RYDLEWSKI Aleks


Urodzony 20 lutego 2002 w Toruniu.

W sezonie 2014 prężnie zaczęła działać szkółka żużlowa i miniżużlowa, w której żużlowe abecadło wpajał młodym adeptom Stanisław Chomski, Jan Ząbik i Jacek Krzyżaniak, który tuż przed sezonem zmienił na tej pozycji Mirosława Kowalika. Celem trenerów było poprowadzenie Stali Toruń, która mogłaby przystąpić w sezonie 2015 do rywalizacji w II lidze. Stal co prawda mogła przystąpić do drugoligowej rywalizacji w roku 2014, jednak na przeszkodzie stanęły pieniądze. Dodatkowo po finale Ekstraligi roku 2013, na toruński klub nałożone zostały kary i w dużej mierze z tego powodu powołanie do rozgrywek ligowych Stali musiało być odłożone w czasie. A na występy w Stali czekali zawodnicy, którzy nie mieścili się w składzie Unibaxu oraz zgodnie z ideą Jana Ząbika cała "armia" młodych jeźdźców dla których jazda w II lidze była wielką szansą na rozwój kariery.

I właśnie wówczas pojawił się w klubie Aleks Rydlewski, który rozpoczął próbne jazdy na minitorze, pod okiem Karola Ząbika. Młody zawodnik rozwijał swoje umiejętności tylko na treningach i nie miał okazji wystartować w oficjalnych zawodach na małym torze. Po czasie jednak stwierdził, jazda na motocyklu 125 ccm, mimo że sprawiała mu sporo frajdy, była tylko jednym z etapów w sportowym rozwoju i postanowił zrobić krok w przód, stawiając czoła nowym wyzwaniom. W wakacje 2016 roku, wspólnie rodzicami, którzy akceptowali pasję syna, podjął decyzję o przeniesieniu się na duży tor. Na przełomie sierpnia i września pierwszy raz dosiadł motocykla o pojemności 500ccm i z miejsca zrozumiał, że właśnie tego szukał w speedwayu. Ciężka praca i wytrwałość zaowocowały w kolejnym roku uzyskaniem licencji, już za pierwszym podejściem, a stało się to dnia 7 sierpnia 2017 roku w Rybniku.

Po zdaniu pierwszego żużlowego egzaminu, pod okiem trenera Roberta Kościechy zdobywał kolejne żużlowe szlify i liczył na systematyczne postępy, doskonalenie techniki i opanowanie bezpiecznej jazdy, w której nie ucierpi on sam, ale też koledzy z toru. Takie podejście zawodnika do niebezpiecznego sportu jakim jest żużel podobało się trenerowi, który w takich oto słowach komplementował młodego chłopaka: "w roku 2016 robiliśmy nabór do szkółki i wówczas pojawił się Aleks. Przez rok poczynił jednak takie postępy, że mógł zostać zgłoszony do egzaminu licencyjnego. Nie miał zbyt wielu okazji do startów, ale po uzyskaniu żużlowych papierów, ma za sobą już pierwsze zawody i widać było jak cały czas był zestresowany. Zdobył jednak już pierwsze doświadczenie i to na pewno będzie procentowało".

Sportowym idolem Aleksa jest Robert Kubica, którego młody chłopak podziwia szczególnie za to, że po ciężkiej kontuzji po 6 latach walczy o powrót do zawodowego ścigania w F1. W żużlu ogromnym autorytetem darzy Grega Hancocka, jednak gdy Aleks podpatruje technikę jazdy innych zawodników skupia się na żużlowcach podobnego wzrostu (mimo młodego wieku ma 183 cm wzrostu więc jak na żużlowca jest dość wysoki) i tu szczególnie podziwia Tomasza Golloba, Piotra Protasiewicza czy Jasona Doyla.

Aleks w nieco ponad miesiąc doczekał się debiutu w oficjalnych zawodach, a było to w dniu 6 września 2017 roku podczas 5 rundy Nice Cup. W zawodach tych świeżo licencjonowany jeździec miał za zadanie cało i zdrowo odjechać cztery meczowe biegi i powalczyć o jakiekolwiek punkty. Zadanie to zostało wykonane, bowiem zdobył 2 pkt. i w trzynastoosobowej stawce zajął jedenaste miejsce. W ligowym składzie pojawił się po raz pierwszy rok później, bo w dniu 19 sierpnia, kiedy to Jacek Frątczak powołał go na mecz we Wrocławiu, bowiem kontuzji doznał Daniel Kaczmarek. W zawodach jednak nie wystartował, bo zmieniał go Jack Holder, ale jak sam podkreśla, było to cenne doświadczenie, ponieważ mógł zobaczyć zawody i poczuć ligowe emocje z pozycji parkingu.
Ponownie do ligowej prezentacji wyszedł rok później i ponownie nie pojawił się pod taśmą. Było to o tyle dziwne, że jego starsi koledzy spisywali się fatalnie, a Aleks ciągle rozwijał swoje umiejętności choć w zawodach młodzieżowych nie dotarł do żadnego w finałów. Nic więc dziwnego, że w głowie zawodnika i trenerów sezon 2020 miał być przełomem w karierze zawodnika. Sprzyjać temu miały toru pierwszoligowe, na które po nieudanym sezonie z hukiem spadł toruński klub. Aleks został jednak w klubie który go wychował, bo wiedział, że  pierwszoligowych torach było znacznie łatwiej o ligowy debiut. Pomóc miała w tym zimowa przerwa, która miała być solidnie przepracowana przez młodego jeźdźca, aby unikać upadków i kontuzji, które wytrącały go z rytmu startowego.
Niestety sezon dla Aleksa podobnie jak dla wielu zawodników stanął pod znakiem zapytania. Powodem była pandemia Covid-19 powszechnie nazwanego koronawirusem, który na całym świecie zbierał śmiertelne żniwa. O tym jak poważna była sytuacja niech świadczy orędzie Premiera Mateusza Morawieckiego i wprowadzenie stanu zagrożenia epidemicznego, który zaczął obowiązywać w nocy 14 na 15 marca i miał obowiązywać przez 10 dni, ale tak naprawdę obowiązywał do odwołania. Konsekwencją powyższej decyzji był komunikat, Głównej Komisji Sportu Żużlowego w którym poinformowano o zakazie organizacji zawodów treningowych (sparingów) oraz przeprowadzania zorganizowanych treningów na torach żużlowych początkowo do dnia 1 kwietnia 2020 r., a finalnie do odwołania. W tej sytuacji cały żużel zatrzymał się na 13 długich tygodni. W międzyczasie doszło do wielu nowych ustaleń regulaminowych, renegocjacji kontraktów, a także przemodelowano instytucję zawodnika startującego jako "gość", co oznaczało, że zawodnicy z niższej ligi mogli startować w lidze wyższej. Ostatecznie sezon wystartował w mocno okrojonej formie, a zawodnicy praktycznie na stałe osiedlili się w Polsce i szukali startów "gdzie się dało". Nie dotyczyło to jednak juniorów, bowiem odwołano wiele imprez młodzieżowych, zaniechano eliminacji, a najlepsi zawodnicy zostali nominowani do finałowych rozstrzygnięć wyłaniających mistrzów kraju czy świata. To spowodowało, że młody zawodnik praktycznie nie startował, ale po ilości nominacji na pozycję rezerwowego można stwierdzić, że Rydlewski wyrósł na trzeciego juniora w Apatorze. Jednak z uwagi na opisane pandemiczne komplikacje w czwartym sezonie startów niczym szczególnym nie zachwycił. Trener nominując Aleksa na pozycję rezerwowego w meczach ligowych, mimo wszystko nie miał zbyt wielkiego zaufania do jego umiejętności i tylko trzy razy dał mu szansę wyjechania na tor, ale zawodnik w żadnym z biegów nie nie zdobył punktu i w rankingu zawodników pierwszej ligi nie został sklasyfikowany. Toruński wychowanek startował jednak regularnie w lokalnych rozgrywkach młodzieżowych, które w dobie pandemii udało się rozegrać, ale również nie należał do wyróżniających się zawodników i dwucyfrowe zdobycze punktowe z reguły mu się nie zdarzały.

Po awansie Apatora do ekstraligi zawodnik poważnie myślał o kontynuowaniu kariery dlatego postanowił poszukać regularnych startów w niższej lidze. Wiedział bowiem że pomimo przejścia czołowych juniorów w roku 2021 do grona seniorów, ze sprzętem który posiada i z czteroletnim niewielkim doświadczeniem wyniesionym z toru nie miał szans na nawiązanie równorzędnej walki na najwyższym poziomie. I tak zawodnik trafił do Wilków Krosno, a prezes podkarpackiego klubu Grzegorz Leśniak, tak komentował ten angaż: "Dziękujemy klubowi z Torunia na czele z panią prezes Iloną Termińską za konstruktywne rozmowy. Zarówno Aleks Rydlewski jak i Jakub Janik to młodzieżowcy, którzy dysponują sporym potencjałem, mają dużo do udowodnienia i liczymy na ich skuteczną jazdę. Z nowymi zawodnikami i Kacprem Przybylskim nasza formacja juniorska Wilków liczy już trzech żużlowców. Myślę, że to nie koniec i jest duża szansa, że w tym temacie do startu sezonu jeszcze coś się zmieni. Prowadzimy cały czas rozmowy i działania by jeszcze zasilić formację młodzieżową w naszym klubie, ale na razie za wcześnie na szczegóły. Poziom juniorów w całej eWinner 1. Lidze w 2021 roku będzie bardzo wyrównany". Z kolei Aleks mówił: "Do tej pory sporo podglądałem na torze i w parku maszyn braci Chrisa i Jack’a Holderów, Wiktora Kułakowa czy Adriana Miedzieńskiego. W Krośnie chcę wykorzystać szansę, która się przede mną otworzyła. Zrobię wszystko by nie zawieźć kibiców Wilków i zarządu klubu. Chcę przywozić dobre punkty. Z większością juniorów pierwszoligowych klubów już rywalizowałem. Żadnej walki się nie boję. Skład naszego zespołu jest mocny. Czuję, że czeka nas świetny sezon. Jedynym negatywnym aspektem będzie odległość od rodziny, dziewczyny i przyjaciół. Choć, kiedy będę pracował, tylko starty będą miały dla mnie znaczenie. Okres przygotowawczy przepracuje z toruńską drużyną. Do tego muszę zadbać o naukę, bo liczę na dobre wyniki maturalne".

Po przenosinach na Podkarpacie zawodnik na drugoligowym froncie nie mógł wejść na wysokie obroty, a dodatkowo w jednym z wywiadów wylał czarę żalu w kierunku toruńskiego klubu mówiąc, że współczuje wszystkim chłopakom ze szkółek żużlowych w Polsce, którzy chcą jeździć na żużlu i zderzają się ze ścianą i może wiele opowiedzieć na swoim przykładzie jak to wygląda i stwierdzi, że w Apatorze Toruń pełnił rolę... opony. Po uzyskaniu licencji działacze i trenerzy przestawili bowiem się nim interesować. Wyjątkiem były jedynie turnieje DMPJ, w których startował jako rezerwowy: "Istniał przepis o jednej nowej oponie na zawodnika. Przez cały sezon jeździłem po całej Polsce tylko po to, żeby nie wyjechać ani razu na tor, ale dzięki mnie junior z rocznika '99 miał dwie nowe opony zamiast jednej na zawodach, w których ścigał się z szesnastolatkami i miał wymówkę, że on tylko na lidze tak słabo jedzie, bo to chodzi o stres, a na młodzieżówkach mu świetnie idzie! I w taki piękny sposób przez 3 lata mojej przygody z żużlem przejechałem mniej biegów, niż mój były kolega z drużyny, Kamil Marciniec vel Kiełbasa w jednym sezonie 2019. Co było dalej nie będę mówił, ale możemy się przenieść w czas teraźniejszy, kiedy już mogę normalnie jeździć i się rozwijać zderzam się z kolejną ścianą".
Wpis dziewiętnastoletniego zawodnika przytoczony został Przemysławowi Termińskiemu, który stwierdził krótko: "Kompletnie nie rozumiem, o co chodzi młodemu zawodnikowi. Wszyscy nasi juniorzy mieli stworzone takie same warunki. O to, dlaczego nie jeździł on w DMPJ trzy sezony temu, tylko inni, trzeba byłoby się zapytać ówczesnego trenera młodzieży w naszym klubie. Przypuszczam, że na treningach był najsłabszy, to w zawodach pełnił rolę rezerwowego i tyle. Jeździli po prostu ci, którzy na treningach byli lepsi.

W Roku 2021 Aleks, cały sezon spędził w drużynie Wilków Krosno. Jego wynik to przywiezione "z urzędu" jedyneczki w biegu juniorskim i po czymś takim ciężko znaleźć jakiekolwiek pozytywy w rozwoju zawodnika dla którego był to piąty sezon startów z żużlową licencją. Pozostał jednak w Krośnie, czy jednak nie była to decyzja zbyt pochopna? Czy nie lepiej było odważnie zakończyć karierę? W przypadku Aleksa raczej nie było o tym, że nie skończy jako kolejny zmarnowany zawodnik z licencją uzyskaną w toruńskiej szkółce żużlowej, bowiem w okresie 5 lat miał okazję pokazać swoją wartość na różnych poziomach rozgrywek.

Nic więc dziwnego, że u progu kolejnego sezonu wielu stawiało sobie pytanie, jak potoczy się kariera młodego zawodnika, czy Aleks w najbliższym czasie, będzie miał okazję pokazać cokolwiek na żużlowym owalu, bo na to by stać się czołową młodzieżową postacią rozgrywek pierwszoligowych wierzył chyba tylko sam On?

Osiągnięcia
DMPJ 2018/4

Kluby w lidze polskiej
2017-
-2020
2021-
-2022

Wyniki ligowe zawodnika w barwach toruńskich
Sezon mecze biegi punkty bonusy Średnia
biegowa
Miejsce w
ligowym rankingu
2017 - - - - - -
2018 1 - - - - -
2019 1 - - - - -
2020(1) 9 3 0 0 0 26 n.klas

Zdjęcie: Tomasz Berent.

strona główna

toruńskie turnieje turnieje światowe turnieje krajowe
zawodnicy trenerzy mechanicy działacze
klub statystyki sprzęt