BRZOZOWSKI Kamil


Urodzony 25 lutego 1987 w Gorzowie Wielkopolskim.

Żużlową licencję nr 299 uzyskał w barwach Stali Gorzów w roku 2003. Jako junior zapowiadał się na niezłego jeźdźca, jednak jak to w żużlu bywa "forma zawodnika również na żużlowym sprzęcie jeździ", dlatego po czterech latach zawodnik opuszcza macierzysty klub i trafia do GTŻ-tu Grudziądz, gdzie ma zapewniony sprzęt i startuje w sezonach 2007-2011. Zmiana barw klubowych wyszła na dobre "Brzózce" bowiem już w pierwszym roku startów w nowym teamie, po raz pierwszy w lidze przekroczył barierę 100 zdobytych punktów, co w Gorzowie było dla zawodnika wyczynem nieosiągalnym. Niestety z każdym rokiem "sprzęt się kończył", a dodatkowo w sezonie 2011 grudziądzcy działacze przestali wierzyć w możliwości Kamila i w trakcie sezonu korzystając z możliwości wypożyczenia trafia nad morze, gdzie ma wspomóc walczące o ekstraligowy awans Wybrzeże Gdańsk. Sztuka ta udaje się i choć wkład zawodnika w awans był niewielki, działacze z Gdańska postanawiają, że Brzozowski pozostanie w składzie na kolejny rok. Forma zawodnika jest jednak daleka od oczekiwanej bowiem w siedmiu spotkaniach, łącznie z bonusami zdobywa raptem dwanaście punktów i po sezonie dostaje jasny przekaz, że może szukać nowego pracodawcy.

Przed sezonem AD 2013 zawodnik który posiadał niemałe doświadczenie i miał niski KSM, a do takich zawodników zaliczał się Kamil Brzozowski, był niezwykle ważnym ogniwem zespołów, które właśnie w oparciu o wspomniany KSM musiały budować swoje składy. Większość drużyn stawiała na trzech liderów z wysoką średnią meczową, jednak w tej sytuacji uzupełnieniem pary musiał być zawodnik z niskim KSM.
Pomimo, że Kamil posiadał wspomniane doświadczenie i najniższy z możliwych przelicznik KSM (2,50) środowisko żużlowe nieco zapomniało o tym jeźdźcu. Sytuacja zmieniła się, gdy toruński klub zatrudnił nowego menadżera Sławomira Kryjoma, który po przegranej walce o pozyskanie Kamila Adamczewskiego z Unii Leszno, swoje kroki skierował do Gdańska proponując współpracę Kamilowi Brzozowskiemu i w dniu 16 stycznia 2013r., zawodnik podpisał roczny kontrakt w mieście Aniołów. Po podpisaniu umowy zawodnik przyznał, że rozmowy z toruńskim klubem były szybkie i konkretne, a zawodnikowi zależało przede wszystkim na wsparciu sprzętowym, który pozwoliłby mu na skuteczną walkę z przeciwnikami. Wielu zastanawiało się po co Toruniowi kontrakt z Brzozowskim, jednak wychowanek Stali Gorzów miał walczyć o miejsce w składzie z młodzieżowcami toruńskiego klubu, dla których miał być wyznacznikiem poziomy do którego młode "Anioły" miały dążyć w sezonie AD 2013.
Oto co o kontrakcie Brzozowskiego mówił pomysłodawca – Sławomir Kryjom: Nie ukrywam, że zakontraktowanie Kamila to była moja decyzja. Oczywiście swój wybór skonsultowałem z zarządem spółki, który wyraził zgodę na pozyskanie tego zawodnika. Wiadomo, że w jednym meczu ze względu na KSM nie będzie mogła jechać piątka naszych asów. Do obsady ostatniego miejsca przeznaczonego dla seniora kandydowali bracia Przedpełscy. Uznaliśmy jednak, że warto jeszcze pozyskać doświadczonego żużlowca z KSM 2,50 pkt. Wybór padł na Kamila i wierzę, że będzie zdobywał cenne punkty zarówno na Motoarenie, jak i na wyjazdach. Nie oznacza to, że Brzozowski ma w Toruniu gwarancję startów. O miejsce w składzie będzie musiał walczyć z juniorami. A o tym, kto pojedzie w danym spotkaniu będzie decydowała aktualna dyspozycja, najbliższy rywal, specyfika meczu. Zwiększy to rywalizację w ekipie, co - mam nadzieję - wpłynie pozytywnie na formę żużlowców. By myśleć o zajęciu dobrego miejsca w lidze cała siódemka, która akurat będzie broniła naszych barw w zawodach musi mieć wpływ na wynik zespołu.

Do połowy sezonu Kamil Brzozowski był oczekiwanym wsparciem dla drużyny i motywatorem do rozwoju licznej toruńskiej żużlowej młodzieży. W Toruniu, Kamil nauczył się sporo. Startował bowiem u boku mistrzów świata Chrisa Holdera i Tomasza Golloba. Wiele uwagi młodszemu koledze poświęcał na treningach Tomasz Gollob. Niestety  w drugiej części rozgrywek totalnie się zagubił. W międzyczasie złapał także kontuzję. Nieszczęśliwie podczas meczu w Rzeszowie wypadł mu bark i od tego momentu zanotował spadek formy. Nie był do końca sobą, jak mówił w jednym z wywiadów zupełnie inaczej działało jego myślenie. Zamiast skoncentrować się na jeździe, cały czas zastanawiał się, czy bark znów nie da o sobie znać. Później koszmarna w skutkach okazała się kraksa z Emilem Sajfutdinowem w półfinałowym meczu Ekstraligi z Włókniarzem Częstochowa. Zawodnik jednak w tym biegu nie mógł nic zrobić. Nie miał szans, żeby w jakiś sposób nie wpaść w upadającego Emila. Nawet gdybym miał hamulce, byłoby to nierealne.

Po sezonie Kamil opuścił miasto Aniołów i znalazł zatrudnienie w drugoligowym Ostrowie, gdzie był wsparciem dla zespołu, który wywalczył awans do pierwszej ligi. Po roku jednak, mimo uzyskania przyzwoitej średniej na poziomie 1,838 (18 średnia w pierwszej lidze), zmienia klimat na nadmorski i wraca do drugoligowego Gdańska, który rzutem na taśmę z uwagi na zadłużenie, uchronił się od żużlowej banicji. Nie przeszkodziło to Kamilowi być niezwykle skutecznym i swoją piątą średnią na poziomie 2,163 walnie przyczynił się do awansu Wybrzeża w poczet pierwszoligowców. Niestety zawodnik nie zaistniał w żadnej poważnej imprezie żużlowej, jak też nie wystartował w żadnym finale pod auspicjami federacji polskiej, europejskiej czy światowej. Na sezon 2016 pozostał jednak w Gdańsku i skupił się na ligowej rywalizacji. Jego średnia w pierwszej lidze znacznie spadła (1,638) i w 11 meczach z niezwykłą regularnością przyjeżdżał w lidze na każdej pozycji, bowiem po 11 razy przekraczał linie mety jako pierwszy, drugi i trzeci, a 13 razy dojeżdżał do mety jako ostatni.

Na sezon 2017 nie dogadał się jednak nad morzem i przeniósł się do doskonale znanego mu klubu z Ostrowa. Zawodnik stał się niemal natychmiast liderem drużyny i ze średnią 1,985 okazał się na koniec rozgrywek najlepszym krajowym jeźdźcem. Nic więc dziwnego, że po sezonie wychowanek Stali Gorzów nie żałował, podjętej decyzji po przenosinach do Wielkopolski. Kamil zyskał solidnego sponsora, ustabilizował się zarówno pod kątem sportowym, jak też relacji w ostrowskim klubie. Dobra atmosfera, z kibicami, działaczami sprzyjała realizacji celów zawodnika. Nic więc dziwnego, że po zakończeniu rozgrywek 30-latek zadeklarował chęć dalszej jazdy w Ostrovii.

Czy w kolejnym roku ten niezwykle sympatyczny zawodnik pomoże ostrowianom awansować do pierwszej ligi?
Czy po ewentualnym awansie dostanie szansę rywalizacji na wyższym poziomie, czy postanowi poszukać szczęścia w innym zespole?

Osiągnięcia

MDMP

2004/2; 2005/6; 2007/2; 2013/2
MIMP 2007/14; 2008/17
MPPK 2008/6; 2017/7
MMPPK 2005/3; 2007/2
BK 2004/8; 2005/8
SK 2008/15
ZK 2014/13
IMŚJ 2008/R

Kluby w lidze polskiej
2003-
-2006
2007-
-2011
2011-
-2012
2013 2014 2015-
-2016
2017-
-2018

Wyniki ligowe zawodnika w barwach toruńskich
Sezon mecze biegi punkty bonusy Średnia
biegowa
Miejsce w
ligowym rankingu
2013 21 74 55 7 0,838 61

strona główna

toruńskie turnieje turnieje światowe turnieje krajowe
zawodnicy trenerzy mechanicy działacze
klub statystyki sprzęt