ.

W sezonie 2011 przenosi się do klubu gorzowskiego, gdzie stratował Mistrz Świata Tomasz Gollob, a Bartosz Zmarzlik oczekiwał na ukończenie szesnastego roku życia, by móc zadebiutować w lidze. Duńczyk do żółto-niebieskich nie trafił jako gwiazda, ale stał się nią właśnie w Stali. Ciekawostką było to to, że w 2011 więcej oczekiwano od Hansa Andersena, który na rzecz gorzowian opuścił Unibax Toruń. Okazał się on jednak kompletnym niewypałem i właściwie wtedy zaczął się jego zjazd z formą i wynikami. Stal mogła jednak nie mieć Iversena, bowiem w negocjacjach jedną nogą był już w Częstochowie. Biedny w tamtym czasie Włókniarz nie mógł jednak mierzyć się z propozycją aspirującej do medali Stali Gorzów. Po wielu latach niecierpliwych prób wdrapania się na podium DMP, w końcu ta sztuka się udała. Gorzowianie zajęli trzecie miejsce, a w w kolejnym sezonie było jeszcze lepiej. Zarówno dla Stali, jak i samego Iversena. To właśnie od 2012 roku reprezentant Danii zaczął jechać jak zupełnie inny zawodnik. O klasę lepszy od poprzedniego Iversena, który niekiedy męczył się by wywalczyć po 5-6 punków w meczu. Nagle z zawodnika ze średnią na poziomie 1,6 pkt na bieg stał się liderem z prawdziwego zdarzenia, notując ponad 2,3 pkt/bieg. Oczywiście taki skok jakościowy odczuła Stal, która sięgnęła po wicemistrzostwo kraju. Iversen natomiast dostał się do cyklu Grand Prix. Co było powodem takiej metamorfozy Duńczyka? On upierał się, że to zasługa atmosfery i szans na regularną jazdę w Stali. Sukcesu nie byłoby jednak bez zmiany tunera, co najdobitniej pokazały kolejne lata.
W 2013 roku na ekstraligowych torach Iversen przeobraził się w potężnego potwora z ogromnym apetytem, który pożerał kolejnych rywali jak przekąski. Średnia biegowa Duńczyka w najlepszej lidze świata sięgnęła wtedy poziomu 2,510. Z kolei z cyklu Grand Prix urządził sobie sytą ucztę. Został trzecim zawodnikiem na świecie. Sekret wybornej dyspozycji Iversena tkwił m.in. w sprzęcie, który przygotowywał mu bawarski tuner, Anton Nischler. Pobawił się on prądem, pokombinował z regulacją alternatora. Wszystko po to, aby sprzęt przy nowych tłumikach osiągał odpowiednie obroty. To był strzał w dziesiątkę.
W 2014 roku Stal Gorzów sięgnęła ponownie po tytuł najlepszej ekipy w kraju po 31 latach. Iversen przyzwyczaił już do tego, że był czołową postacią drużyny, ale w decydującej rozgrywce, czyli w fazie play-off nie mógł wesprzeć zespołu prowadzonego wtedy przez Piotra Palucha. Wszystko przez fatalną kontuzję kolana, której nabawił się podczas Grand Prix Polski na torze w... Gorzowie. Trybuny w głównej mierze wypełnione lokalną publicznością zamarły widząc karambol i śledząc wydarzenia zaraz po nim. Wsparcie dla Duńczyka było ogromne. Bez cienia wątpliwości zakładano, że zostanie on w Stali na następny sezon. Tak też się stało. Można było mieć przecież wątpliwości co do dyspozycji wracającego po skomplikowanej kontuzji zawodnika. Duńczyk faktycznie nie był tak skuteczny jak w trzech poprzednich sezonach, ale i tak punktował na solidnym poziomie. Gorzej szło mu na wyjazdach. Gorzowska drużyna przechodziła natomiast trudne chwile. Mistrzowie kraju mieli kłopoty z wygrywaniem meczów i awaryjnie na stanowisko szkoleniowca ponownie zatrudniono Stanisława Chomskiego, a jednym z tych, którym większa krytyka się nie należała, był Iversen. Choć trzeba przyznać, że początek sezonu w jego wykonaniu nie był najlepszy i działacze zawiesili go w prawach zawodnika. Na szczęście Niels odnalazł formę sprzed kontuzji i w drugiej części sezonu ponownie stanowił o sile uderzeniowej Drużynowego Mistrza Polski. Niestety poza Bartkiem Zmarzlikiem pozostali zawodnicy Stali, nie poprawili swoich osiągnięć, ale ubiegłoroczny tryumfator ligi zdołał utrzymać status ekstraligowca.
Nieco słabsze występy w lidze polskiej zawodnik zrekompensował sobie na gruncie międzynarodowym. Choć nie należał do faworytów światowej rywalizacji o indywidualny championat w końcowym rozrachunku uplasował się tuż za podium, a receptą na zajęcie tak wysokiego miejsca było systematyczne gromadzenie punktów, w każdej odsłonie cyklu Grand Prix. Duńczyk wystartował również ponownie w Pucharze Świata, gdzie z reprezentacyjnymi kolegami uległ tylko drużynie szwedzkiej. Po sezonie działacze z Gorzowa i sam zawodnik nie mieli wątpliwości czy przedłużyć kontrakt na rok 2016 i strony szybko doszły do porozumienia. Nic więc dziwnego, że ponownie zdobył zaufanie działaczy i szósty sezon Iversen miał ponownie spędzić w Stali i ponownie jechał jak z nut, dokładają ogromną cegiełkę do drugiego w tym okresie mistrzostwa kraju. Po zdobyciu tego mistrzostwa okazało się, że Duńczyk potrzebował siedmiu lat, by zostać najbardziej utytułowanym obcokrajowcem Stali Gorzów. Zdobył bowiem 2 złote, 1 srebrny i 2 brązowe medale.
Pisząc o sezonie 2016 warto również wspomnieć, że z zawodnikiem związane było dziwne zdarzenie, a mianowicie trakcie sezonu w lidze Angielskiej skuteczność jeźdźca z kraju Hamleta w pewnym momencie mocno osłabła, a przyczyna leżała w .... gąbkach. O sprawie zrobiło się głośno przed meczem Elite League pomiędzy Coventry Bees a King's Lynn Stars, kiedy to w baku motocykla Nielsa znaleziono gąbki. Z tej samej maszyny Duńczyk korzystał w trakcie Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff, gdzie nie poszło mu najlepiej. "PUK" ukończył zawody na Millenium Stadium z 5 punktami na koncie. Sprawa gąbek była szeroko komentowana przez kibiców w mediach społecznościowych. Sam zainteresowany stara się o niej zapomnieć: "To jest coś co siedzi w głowie, ale trudno mi cokolwiek powiedzieć. Naprawdę, nie wiem jak te gąbki się tam znalazły i kiedy. Gdy wyłowiłem je z baku, zastanawiałem się co one tam robią. Mój mechanik nic o tym nie wiedział. Motocykla w którym znaleźliśmy gąbki używałem tylko w Wielkiej Brytanii, a następnie postanowiłem skorzystać z niego w Cardiff podczas Grand Prix. Gąbki były tylko w jednym motocyklu. Sprawdziłem kolejną maszynę i nic nie znalazłem. Nie mogę powiedzieć jak długo startowałem z gąbkami w baku. Nie wiem czy to miało jakiś wpływ na wydajność motocykla. Nie wiem co powiedzieć, ale nie mogę kogokolwiek oskarżać o wrzucenie gąbek do baku, bo nie wiem kiedy do tego doszło. Mogły tam być przez kilka miesięcy".
Przed sezonem 2017 Iversen chciał zmienić otoczenie, bowiem klub gorzowski zalegał mu znaczną część wynagrodzenia za punkty. Zawodnik otrzymał propozycję z Get Well Toruń, który musiał znaleźć kogoś w miejsce Martina Vaculika, który wybrał .... Gorzów. Duńczyk rozważał wszystkie za i przeciw, ale ostatecznie uznał, że aby odzyskać swoje pieniądze, lepszym rozwiązaniem będą dalsze występy w Gorzowie. Tym samym siódmy sezon z rzędu Duńczyk startował w zespole znad Warty. I ponownie okazał się
pewnym punktem drużyny, bowiem po czternastu meczach rundy zasadniczej legitymował się drugą średnią w zespole po Bartoszu Zmarzliku. Najlepiej żużlowiec spisał się w czwartej kolejce, gdy zdobył 14 punktów w niezwykle zaciętym pojedynku ze Spartą, ale dla przeciwwagi w kolejnej rundzie w meczu z Unią Leszno zanotował swój najsłabszy start, bo wywalczył sześć "oczek". To nie był jednak żaden powód do wylewania łez, gdyż jeden wyścig Duńczyk wygrał. Niestety ciężka kontuzja Indywidualnego Mistrza Danii, podczas spotkania Stali Gorzów z częstochowskim Włókniarzem, kiedy to doznał ciężkiego złamania guzka większego kości ramiennej, spowodowała, że wypadł on ze składu Stali na najważniejsze mecze w sezonie. Stal mogła jedynie tego żałować, bowiem z Puk-iem w składzie gorzowianie pewnie wjechaliby do finału. Jego zmiennik Linus Sundstroem nie był w stanie go godnie zastąpić w najważniejszych meczach fazy play-off. Stal o tym wiedziała i bardzo chciała zatrzymać Iversena w swoich szeregach. Sam zawodnik też zastanawiał się nad zmianą, bowiem nie należał do zawodników zmieniających kluby jak rękawiczki. W Gorzowie spędził 7 sezonów i stał się obcokrajowcem z jednym z dłuższych kontraktów w jednym klubie w Polsce. W tym czasie został też najlepszym zagranicznym zawodnikiem w historii Stali, a przecież niegdyś punkty dla tego klubu zdobywali Billy Hamill, Jason Crump czy Tony Rickardsson. Tkwiła w nim jednak przedsezonowa zadra związana z zaległym wynagrodzeniem i postanowił zmienić otoczenie. Czuł, że nadszedł czas, w którym była konieczna zmiana, aby dalej się rozwijać. Wybór padł na ... Get Well Toruń, w którym zastąpić miał Grega Hancocka. Kibice liczyli na to, że powracający "nowy nabytek" szybko pokaże klasę i udowodni swoją przydatność do zespołu. Niels jednak w historii występów na Motoarenie radził sobie różnie, ale sama zmiana napawała go optymizmem i wierzył, że jeśli na drodze do dobrych wyników nie staną mu kontuzje, rywale będą musieli na niego uważać, bowiem powracał do składu Aniołów jako zupełni inny jeździec niż ten który przywiewał toruński plastron w roku 2006.
W sezonie 2018 zawodnik miał mieć jednak jeszcze jeden ważny atut a mianowicie to, że w klasyfikacji generalnej cyklu GP musiał z powodu wspomnianej kontuzji odpuścić, aż pięć rund i w klasyfikacji generalnej znalazł się poza ósemką premiowaną walką o tytuł IMŚ w kolejnym roku. Nie otrzymał on również zaproszenia w postaci dzikiej karty, bowiem przyznano ją m.in. jego rodakowi Nikiemu Pedersenowi. Była to dziwna decyzja, bo za Iversenem przemawiały wyniki z ostatnich lat. Od sezonu 2013, kiedy to powrócił on do regularnych startów w SGP, zdobywał on średnio 9,06 punktów w zawodach i był to lepszy wynik niż w przypadku Pedersena, który otrzymał jednak "dziką kartę". Średni wynik Pedersena od 2013 roku to 8,56 punktów na turniej. Na pocieszenie, duńskiemu żużlowcowi pozostała rola pierwszego rezerwowego w SGP 2018. Brak stałych startów w mistrzowskiej rywalizacji, była dla zawodnika indywidualnie sporym problemem, bowiem walka o mistrzostwo świata zawsze dodawała prestiżu i splendoru. Ale dla klubu, w którym startował oznaczało to, że zawodnik będzie bardziej dyspozycyjny niż jeźdźcu poświęcający dwanaście weekendów, w krótkim żużlowym sezonie na Grand Prix.
Oto co zawodnik powiedział po zamknięcia okienka transferowego w Polsce na temat decyzji jakie podjął przed nowym sezonem:
"Czułem, że nadszedł czas, aby przejść do nowego środowiska. Gorzów zawsze był dla mnie dobrym miejscem i świetnie się tam bawiłem. Ale czuję, że nadszedł czas dla mnie, by dokonać zmian i zdobyć trochę świeżej motywacji. Teraz czuję się naprawdę dobrze. Nadal pracuję nad moją rehabilitacją, ale jestem mocno zmotywowany. Na pewno będę w pełni gotowy, kiedy zacznie się sezon 2018. Oczywiście już poczyniłem pewne przygotowania pod kątem współpracy ze sponsorami, czy też w kwestiach sprzętowych.
Jestem jednak rozczarowany tym, że nie będę startował w GP. Przeczytałem to, co Torben Olsen powiedział mediom. Dla mnie to brzmi jak bzdura, kiedy mówi się, że powinienem przystąpić do kwalifikacji w tym sezonie. Utrzymywałem się w cyklu Grand Prix przez ostatnie pięć lat. Wcześniej przechodziłem GP Challenge trzykrotnie, w tym zwyciężając dwa razy. Biorąc to pod uwagę, brakiem ambicji z mojej strony byłby start w kwalifikacjach, po rezultatach z ostatnich lat. Cóż, nie będę płakać. Zostałem nominowany do pierwszej rezerwy i kiedy tylko otrzymam szansę, to z niej skorzystam. Teraz jednak skupiam się na byciu tak dobrym, jak to tylko możliwe w moich wszystkich klubach. Możliwe, że będę mógł dać więcej moim zespołom, gdy nie będę startował w Grand Prix. Z drugiej strony zawsze wiedziałem, że jestem wystarczająco profesjonalny, aby robić wiele zarówno w lidze, jak i indywidualnie w cyklu. Dawałem 100 procent wszędzie gdzie startowałem".

Czy w kolejnym sezonie Niels będzie równie skutecznie reprezentował toruńskie barwy, jak te stalowe? Czas pokaże!

Poza ligą polską "Puk" startował w drużynach:
    Vastervick, Kumla, Motala, Eskilstuna
        Oxford, Peterborough, King's Lynn
            Holsted, Ejsberg - z zespołem Holsted wywalczył tytuł drużynowego mistrza Danii.

Iversen święcił tryumfy również we własnej ojczyźnie. Jest mi.in.
Złotym medalistą Indywidualnych Mistrzostw Danii Juniorów - 2002
Złotym medalistą Indywidualnych Mistrzostw Danii Seniorów - 2012, 2013, 2014, 2015, 2016, 2017

Osiągnięcia

DMP

2004/2, 2008/3; 2009/1; 2011/3; 2011/2; 2014/1; 2016/1; 2017/3
IMME 2015/15; 2016/7; 2017/12
IMŚ GP 2004/23WC; 2005/19WC; 2006/13; 2008/12, 2009/17WC; 2010/22WC; 2013/3; 2014/11; 2015/4; 2016/8; 2017/
IMŚJ 2003/6
DPŚ 2004/3; 2005/3; 2006/1; 2007/2; 2008/1; 2010/2; 2011/4; 2012/1; 2013/2; 2014/1
IME 2003/13; 2004/4; 2014/17
IMEJ 2000/2; 2001/13
KPE 2004/3(Ljubljana); 2010/3(Zielona Góra)
WSL 2015/2(Gorzów)

Kluby w lidze polskiej
2004 2005 2006 2007-
-2010
2011-
-2017
2018

Wyniki ligowe zawodnika w barwach toruńskich
Sezon mecze biegi punkty bonusy Średnia
biegowa
Miejsce w
ligowym rankingu
2006 10 48 67 11 1,625 28

Źródło: Informacje własne
oraz
sportowefakty.pl

Zdjęcia zostało nabyte
na stadionowym stoisku z pamiątkami

strona główna

toruńskie turnieje turnieje światowe turnieje krajowe
zawodnicy trenerzy mechanicy działacze
klub statystyki sprzęt