FAJFER Oskar
"Oski"


Urodzony 30 kwietnia 1994 roku w Gnieźnie.
Licencja nr 507 zdobyta w roku 2009

"Oski" żużlową licencję zdobył w 2009 roku, a już w kolejnym sezonie z powodzeniem występował w barwach gnieźnieńskiego Startu. Po odejściu Kacpra Gomólskiego, to właśnie on został liderem formacji młodzieżowej klubu z pierwszej stolicy Polski. Oskar nie przypadkowo trafił do żużla, bowiem poszedł w ślady starszego brata Macieja, a także Jego ojciec, Tomasz również "kręcił kółka w lewo" będąc przez wiele sezonów podporą i siłą uderzeniową zespołu z pierwszej stolicy Polski.

Szerokiej publiczności Oskar pokazał się w finale MDMP w roku 2010 na stadionie w Łodzi, kiedy to wspólnie z Kacprem Gomólskim, Wojciechem Lisieckim i Marcinem Wawrzyniakiem zajął szóste miejsce.
W roku 2011 wraz z tymi samymi kolegami z drużyny poprawił tę pozycję i zdobył srebro MDMP, a utalentowany młodzian w finale w Bydgoszczy wywalczył 7 punktów.
W tym samym roku został powołany do narodowej kadry młodzieżowców i wykorzystał swoją szansę, awansując do finałów Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów, gdzie w ostatecznym rozrachunku zdobył 17 pkt., co premiowało Go do dwunastego miejsca w generalnej klasyfikacji

Jak widać debiut na arenie międzynarodowej wypadł nie najgorzej, jednak zawodnik zwrócił na siebie szczególną uwagę podczas meczu barażowego pomiędzy Startem Gniezno, a Włókniarzem Częstochowa, kiedy to w pierwszym biegu dnia ustanowił nowy rekord toru w Gnieźnie (62,59 sek). Co prawda rekord ten został poprawiony jeszcze w tym samym meczu, ale trybuny już huczały o nowym talencie z Gniezna.
Można powiedzieć, że działacze gnieźnieńscy wiązali wielkie nadzieje z młodą wschodzącą gwiazdą. Oskar jednocześnie udowadniał, że drzemią w nim spore możliwości i z każdym rokiem poprawiał swoją średnią biegopunktową w lidze rok 2010 – 0,933, rok 2011 – 1,167, rok 2012 - 1,194. To właśnie między innymi dzięki solidnej postawie w meczach ligowych gnieźnianie awansowali w roku 2013 w szeregi ekstraligowe. Klub z Grodu Lecha przez kilka lat "dobijał się" do krajowej czołówki, aż w końcu, po trzynastu latach oczekiwania, powrócił w szeregi najlepszych. Gnieźnieńscy działacze chcieli zbudować skład na miarę swoich możliwości, jednak pozwalający realnie myśleć o utrzymaniu. Rzeczywistość mocno jednak zweryfikowała te oczekiwania. W pewnym momencie jasnym stało się, że Start nie ma szans na utrzymanie. Od tej chwili zawodnicy jechali za obniżone stawki, co z pewnością przełożyło się na ich motywację. Oskar jednak pokazywał swoją ligową wartość i starał się walczyć w każdych zawodach, wiedział bowiem, że Start z ligi spadnie, ale żeby rozwijać swoje umiejętności musi pokazać, że "potrafi jechać w lewo", bowiem od tego był uzależniony ewentualny angaż w innym ekstraligowym zespole.

Taka postawa opłaciła się zawodnikowi, bowiem wysoka jak na tak młodego zawodnika średnia 1,162 pkt/bieg spowodowała, że kilka klubów zabiegało o względy Oskara, ale najkorzystniejszą ofertę zaproponował toruński Unibax, który niejako sam postawił się pod transferową ścianą. Oto bowiem po tym jak toruńska drużyna oddała walkowerem mecz finałowy o złoty medal, włodarze ligi ukarały klub karą ośmiu ujemnych punktów, w roku 2014. W tej sytuacji działacze Unibaxu zapowiadali, że będą chcieli skompletować skład, który zapewni możliwość walki o pierwszą czwórkę w sezonie 2014. Oprócz wzmocnień na pozycji seniorów szukano wsparcia na pozycji juniorskiej dla Pawła Przedpełskiego, bowiem wieku juniorski zakończyli bliźniacy Kamil i Emil Pulczyńscy. Wśród potencjalnych wzmocnień na pozycji młodzieżowca od początku wymieniano wychowanka Startu Gniezno. Szybko jednak okazało się, że problemem w pozyskaniu Oskara Fajfera będą pieniądze, które Toruń musiał zapłacić na rzecz zespołu z pierwszej stolicy Polski w ramach ekwiwalentu za wyszkolenie. Kwota była na tyle sporna i abstrakcyjna, że w pewnym momencie doszło nawet do zawieszenia rozmów, z uwagi na brak porozumienia na linii Start Gniezno - Zawodnik i Start Gniezno - Unibax Toruń. Ostatecznie jednak stronom udało się dojść do porozumienia i Oskar Fajfer zasilił szeregi toruńskiej drużyny.

Barwy Aniołów zawodnik zgodnie z kontraktem ma reprezentować przez najbliższe dwa lata, a Unibax zobowiązał się zapłacić Startowi 200 tysięcy złotych ekwiwalentu, który na początku wynosił 480 tysięcy złotych. Sam zawodnik tak komentował zmianę barw klubowych: Moim największym wzorem jest nasza polska ikona żużla, Tomasz Gollob. Na pewno będę go podglądał na treningach, sparingach i meczach ligowych. Osiągnął on w żużlu bardzo wiele, a trzeba pamiętać, że wciąż sobie doskonale radzi. Chris Holder, Darcy Ward, Emil Sajfutdinow czy Adrian Miedziński to również świetni zawodnicy. Dobrze rokuje również Paweł Przedpełski, więc tak naprawdę trudno szukać słabego ogniwa. Spojrzałem sobie na nazwiska zawodników Unibaksu i myślę, że będę miał się od kogo uczyć.

Oskar sprostał ściganiu na wysokim poziomie oczekiwań i presji wymagających toruńskich kibiców. Po sezonie okazało się, że obok Emila Sajfutdinowa, był to bardzo udany transfer do drużyny Aniołów. W połowie sezonu okazał się zawodnikiem, który zanotował największy progres w stosunku do roku poprzedniego. Wychowanek Startu Gniezno, doskonale też wpisał się w toruński team i był mocnym punktem formacji juniorskiej. Nie ustrzegł się błędów w pojedynczych biegach, ale należało pamiętać, że Oskar ciągle był uczącym się juniorem i miał zadatki na solidnego żużlowca. W trakcie sezonu na pewno dało się zauważyć rozwój zawodnika, martwiła jednak niezbyt duża liczba startów i awansów na wyższe szczeble rywalizacji w oficjalnych zawodach w randze młodzieżowych mistrzostw Polski. "Oski" jednak pokazał, że potrafi toczyć równorzędną walkę z najlepszymi juniorami w kraju, zabrakło mu jednak nieco szczęścia.
Potencjał zawodnika
dostrzegli działacze nie tylko w Polsce, ale i za granicą co zaowocowało dla zawodnika kontraktem w lidze duńskiej w ekipie Fjelsted.
Najważniejsze dla zawodnika pozostawały jednak rozgrywki i macierzystej lidze oraz zawody młodzieżowe, a
kibice i działacze mieli jednak nadzieję, że w roku 2015 Oskar Fajfer znajdzie się w ścisłej krajowej czołówce polskich juniorów i obok rozgrywek ligowych zaznaczy swoją obecność nie tylko na krajowym podwórku, ale również na arenie międzynarodowej.

Niestety w kolejnym roku w zawodniku coś się zacięło i sezon 2015 miał wyraźnie słabszy w porównaniu do poprzedniego, co nie powinno mu się w ostatnim sezonie jako juniora zdarzyć. W końcówce miał dwa dobre mecze z Lesznem, zrobił kilka zmian np. w sprzęcie, ale brakowało mu regularności. Często notował wpadki, jak choćby w pierwszym meczu sezonu z Wrocławiem. I choć drzemią w nim spore możliwości, to generalnie większość sezonu w jego wykonaniu była słaba lub co najwyżej przeciętna. Na pewno sam zawodnik jak i działacze oraz kibice oczekiwali nieco więcej. W kolejnym roku startował już jako senior i szukał swojej szansy szansy w niższej lidze, bowiem w formacji seniorskiej nie miał już taryfy ulgowej i wiele zależało przede wszystkim od samego Oskara.
Na plus Fajfera można zapisać fakt, że spośród wszystkich zawodników startujących w sezonie 2015 z Aniołem na piersi, reprezentował toruński klub w największej liczbie finałów, bowiem wystąpił w MIMP, MMPPK, SK, indywidualny finał Ligi Juniorów i choć były to tylko rozgrywki młodzieżowe, to i tak ów fakt jest godny odnotowania, bowiem w przeszłości toruńskim juniorom np. Pawłowi Przedpełskiemu, na przeszkodzie w finałowych rozstrzygnięciach młodzieżowej rywalizacji stawały najczęściej kontuzje.

Po sezonie zabrakło jednak miejsca wśród Aniołów dla zawodnika wchodzącego w wiek seniorski. Co prawda niektórzy sugerowali, aby po dobrych występach w końcówce sezonu zaryzykować i dokonać zamiany Kacpra Gomólskiego na Oskara Fajfera, ale ostatecznie koncepcja ta nie znalazła uznania w oczach menadżera Jacka Gajewskiego i młody zawodnik postanowił poszukać formy na zapleczu ekstraligi. Decyzja ta okazała się jak najbardziej słuszna bowiem gnieźnieński wychowanek trafił nad morze do gdańskiego Wybrzeża i w założeniach miał się w Gdańsku systematycznie rozwijać, a błyskawicznie stał się liderem drużyny. Fajfer co prawda nie uniknął słabszych pojedynków, ale przez większą część sezonu był on wiodącą postacią swojego zespołu. Dwudziestodwulatek legitymował się bowiem się drugą średnią w drużynie (2,091) i wyższą ma tylko Magnus Zetterstroem, ale Szwed wystąpił w mniejszej licznie meczów. Apogeum doskonałej formy zawodnik zaprezentował podczas indywidualnego turnieju na torze w Gnieźnie pod nazwą "Black in Town", kiedy to wygrywając pozostawił w pokonanym polu takie tuzy światowego speedwya jak Woffinden czy Hancock. Po sezonie postawę młodego zawodnika tek oceniał jego trener Grzegorz Dzikowski: "Oskar miał najcięższy rok, bo taki jest zawsze w momencie przejścia z wieku juniora na seniora. W Gdańsku od samego początku odnalazł się w tej drużynie. Było widać u niego zaangażowanie na zgrupowaniu i treningach. Oskar nie opieprzał się. Efekty było widać na torze. Miał co prawda malutkie wpadki spowodowane sprzętem, ale szybko sobie z tym poradził. Generalnie życzę każdemu zawodnikowi tak dobrego sezon po zwinięciu parasola ochronnego, jaki mają juniorzy".
Nic więc dziwnego, że właściciel klubu Tadeusz Zdunek już pod koniec sezonu podjął rozmowy z zawodnikiem na kolejny sezon, a ponieważ obie strony wprost deklarowały chęć dalszej współpracy do porozumienia doszło bardzo szybko i Oskar Fajfer drugi sezon z rzędu przywdziewał plastron nadmorskiego teamu. I tak opowiadał o swoich przygotowaniach do startów w roku 2017: "Chcę się dobrze przygotować do sezonu. Nie mogę sobie pozwolić na wakacje w ciepłych krajach, bo zostałem niedawno ojcem. Zostaję w Polsce z rodziną, w Gnieźnie. Kondycyjnie będę pracował tak samo jak rok temu. Byłem bardzo dobrze przygotowany. Nie czułem żadnych problemów, mogłem jeździć nawet po piętnaście biegów w meczu, kondycja była na super poziomie. Tematy sprzętowe już ogarnąłem pod koniec sezonu i będę to powielał. Chcę mieć trzy kompletne motocykle i dwa silniki w zapasie. Będę obserwował rynek i kupię może jeszcze silnik lub dwa, aby spróbować czegoś nowego".

Czy w kolejnym roku Oskar stanie się pierwszym z liderów gdańskiej ekipy? Ma na pewno wszystkie atuty w swoich rękach i motocyklach aby tak się stało!

Osiągnięcia
MIMP 2015/5

MDMP

2010/6; 2011/2; 2014/5
MPPK 2014/2
MMPPK 2014/3; 2015/4
SK 2014/14, 2015/5
IMLJ 2014/9; 2015/2
DMLJ 2014/4; 2015/5
IMŚJ 2011/12

Wyniki ligowe zawodnika w barwach toruńskich
Sezon mecze biegi punkty bonusy Średnia
biegowa
Miejsce w
ligowym rankingu
2014 13 45 59 12 1,578 38
2015 17 64 59 16 1,172 47

strona główna

toruńskie turnieje turnieje światowe turnieje krajowe
zawodnicy trenerzy mechanicy działacze
klub statystyki sprzęt